Pandemia wprowadziła sądy do internetu, WSA kontynuuje ten trend

Rozprawy na odległość w pandemii zdały egzamin i nie można tego zaprzepaścić. Dlatego nie odchodzimy od rozpraw zdalnych – zapewnia Wojciech Mazur, prezes Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Publikacja: 07.08.2023 03:00

Pandemia wprowadziła sądy do internetu, WSA kontynuuje ten trend

Foto: PAP/Leszek Szymański

Pandemia i związane z nią ograniczenia spowodowały, że sądy administracyjne musiały szybko dostosować się do nowej sytuacji. Wtedy regułą stała się rozprawa zdalna. Dziś pandemia powoli odchodzi w zapomnienie. Czy coś się zmieniło w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie?

Tak. Obecnie co do zasady wyznaczamy jawne rozprawy. To tradycyjne posiedzenia stacjonarne w budynku sądu – takie, jakie dominowały przed pandemią.

A co z rozprawami zdalnymi?

Te też są wyznaczane. Co prawda ustawodawca – niestety – nas nie rozpieszcza, przepisy mamy takie, jakie mamy. Są niejasne i mało konkretne. Niemniej w mojej ocenie obecne regulacje umożliwiają nam przeprowadzenie jawnej rozprawy stacjonarnej, a także na zasadny wniosek strony może ona wziąć udział w rozprawie online, za pomocą środków komunikacji elektronicznej.

Nie wszystkie sądy administracyjne to umożliwiają?

Ja uważam, że aktualne przepisy dopuszczają wszystkie możliwe formy rozpraw, tj. i stacjonarną w budynku sądu, jak i zdalną, a nawet hybrydową, w przypadku której jedna strona może brać w niej udział w budynku sądu, a druga może połączyć się z sądem przez internet. Oczywiście na razie do końca czerwca przyszłego roku mamy tzw. rozwiązania covidowe, które w założeniu miały obowiązywać jeszcze przez rok od odwołania stanu zagrożenia pandemią.

A czy są jakieś plany, żeby te nowoczesne formy przeprowadzania rozpraw wpisać na stałe do procedury sądowo-administracyjnej?

Wiem, że prace nad taką zmianą trwają. Aktualnie jest procedowana nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego.

Dopuszcza ona praktycznie każdą możliwość procedowania przed sądem. I myślę, że ta zmiana szybko się zmaterializuje i w niedługim czasie prace nad nią zostaną w pełni ukończone.

Czytaj więcej

Zdalne rozprawy nie takie straszne dla sędziów

Pandemia, która kładła się cieniem na funkcjonowaniu większości państw przez długie miesiące, miała też dobre strony. W Polsce m.in. wymusiła sięgnięcie po nowoczesne rozwiązania w sądach i spowodowała duże przyspieszenie w cyfryzacji postępowań sądowych. Ten trend powinien być utrzymany?

Jak najbardziej tak. Pandemia zmusiła nas do szukania nietypowych rozwiązań i poniekąd pozwoliła nam je przetestować. Zdalne rozprawy w pandemii bardzo się sprawdziły. Szybko udało się nie tylko wdrożyć nowe systemy informatyczne, lecz także zorganizować całą procedurę z tym związaną. Na niezbędny do tego sprzęt zostały przeznaczone ogromne środki. Nie można tego zaprzepaścić. Nie wyobrażam sobie, żeby ów sprzęt leżał teraz w magazynie i pokrywał się kurzem, nie służył obywatelom. To byłoby marnotrawstwo. Dlatego w przyszłości w naszym sądzie nie odejdziemy od rozpraw zdalnych czy hybrydowych.

Dlaczego jest to takie ważne?

Warszawski WSA, podobnie jak Naczelny Sąd Administracyjny, jest praktycznie sądem dla całego kraju. Wynika to z tego, że ok. 40 proc. wpływu skarg to skargi na rozstrzygnięcia urzędów i organów centralnych, które mają siedzibę w Warszawie. Zgodnie z przepisami właściwy dla takich skarg, z uwagi na miejsce siedziby organu, jest WSA w Warszawie. Adresatami decyzji wydawanych przez organy centralne, czyli potencjalnymi skarżącymi w sprawach sądowo-administracyjnych, są osoby mieszkające w całej Polsce.

Dla nich możliwość zdalnego uczestniczenia w rozprawie to duże ułatwienie.

Dla osoby, która ma sprawę w warszawskim WSA, rozprawa na odległość to oszczędność nie tylko czasu, ale też pieniędzy. Skarżący z odległych zakątków Polski, żeby stawić się osobiście w sądzie, muszą do sądu dojechać, nierzadko zarezerwować nocleg, a to wszystko kosztuje. Są też osoby, które ze względu na podeszły wiek czy choroby nie zawsze mogą sobie pozwolić na trudy dalekiej podróży. Umożliwienie im połączenia się z sądem z miejsca zamieszkania, to bardzo duże ułatwienie. Oczywiście zgodnie z procedurą sądowo-administracyjną stawiennictwo na rozprawie nie jest obowiązkowe. Jednak większość skarżących chce wziąć w niej udział, od razu dowiedzieć się, jaki zapadł wyrok, i wysłuchać, czym kierował się skład orzekający. Dla obywatela czy przedsiębiorcy jego spór z administracją to nierzadko sprawa życia i śmierci. Choć osobiście uważam, że bezpośredni udział skarżącego w rozprawie – jego obecność na sali – ma nieco inny wymiar, to jednak chcemy mu dać tę inną opcję, opcję zdalną.

Czytaj więcej

Rozprawy online bez publiczności? Rząd: to przywilej, ale tylko dla stron

To co trzeba zrobić, żeby sprawa odbyła się w trybie zdalnym?

Tu decyzja należy do skarżącego – obywatela, przedsiębiorcy czy podatnika. Jeżeli jego sprawa została skierowana na jawną rozprawę, to może wystąpić o zdalny udział w niej. Taki wniosek można złożyć już w samej skardze do sądu. Skarżący może też złożyć go po tym, jak zostanie zawiadomiony o terminie rozprawy. Trzeba jednak pamiętać, że połączenie z sądem na odległość wymaga przygotowań. To nie tylko kwestia ustawienia i podłączenia odpowiednich urządzeń na sali rozpraw. To także przygotowanie linków, wysłanie ich, potem konieczność czuwania nad odpowiednim przebiegiem takiej rozprawy. Dlatego skarżący, który chce brać zdalny udział w rozprawie, powinien złożyć wniosek jak najwcześniej. Wydaje się, że siedem dni przed wyznaczoną datą rozprawy powinno być terminem ostatecznym. Należy też wskazać we wniosku adres mailowy czy numer telefonu oraz miejsce, z którego skarżący będzie łączył się z sądem. Przypominam, że cały czas poruszamy się w ramach przeprowadzonej proobywatelskiej wykładni przepisów covidowych, gdyż te są, jak wspomniałem, mało konkretne.

Czy taki wniosek trzeba jakoś uzasadnić?

Zasadą jest rozprawa stacjonarna, więc występując o umożliwienie udziału w niej zdalnie, warto to umotywować. Nie wymaga to jednak jakichś szczególnych zabiegów, dokumentów, zaświadczeń itp. Wystarczy wskazać, dlaczego udział w rozprawie na odległość jest uzasadniony. Może być to powołanie się na znaczną odległość od siedziby sądu czy stan zdrowia, a nawet kwestie finansowe. Mam nadzieję, że sędziowie WSA w Warszawie do takich wniosków podejdą z rozwagą i zrozumieniem.

Opcja zdalna jest dla każdego?

Nie do końca. Oczywiście mogą z niej skorzystać skarżący i ich pełnomocnicy. Ale jeśli chodzi o pełnomocników organów, to wszystko zależy od sytuacji. Osobiście uważam, że przedstawiciele urzędów czy organów centralnych z siedzibą w Warszawie powinni pofatygować się do sądu.

Rozumiem, że to, iż przedstawiciel urzędu czy organu, którego decyzja jest zaskarżona do sądu administracyjnego, ma stawić się w jego budynku, nie przekreśla opcji zdalnego udziału w rozprawie przez drugą stronę?

Oczywiście, tu w grę wchodzi tzw. rozprawa hybrydowa, w której jedna ze stron jest obecna w sądzie, a druga bierze w niej udział zdalnie. To nie jest sprzeczne z przepisami. Dopuszczenie takiego wariantu ma związek z tym, że udział zdalny zależy od woli samych stron postępowania. Wniosek o udział w rozprawie na odległość może przecież złożyć tylko jedna z nich.

Jeśli rozprawa jest jawna, to może w niej brać udział także publiczność. Czy ktoś, kto chce tylko przyglądać się rozprawie, też może zawnioskować o udział zdalny?

Co do zasady nie. W tej chwili, jeżeli wyznaczamy rozprawę jawną, zdalne połączenie się z sądem praktycznie możliwe jest tylko na wniosek stron i uczestników postępowania. Jednak nie wykluczam, że przy dużych, medialnych sprawach, które budzą zainteresowanie społeczeństwa, dopuścimy też taką opcję.

Czytaj więcej

Adwokaci chcą informacji o opóźnieniach w zdalnych rozprawach

Właśnie, a co z mediami? Czy dziennikarze i osoby, które na co dzień zajmują się relacjonowaniem spraw sądowych, mają szansę uczestniczyć w rozprawach zdalnie?

Mamy to na uwadze. Uważam, że media – w tym sprawozdawcy sądowi, którzy na bieżąco śledzą nasze orzecznictwo – powinny również mieć dostęp do rozpraw w formie zdalnej, w tym hybrydowej. Planujemy, że tymi przypadkami będzie się zajmował rzecznik prasowy. Umożliwimy składanie odpowiednich wniosków, oczywiście z odpowiednim wyprzedzeniem. Chcę także zaznaczyć, że nie każda sprawa będzie musiała mieć charakter zupełnie zdalny czy hybrydowy. Tak jak mówiłem na początku, zasadą w WSA w Warszawie są rozprawy stacjonarne w budynku sądu. A przy umożliwianiu zdalnego w nich udziału nacisk kładziemy na wolę skarżących. Jeśli więc chociaż jedna ze stron nie będzie zainteresowana zdalnym udziałem w rozprawie, to odbędzie się ona w tradycyjny sposób. Przygotowanie do zdalnej rozprawy wymaga sporo zachodu. Jeśli z takiej opcji nie będą chciały skorzystać strony postępowania, czyli najbardziej zainteresowani sprawą, to także dziennikarze będą musieli pofatygować się do sądu.

W tych długich miesiącach pandemicznych, zwłaszcza w okresach pełnych lockdownów, zdalne rozprawy pozwoliły uniknąć zupełnego paraliżu i umożliwiły zachowanie ciągłości orzekania w sądach administracyjnych. Jak pan ocenia ten czas?

Mając na uwadze możliwość wykorzystania cyfryzacji, to bardzo dobrze. Pandemia przede wszystkim przyspieszyła cyfryzację w sądach administracyjnych. Zostaliśmy poniekąd zmuszeni do zainwestowania sporych środków w sprzęt umożliwiający kontakt z sądem na odległość i musieliśmy odpowiednio przeszkolić pracowników. Jednak to była dobra inwestycja. Obecnie większość sal rozpraw w warszawskim WSA ma możliwość przeprowadzania rozpraw na odległość. Mamy też wystarczającą liczbę osób gotowych do ich obsługi. Jeśli są jakieś trudności techniczne, to wiemy już, jak sobie z nimi radzić. Nie mamy też przypadków jakichś nadzwyczajnych ekscesów w trakcie rozpraw zdalnych. Choć zdarzały się sytuacje, gdy pełnomocnik łączył się z salą rozpraw z plaży czy z auta. Takie przypadki nie powinny jednak mieć miejsca. Musimy pamiętać, że sąd jest szczególnym miejscem, które wymaga odpowiedniego zachowania i powagi. I udział w rozprawie przez internet tego nie zmienia. Standardy są takie same. Dlatego uczulam, zwłaszcza profesjonalnych pełnomocników, żeby o tym pamiętali. I unikali tłumaczeń, że chcą dostępu zdalnego, bo mają np. drugą rozprawę w tym samym czasie. Takie zachowania są niepoważne i nie licują ani z powagą sądu, ani zawodu adwokata czy radcy prawnego.

Pandemia i związane z nią ograniczenia spowodowały, że sądy administracyjne musiały szybko dostosować się do nowej sytuacji. Wtedy regułą stała się rozprawa zdalna. Dziś pandemia powoli odchodzi w zapomnienie. Czy coś się zmieniło w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie?

Tak. Obecnie co do zasady wyznaczamy jawne rozprawy. To tradycyjne posiedzenia stacjonarne w budynku sądu – takie, jakie dominowały przed pandemią.

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Zawody prawnicze
Czystki w krakowskich prokuraturach. To ewenement w skali całego kraju
W sądzie i w urzędzie
Nastolatek ujawnił miliony od państwa dla o. Rydzyka. Teraz wygrał z nim w NSA
Prawo dla Ciebie
Drakońska kara za newsa. Szef KRRiT Maciej Świrski przegrał z Radiem Zet
Prawnicy
Małgorzata Paprocka: Spór o sądy był polityczną kreacją
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Sądy i trybunały
Ujawniono drugi przypadek inwigilowania Pegasusem sędziego w Polsce
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał