Reklama

Konstytucjonalista: Ślubowanie sędziów TK przed prezydentem to zwyczaj, a nie wymóg prawa

Prezydent nie posiada kompetencji do „odebrania” lub „przyjęcia” ślubowania w sensie czynności decyzyjnej. Warunkiem koniecznym jest, aby treść roty ślubowania wraz z informacją o tożsamości ślubującego dotarła do wiadomości głowy państwa.
Grudzień 2015 r. Prezydent Andrzej Duda składa gratulacje Julii Przyłębskiej podczas uroczystości za

Grudzień 2015 r. Prezydent Andrzej Duda składa gratulacje Julii Przyłębskiej podczas uroczystości zaprzysiężenia na sędziego Trybunału Konstytucyjnego w Pałacu Prezydenckim

Foto: PAP/Jacek Turczyk

Wywiad udzielony przez dr. hab. Jacka Zaleśnego „Rzeczpospolitej” 14 marca 2026 r. jest głosem w sprawie, która – jak sam rozmówca trafnie zauważa – stanowi od ponad dekady jądro polskiego kryzysu konstytucyjnego. Pytanie o to, czy prezydent może skutecznie zablokować objęcie urzędu przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm, jest pytaniem o granice ingerencji władzy wykonawczej w funkcjonowanie władzy sądowniczej.

Tezy wywiadu wymagają jednak polemiki, ponieważ prof. Zaleśny wskazał niektóre elementy jako wynikające z norm prawnych, podczas gdy są to tylko normy zwyczajowe – i co ważne – to w oparciu o te normy konstruowana jest argumentacja, jakoby prezydent miał w tym zakresie jakieś uprawnienia władcze, czy w ogóle jakąś kompetencję.

Czytaj więcej

Konstytucjonalista: Ślubowanie nowych sędziów TK możliwe tylko przed prezydentem

Zgadzam się z prof. Zaleśnym z tym, że sędziów TK wybiera Sejm, a przysięgę składają wobec prezydenta – co wynika z art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów TK. Zgadzam się również, że sam wybór przez Sejm nie jest wystarczający do nawiązania stosunku służbowego sędziego – art. 5 tej ustawy wiąże tę konsekwencję dopiero ze złożeniem ślubowania. Zgadzam się również z tym, że prezydenta wiąże zasada legalizmu (art. 7 konstytucji), która dla każdego działania nakazuje mu posiadać wyraźną podstawę prawną, co najmniej rangi ustawowej.

Trafna jest też obserwacja, że wyboru kilku sędziów TK podczas jednego posiedzenia Sejmu, dokonywanego w odrębnych głosowaniach, nie można zakwestionować tylko z uwagi na tę kumulację, ponieważ istotna jest indywidualność wyboru i spełnienie wymogów ustawowych przez każdego kandydata z osobna.

Reklama
Reklama

Wybory sędziów TK a prawo

W dalszym ciągu wywiadu dr hab. Zaleśny formułuje jednak trzy zasadnicze tezy, z którymi nie mogę się zgodzić.

Zanim jednak przejdę do polemiki, chciałbym zastrzec, że nie jestem admiratorem rozwiązania, w którym wyłącznie Sejm kształtuje skład TK ani praktyki zwlekania z obsadą TK. Poniższe uwagi formułuję w oparciu o obowiązujące prawo.

Wywiad zawiera trzy powiązane ze sobą, lecz odrębne twierdzenia, które wymóg precyzji nakazuje rozważyć osobno:

Teza 1: Prezydent posiada prawną kompetencję do „odebrania ślubowania” od nowo wybranego sędziego TK i bez jego aktywnego udziału ślubowanie nie może zostać skutecznie złożone. „Nie ma prawnej możliwości złożenia ślubowania bez udziału prezydenta”.

Teza 2: Prezydent jako „organ czuwający nad przestrzeganiem konstytucji” (art. 126 konstytucji) jest uprawniony do przeprowadzenia własnej oceny dotychczasowej postawy wybranych przez Sejm osób co do przestrzegania prawa i wyroków sądowych, a wynik tej oceny może uzasadniać odroczenie „podjęcia decyzji o odebraniu ślubowania”.

Teza 3: Złożenie ślubowania przed organem innym niż prezydent – np. notarialnie, przed marszałkiem Sejmu lub Sejmem – „nie wywołuje żadnych skutków” i nie prowadzi do uzupełnienia wakatu w TK; ewentualne działania tego rodzaju mogą być kwalifikowane jako przekroczenie uprawnień.

Reklama
Reklama

Żadna z tych tez nie ma oparcia w obowiązującym prawie, a wynika z nierozróżnienia norm prawnych od zwyczajowych.

Czytaj więcej

Sejm obsadza wakaty w Trybunale Konstytucyjnym. Co zrobi prezydent Karol Nawrocki?

Prezydent nie powołuje sędziów TK i nie ma w tym zakresie żadnej kompetencji decyzyjnej

Błąd argumentacji prof. Zaleśnego polega na nieprecyzyjnym odczytaniu treści art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów TK. Przepis ten brzmi następująco: „osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie”. Rozmówca odczytuje z tego przepisu dwustronną czynność prawną: ślubowanie składa sędzia, ale odbiera je prezydent. Prof. Zaleśny mówi nawet o „powoływaniu sędziów TK przez prezydenta”. Nic takiego z tego przepisu nie wynika.

Ustawodawca określił wyłącznie czynność wybranego sędziego: składa on ślubowanie. Nie posłużył się formułą „Prezydent odbiera ślubowanie” ani „Prezydent przyjmuje ślubowanie”. To rozróżnienie nie jest bez znaczenia. Gdyby intencją prawodawcy było przyznanie prezydentowi odrębnej kompetencji decyzyjnej, nadałby mu ją, jak to czyni w wielu innych miejscach ustawy zasadniczej i ustawodawstwa zwykłego. Brak takiego przepisu nie jest luką, którą wolno wypełnić drogą wykładni rozszerzającej. Na marginesie można zauważyć, że taki przepis byłby oczywiście niekonstytucyjny, ponieważ konstytucja ustanowiła monopol Sejmu na obsadę TK i prezydent nie może mieć tu żadnej swobody manewru. Ponadto, wynika to z zasady legalizmu wyrażonej w art. 7 konstytucji, która w jednakowym stopniu wiąże wszystkie organy władzy publicznej, w tym prezydenta. TK w wyroku z 9 grudnia 2015 r. (K 35/15) podkreślił, że kompetencji organu „nie można domniemywać”, zaznaczając jednocześnie, że prezydent nie może oceniać legalności ani prawidłowości procedury wyboru sędziów.

Tymczasem prof. Zaleśny tą właśnie drogą, powołując się na ogólne zadanie „czuwania nad konstytucją”, konstruuje kompetencję prezydencką, której żaden przepis wprost nie przyznaje, nie zauważając, że zgodnie z art. 126 ust. 3 konstytucji prezydent wspomniane zadanie może realizować tylko w zakresie przyznanych mu kompetencji.

Istotne znaczenie ma precyzyjna analiza językowa słowa „wobec” którym posłużył się ustawodawca. Prof. Zaleśny odczytuje zwrot „składa wobec Prezydenta ślubowanie” jako wyraz dwustronnej czynności prawnej, co implikuje aktywne działanie głowy państwa jako warunek skuteczności tej czynności. Gdyby intencją ustawodawcy było przyznanie prezydentowi roli aktywnego odbiorcy czynności, posłużyłby się formułą „Prezydent odbiera ślubowanie”. Na marginesie można też zauważyć, że nie ma prawnego wymogu podpisywania roty ślubowania – jest to zwyczaj, który warto pielęgnować, ale jednak bez umocowania prawnego.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Prof. Jerzy Pisuliński: Czy Trybunał Konstytucyjny może cofnąć czas?

Co istotne, zgodnie z treścią roty ślubowania, sędzia ślubuje „służyć wiernie Narodowi”, „stać na straży Konstytucji”, „wypełniać powierzone obowiązki bezstronnie i z najwyższą starannością”. Adresatem tej wypowiedzi jest Naród – nie prezydent. Prezydent pełni rolę reprezentanta Narodu w rozumieniu art. 126 ust. 1 konstytucji i dlatego właśnie ustawa stanowi, że ślubowanie składane jest „wobec” głowy państwa. Skoro zaś adresatem nie jest prezydent, lecz Naród.

Jakkolwiek językowe odczytanie sugerowałoby obecność prezydenta w czasie tej czynności, to jest to ponownie zwyczaj, który warto pielęgnować, ale nie jest wiążący i nie może służyć sabotowaniu wyboru dokonanego przez Sejm. Innymi słowy, powołując się na zwyczaj, nie można ubezskutecznić norm konstytucji. Warunkiem koniecznym i wystarczającym jest, aby treść roty ślubowania wraz z informacją o tożsamości ślubującego i celu czynności dotarła do wiadomości głowy państwa jako wskazanego w ustawie reprezentanta Narodu – czy to podczas ceremonii, czy też w inny sposób gwarantujący pewność dojścia tej informacji.

Co więcej, zasada exceptiones non sunt extendendae w odniesieniu do kompetencji władzy wykonawczej ingerujących w funkcjonowanie sądownictwa nakazuje, by słowo „wobec” interpretować restryktywnie – a nie jako źródło jakiejkolwiek kompetencji decyzyjnej.

Jeszcze raz podkreślę, powyższe nie oznacza, by fizyczna obecność prezydenta przy składaniu ślubowania była pozbawiona wartości. Wprost przeciwnie, dotychczas praktykowany zwyczaj składania ślubowania ustnie i pisemnie, podczas uroczystej ceremonii w obecności głowy państwa, zasługuje na pełną aprobatę jako wyraz zasady współdziałania władz, należnego szacunku zarówno dla urzędu Prezydenta RP, jak i dla urzędu sędziego TK. Powaga obu urzędów, ich rola w polskim porządku konstytucyjnym i symboliczna waga ślubowania jako aktu wiążącego sędziego powinnościami wobec Narodu, wszystko to przemawia za tym, aby uroczysty ceremoniał był zachowywany zawsze wtedy, gdy jest to możliwe. Zwyczaj ten wzmacnia poczucie stabilności konstytucyjnej i stanowi przejaw pożądanego poziomu kultury politycznej. Jednak porzucenie tego zwyczaju nie może niweczyć skutków złożonego ślubowania, którego elementy prawnie konieczne zostały spełnione.

Reklama
Reklama

Argument ten ma daleko idące konsekwencje systemowe. Jeżeli uznać, że „odebranie ślubowania” przez prezydenta jest jego kompetencją – mielibyśmy do czynienia z aktem urzędowym prezydenta, opartym na ustawie, który zgodnie z art. 144 ust. 1 i ust. 2 konstytucji wymagałby dla swej ważności kontrasygnaty premiera. W efekcie również premier mógłby zablokować objęcie urzędu przez sędziów TK, odmawiając kontrasygnaty.

Taki wynik jest jawnie nie do pogodzenia z zasadą podziału władz (art. 10 konstytucji), zasadą odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 173 konstytucji) oraz z art. 194 ust. 1 konstytucji, który obsadę TK powierza wyłącznie Sejmowi. Zdaję sobie sprawę, że TK w wyroku K 34/15 próbował ten problem rozwiązać, rozciągając na czynność odebrania ślubowania prerogatywę prezydencką z art. 144 ust. 3 pkt 17 konstytucji dotyczącą powoływania sędziów.

Warunkiem koniecznym i wystarczającym jest, aby treść roty ślubowania wraz z informacją o tożsamości ślubującego i celu czynności dotarła do wiadomości głowy państwa jako wskazanego w ustawie reprezentanta Narodu - czy to podczas ceremonii, czy też w inny sposób gwarantujący pewność dojścia tej informacji.

dr Marcin Krzemiński, konstytucjonalista z UJ

Stanowisko to jest jednak interpretacyjnie wadliwe. Konstytucja w art. 194 ust. 1 jednoznacznie powierza obsadę TK Sejmowi, a nie prezydentowi. Powoływanie sędziów, o którym mowa w art. 144 ust. 3 pkt 17, dotyczy sędziów sądów powszechnych, wojskowych, administracyjnych i SN – to właśnie tam prezydent ma wyraźną kompetencję. Rozszerzenie tego unormowania na sędziów TK oznaczałoby definiowanie treści pojęć konstytucyjnych za pomocą regulacji ustawowych, co narusza zasadę nadrzędności konstytucji wyrażoną w art. 8 ust. 1.

Art. 126 konstytucji nie daje prezydentowi prawa do oceny wybranych sędziów

Prof. Zaleśny wywodzi, że prezydent jako organ „czuwający nad przestrzeganiem konstytucji” (art. 126 konstytucji) „musi postawić sobie pytanie”, czy osoby wybrane przez Sejm na sędziów TK przestrzegały prawa, wyroków sądowych i orzeczeń TK. W efekcie, jeżeli ocena ta wypadnie negatywnie, prezydent może odroczyć „podjęcie decyzji o odebraniu ślubowania”. Teza ta jest potrójnie wadliwa.

Reklama
Reklama

Po pierwsze, art. 126 ust. 3 konstytucji expressis verbis stanowi: „Prezydent Rzeczypospolitej wykonuje swoje konstytucyjne zadania w ramach i na podstawie przyznanych mu kompetencji”. Ogólna klauzula „czuwania nad przestrzeganiem konstytucji” nie jest źródłem kompetencji – jest jedynie ogólnym określeniem roli ustrojowej prezydenta, którą realizuje on przez konkretne, wyraźnie mu przyznane uprawnienia. TK w wyroku K 35/15 wskazał, że niezgodne z art. 126 ust. 3 i art. 7 konstytucji byłoby działanie prezydenta wykraczające poza ramy przyznanej mu kompetencji. Nie można art. 126 ust. 2 konstytucji, który mówi o „czuwaniu nad przestrzeganiem konstytucji”, traktować jako samodzielnej podstawy do podejmowania konkretnych czynności urzędowych.

Czytaj więcej

PiS chce zablokować wybór nowych sędziów TK. Szach-mat w sprawie Trybunału już w marcu?

Po drugie, rozumowanie dr. hab. Zaleśnego prowadzi do wniosku ustrojowo absurdalnego. Prezydent ma oceniać, czy kandydaci do TK „stosowali obowiązujące prawo” i czy „kwestionowali wyroki”. Te twierdzenia są oczywiście oderwane od norm prawnych – prezydent nie ma możliwości oceny wyboru dokonanego przez Sejm.

Po trzecie, argumentacja ta jest sprzeczna z opartym na normach konstytucji stanowiskiem wyrażonym przez TK w wyroku K 34/15 (pkt 8.4.), gdzie Trybunał jednoznacznie stwierdził, że „nie jest dopuszczalne takie ukształtowanie procedury wyłaniania czy oceny kandydatów, która nie zapewniałaby ostatecznie Sejmowi podjęcia rozstrzygnięcia w tym zakresie”. Dopuszczenie do weryfikacji przez prezydenta właśnie to czyni: przenosi część kompetencji decyzyjnej o obsadzie TK na organ władzy wykonawczej. Jest to naruszenie art. 194 ust. 1 Konstytucji.

Ślubowanie złożone bez aktywnego udziału prezydenta nie jest bezskuteczne

Prof. Zaleśny argumentuje, że ślubowanie złożone „przed innym organem” niż prezydent nie wywołuje skutków, ponieważ organy takie jak marszałek Sejmu, Sejm czy notariusz nie mają „zapisanej w prawie kompetencji do odbierania ślubowania od sędziów TK”. Tyle tylko, że prezydent też takiej kompetencji nie posiada. Złożenie ślubowania jest kompetencją sędziego TK, który decyduje w ten sposób, czy chce objąć urząd, na który został wybrany. Warunkiem skuteczności tej czynności jest, aby treść roty ślubowania w połączeniu z informacją o tożsamości ślubującego i celu czynności dotarła do wiadomości prezydenta jako reprezentanta Narodu.

Reklama
Reklama

Przepis nie przesądza o formie technicznej tej czynności, poza wymogiem uroczystości. Nie musi być to forma ustna, nie musi odbywać się w Pałacu Prezydenckim, nie musi być połączona z podpisaniem roty (choć ta ostatnia czynność pełni istotną funkcję dokumentacyjną). Wszystkie te elementy należą do sfery zwyczaju, nie prawa.

Pojęcie zwyczaju konstytucyjnego jest tu kluczowe i pomijane przez prof. Zaleśnego. Jak wskazuje doktryna prawa konstytucyjnego (np. prof. P. Mikuli), niepisane normy konstytucyjne w przypadku działań organów państwa są normami z zakresu polityki, nie prawa. Zwyczaj nie stanowi źródła prawa powszechnie wiążącego. W konsekwencji, zerwanie lub zaniechanie zwyczaju zapraszania sędziego przez prezydenta, uroczystej ceremonii w obecności głowy państwa, jednoczesności formy ustnej i pisemnej, żadna z tych okoliczności nie niweczy skuteczności czynności, której konieczne elementy zostają spełnione.

Ilustrując to konkretnie: nie jest wykluczone zaproszenie prezydenta na uroczystość ślubowania zorganizowaną przez marszałka Sejmu. Gdyby prezydent nie chciał lub nie mógł przybyć, to uroczyste podpisanie roty i przesłanie jej prezydentowi, z pismem przewodnim wskazującym cel czynności i tożsamość składającego byłoby w świetle ustawy skuteczne. Treść ślubowania odpowiada rocie ustawowej. Informacja dociera do wiadomości prezydenta. Wymogi art. 4 ust. 1 są spełnione. Podobnie zresztą uważa sędzia TK w stanie spoczynku, prof. Stanisław Biernat („Sędzia Stanisław Biernat: To nie prezydent kształtuje skład personalny TK”, „Rzeczpospolita” z 18 lutego 2026 r.).

Czytaj więcej

Sędzia Stanisław Biernat: To nie prezydent kształtuje skład personalny TK

Polski porządek prawny zna mechanizmy, w których nielojalne lub obstrukcyjne zachowanie adresata oświadczenia nie niweczy jego skuteczności. Można się tutaj odwołać do reguł prawa cywilnego – art. 61 k.c. (skuteczność oświadczenia po dojściu do adresata) oraz art. 93 § 1 k.c. (zakaz umownego utrudniania ziszczenia się warunku przez stronę nim związaną) stosowanych w drodze analogiae iuris. Jest to zasada o głębokim zakorzenieniu w polskiej kulturze prawnej, która nakazuje odmawiać skuteczności zachowaniu, które zmierza do udaremnienia realizacji normy prawnej przez podmiot, na którego wypowiedź doniosła prawnie jest kierowana.

Warto na koniec przywołać argument językowo-normatywny bezpośrednio wynikający z samej ustawy, którego dr hab. Zaleśny w żaden sposób nie adresuje. Artykuł 4 ust. 2 ustawy stanowi, że „odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału”.

Sformułowanie „zrzeczenie się stanowiska” zakłada, że stanowisko to jest przez sędziego posiadane. Nie można zrzec się czegoś, czego się nie posiada. Wynika stąd, że osoba wybrana przez Sejm jest już sędzią TK, z wszystkimi konsekwencjami tego statusu, zanim złoży ślubowanie; ślubowanie jest natomiast warunkiem nawiązania stosunku służbowego i podjęcia obowiązków (art. 5 ustawy). Ten wniosek podważa tezę prof. Zaleśnego o tym, że ślubowanie jest drugą częścią procedury wyboru sędziego TK. Ślubowanie składa osoba będąca już sędzią, tyle tylko, że nie sprawująca jeszcze tego urzędu.

Zwyczaj to nie prawo

Główna słabość stanowiska prezentowanego przez prof. Zaleśnego polega na nierozróżnianiu dwóch odmiennych porządków normatywnych: prawa i zwyczaju. Powtarzana przez dekady praktyka uroczystego odebrania ślubowania przez prezydenta w Pałacu Prezydenckim jest godna szacunku jako przejaw kultury konstytucyjnej i zasady współdziałania władz. Zasługuje na kontynuację w każdych warunkach, w których jest możliwa. Nie jest jednak normą prawną i nie może stać się instrumentem blokowania obsady organu władzy sądowniczej.

Charakter prawny ślubowania sędziego TK

Czynność ślubowania sędziego TK jest jednostronną czynnością konwencjonalną dokonywaną wyłącznie przez wybranego sędziego. Jej treść normatywna wyczerpuje się w obowiązku wyrażenia roty ustawowej i skierowania jej do wiadomości Prezydenta RP jako reprezentanta Narodu. Prezydent nie posiada kompetencji do „odebrania” lub „przyjęcia” ślubowania w sensie czynności decyzyjnej. Nie posiada uprawnienia do oceny kandydatów wybranych przez Sejm ani do odraczania skutków ich wyboru. Ewentualna obstrukcja ze strony głowy państwa powinna być traktowana jako prawnie bezskuteczna, jako działanie zmierzające do udaremnienia norm konstytucyjnych i ustawowych, które wyłączną kompetencję obsady TK powierzają Sejmowi.

Autor jest konstytucjonalistą, doktorem nauk prawnych, pracownikiem Katedry Prawa Konstytucyjnego UJ i radcą prawnym

Opinie Prawne
Jacek Wojnicki: Ku związkom metropolitalnym w Polsce
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Opinie Prawne
Prof. Jerzy Pisuliński: Czy Trybunał Konstytucyjny może cofnąć czas?
Opinie Prawne
Eksperci: Projekt dotyczący wspólnot mieszkaniowych trzeba poprawić
Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: Prezydenckie weto tylko utrwali patologie procedury karnej
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama