Przepis nie przesądza o formie technicznej tej czynności, poza wymogiem uroczystości. Nie musi być to forma ustna, nie musi odbywać się w Pałacu Prezydenckim, nie musi być połączona z podpisaniem roty (choć ta ostatnia czynność pełni istotną funkcję dokumentacyjną). Wszystkie te elementy należą do sfery zwyczaju, nie prawa.
Pojęcie zwyczaju konstytucyjnego jest tu kluczowe i pomijane przez prof. Zaleśnego. Jak wskazuje doktryna prawa konstytucyjnego (np. prof. P. Mikuli), niepisane normy konstytucyjne w przypadku działań organów państwa są normami z zakresu polityki, nie prawa. Zwyczaj nie stanowi źródła prawa powszechnie wiążącego. W konsekwencji, zerwanie lub zaniechanie zwyczaju zapraszania sędziego przez prezydenta, uroczystej ceremonii w obecności głowy państwa, jednoczesności formy ustnej i pisemnej, żadna z tych okoliczności nie niweczy skuteczności czynności, której konieczne elementy zostają spełnione.
Ilustrując to konkretnie: nie jest wykluczone zaproszenie prezydenta na uroczystość ślubowania zorganizowaną przez marszałka Sejmu. Gdyby prezydent nie chciał lub nie mógł przybyć, to uroczyste podpisanie roty i przesłanie jej prezydentowi, z pismem przewodnim wskazującym cel czynności i tożsamość składającego byłoby w świetle ustawy skuteczne. Treść ślubowania odpowiada rocie ustawowej. Informacja dociera do wiadomości prezydenta. Wymogi art. 4 ust. 1 są spełnione. Podobnie zresztą uważa sędzia TK w stanie spoczynku, prof. Stanisław Biernat („Sędzia Stanisław Biernat: To nie prezydent kształtuje skład personalny TK”, „Rzeczpospolita” z 18 lutego 2026 r.).
Polski porządek prawny zna mechanizmy, w których nielojalne lub obstrukcyjne zachowanie adresata oświadczenia nie niweczy jego skuteczności. Można się tutaj odwołać do reguł prawa cywilnego – art. 61 k.c. (skuteczność oświadczenia po dojściu do adresata) oraz art. 93 § 1 k.c. (zakaz umownego utrudniania ziszczenia się warunku przez stronę nim związaną) stosowanych w drodze analogiae iuris. Jest to zasada o głębokim zakorzenieniu w polskiej kulturze prawnej, która nakazuje odmawiać skuteczności zachowaniu, które zmierza do udaremnienia realizacji normy prawnej przez podmiot, na którego wypowiedź doniosła prawnie jest kierowana.
Warto na koniec przywołać argument językowo-normatywny bezpośrednio wynikający z samej ustawy, którego dr hab. Zaleśny w żaden sposób nie adresuje. Artykuł 4 ust. 2 ustawy stanowi, że „odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału”.
Sformułowanie „zrzeczenie się stanowiska” zakłada, że stanowisko to jest przez sędziego posiadane. Nie można zrzec się czegoś, czego się nie posiada. Wynika stąd, że osoba wybrana przez Sejm jest już sędzią TK, z wszystkimi konsekwencjami tego statusu, zanim złoży ślubowanie; ślubowanie jest natomiast warunkiem nawiązania stosunku służbowego i podjęcia obowiązków (art. 5 ustawy). Ten wniosek podważa tezę prof. Zaleśnego o tym, że ślubowanie jest drugą częścią procedury wyboru sędziego TK. Ślubowanie składa osoba będąca już sędzią, tyle tylko, że nie sprawująca jeszcze tego urzędu.
Zwyczaj to nie prawo
Główna słabość stanowiska prezentowanego przez prof. Zaleśnego polega na nierozróżnianiu dwóch odmiennych porządków normatywnych: prawa i zwyczaju. Powtarzana przez dekady praktyka uroczystego odebrania ślubowania przez prezydenta w Pałacu Prezydenckim jest godna szacunku jako przejaw kultury konstytucyjnej i zasady współdziałania władz. Zasługuje na kontynuację w każdych warunkach, w których jest możliwa. Nie jest jednak normą prawną i nie może stać się instrumentem blokowania obsady organu władzy sądowniczej.
Charakter prawny ślubowania sędziego TK
Czynność ślubowania sędziego TK jest jednostronną czynnością konwencjonalną dokonywaną wyłącznie przez wybranego sędziego. Jej treść normatywna wyczerpuje się w obowiązku wyrażenia roty ustawowej i skierowania jej do wiadomości Prezydenta RP jako reprezentanta Narodu. Prezydent nie posiada kompetencji do „odebrania” lub „przyjęcia” ślubowania w sensie czynności decyzyjnej. Nie posiada uprawnienia do oceny kandydatów wybranych przez Sejm ani do odraczania skutków ich wyboru. Ewentualna obstrukcja ze strony głowy państwa powinna być traktowana jako prawnie bezskuteczna, jako działanie zmierzające do udaremnienia norm konstytucyjnych i ustawowych, które wyłączną kompetencję obsady TK powierzają Sejmowi.
Autor jest konstytucjonalistą, doktorem nauk prawnych, pracownikiem Katedry Prawa Konstytucyjnego UJ i radcą prawnym