Reklama

Rewolucja czy reforma - komentuje Tomasz Pietryga

Uruchamiana wkrótce kampania medialna ma przekonać obywateli do konieczności przeprowadzenia przez rząd reformy Temidy. Wiele wskazuje, że zmiany w sądownictwie staną się znowu politycznym tematem numer jeden.

Aktualizacja: 06.09.2017 18:55 Publikacja: 06.09.2017 18:16

Tomasz Pietryga

Tomasz Pietryga

Foto: rp.pl

Po gorącym lipcu, kiedy to prezydent zawetował zmiany w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, ujawniając różnice poglądów prawicy na kształt reformy, dziś otwarte pozostaje pytanie, czy we wrześniu prezydenckie plany przetną się z planami rządowymi czy też się z nimi rozejdą, nie tylko skutecznie hamując reformę sądownictwa, ale też gruntując polityczne podziały w obozie władzy.

Ujawniona w środę przez prezydenckiego doradcę prof. Michała Królikowskiego wizja reformy sądownictwa jest umiarkowana. Można ją traktować jako balon próbny wypuszczony przez Pałac Prezydencki przed zapowiadanym na koniec września upublicznieniem projektów zmian w SN i KRS. Nie ma w niej radykalizmów, rozszerzenia politycznych wpływów czy gwałtownych posunięć, jakie jeszcze latem proponowało PiS. Mimo że w ustawie o KRS polityczny tryb wyboru przez Sejm może zostać utrzymany, to jednak kandydatury mają zgłaszać wyłącznie prawnicy i obywatele. Dzięki podniesieniu progu głosowania (do 3/5) wpływ na wybory będzie miała też opozycja. Nie ma za to gwałtownego wygaszenia kadencji KRS ani drugiej, politycznej izby, jak to planowano jeszcze w lipcu.

Radykalne wstrząsy zapewne ominą też Sąd Najwyższy. Choć obniżenie wieku odejścia w stan spoczynku do 65 lat może sprawić, że już jesienią jego pierwszym prezesem przestanie być prof. Małgorzata Gersdorf. Totalnej czystki kadrowej w stylu proponowanym przez PiS jednak nie będzie. Wzmocniona ma zostać za to siła orzecznicza tego najważniejszego sądu. A utrzymanie pomysłu powołania nowej, specjalnej izby dyscyplinarnej (z mniejszymi co prawda kompetencjami jej prezesa) trzeba traktować jako ukłon w stronę Zbigniewa Ziobry, głównego orędownika takiego posunięcia.

Podsumowując: takie propozycje reformy sądownictwa można śmiało nazwać umiarkowanymi. Przyjęte przez parlament dałyby nadzieję na przerwanie konfliktu z władzą sądowniczą. Utrudniłyby też urzędnikom z Komisji Europejskiej epatowanie zarzutami o łamaniu przez PiS praworządności w Polsce.

Do tego potrzebny jest jednak kompromis, powściągnięcie emocji i osobistych ambicji w obozie władzy. A także znalezienie wspólnej istoty reform. Nie jest nią zapewne forsowanie kadrowych czystek czy gwałtowne wygaszanie kadencji z pozycji siły, bez uwzględnienia obowiązujących ram. W przeciwnym razie zapowiadana w programie wyborczym PiS reforma sądownictwa, która miała sprawić, że procesy nie będą trwały latami, spełznie na niczym, przeistaczając się w długotrwałą wojnę pozycyjną we własnych szeregach.

Reklama
Reklama

Billboardy ze słowami o „nadzwyczajnej kaście", które mają wesprzeć rządowe plany, nie napawają jednak optymizmem.

Nieruchomości
Ceny transakcyjne nieruchomości już jawne. Rejestr otwarty dla wszystkich
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Prawo drogowe
Sąd: odstawienie prawej nogi to błąd eliminujący kierowcę
Praca, Emerytury i renty
1978,49 zł renty z ZUS od 1 marca. Te choroby uprawniają do świadczenia
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama