Na spotkaniu z polskimi dziennikarzami w Brukseli sędzia relacjonował, że sytuacja w Polsce budzi poważne zaniepokojenie wśród jego kolegów w luksemburskiej instytucji.
– Każdy polski sąd jest jednocześnie sądem unijnym. Jesteśmy w jednej, wspólnej europejskiej przestrzeni – argumentował Safjan. I podkreślił, że nie rozumie zarzutów o „wtrącanie się" UE w sprawy krajowe. – Przecież UE zawsze się wtrąca, na tym polega choćby każde postępowanie przez unijnym Trybunałem Sprawiedliwości – powiedział.
Według niego dychotomia prawna, która powstanie w wyniku niepublikowania i nieuznawania przez rząd oraz podlegające mu instytucje publiczne wyroków TK, będzie miała przełożenie na relacje z Unią. Każde zapytanie prejudycjalne TSUE lub jakiegokolwiek polskiego sądu, które będzie się opierało na orzeczeniu TK, stworzy niejasną sytuację. Bo dla unijnego sądu to sędziowie polscy, a nie rząd decydują, co jest polskim porządkiem prawnym. Nawet jeśli rząd nie uzna wyroku TK, a unijny sąd wyda na jego podstawie wiążącą interpretację unijnego prawa, to władze nie będą mogły nie uznać orzeczenia tego ostatniego.
Reprezentacja Polaków w unijnym sądzie się zwiększyła. Poza Markiem Safjanem, który zasiada w TSUE w gronie 28 sędziów, Polska od kilku dni ma dwoje sędziów w Sądzie Ogólnym, czyli organie zajmującym się głównie wydawaniem orzeczeń w sprawach gospodarczych. Do końca sierpnia jest tam Irena Wiszniewska, którą od 1 września 2016 r. zastąpi wysłana przez poprzedni rząd Krystyna Kowalik-Bańczyk. Przeszła już całą procedurę opiniowania i nominacji. W wyniku reformy zwiększa się liczba sędziów w Sądzie Ogólnym. Docelowo do 2020 r. każdy kraj będzie miał po dwóch przedstawicieli, ale będzie to następowało stopniowo.
Polska otrzymała prawo do mianowania drugiego sędziego w pierwszym etapie i poprzedni rząd wysłał do Luksemburga Ninę Półtorak. Nie dostała jednak od razu pełnej kadencji, ale – z powodów organizacyjnych – została mianowana, podobnie jak czworo innych dodatkowych sędziów, do końca sierpnia. W zamyśle ta sama osoba miałaby być ponownie mianowana od 1 września na pełną kadencję.
– W czasie przesłuchania przez komitet sędziów wypadła znakomicie. Jestem przekonany, że rząd potwierdzi jej kadencję od września – powiedział Safjan. Przyznał jednak, że wymaga to osobnej decyzji rządu, który może postanowić inaczej. Tak było w przypadku Europejskiego Trybunału Obrachunkowego: gabinet PiS wycofał zgłoszoną przez poprzedni rząd kandydaturę Macieja Berka i już po terminie zaproponował Janusza Wojciechowskiego, europosła PiS. Na razie jego kandydatura została negatywnie zaopiniowana przez Parlament Europejski.
Sędzia w unijnym sądzie musi być specjalistą prawa europejskiego, a najlepiej w sprawach gospodarczych, władać biegle angielskim i francuskim i zyskać pozytywną opinię komitetu sędziów działającego przy TSUE. Ostatecznie nominacja następuje w wyniku decyzji Rady Europejskiej, czyli przywódców państw i rządów UE.
– Nie zdarzyło się jednak nigdy, żeby osoba z negatywną opinią została nominowana – powiedział Safjan.