Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny utrzymał karę, jaką sędzi Sądu Rejonowego w Świdnicy wymierzył Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny we Wrocławiu.

W grudniu 2013 r. sędzia po podpisaniu protokołu z rozprawy, po której ogłosiła wyrok, poleciła sekretarzowi sądowemu dopisać punkt czwarty postanowienia, w którym informowała, że odczytano zeznania świadków, którzy w trakcie procesu zmarli.

Uwagę na brak tego fragmentu zwróciła sędzi asystentka, która miała sporządzić projekt uzasadnienia wyroku. Ich zeznania były dla sprawy istotne. Protokół uzupełniono, ale strony dostały dokument bez dopisanego fragmentu i ten fakt zakwestionowały. W efekcie wyrok został uchylony, a sprawa skierowana do ponownego rozpoznania.

Sędzia nie kwestionowała faktu wydania polecenia. Tłumaczyła jednak, że zeznania zostały podczas procesu faktycznie ujawnione. Mówiła, że wykonuje zawód przez 28 lat i nigdy nie uchybiła godności urzędu.

– Nie poczuwam się do winy – mówiła. Wnosiła o uniewinnienie albo uznanie przewinienia za wypadek mniejszej wagi i odstąpienie od ukarania.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego był innego zdania. Wnosił o utrzymanie nagany. Taką też decyzję podjął SN-SD.

– Obraza przepisów prawa jest oczywista – uzasadniał utrzymanie nagany sędzia Henryk Gradzik. I dodał, że gdyby przewodniczący sprawdził protokół przed jego podpisaniem, zauważyłby braki. – Po podpisaniu protokołu można go jedynie sprostować na wniosek strony, i to pod ścisłą kontrolą – przypomniał.

sygnatura akt: SNO 8/15