To niesie pewne ryzyko dla tych, którzy liczą, że w wakacje nie muszą zważać na sąd, jego wezwania czy pisma. Podstawowe ryzyko wiąże się z tym, że w Polsce możliwe jest doręczenie pisma sądowego czy prokuratorskiego bez kontaktu z adresatem, w formie awiza.
Niebezpieczne awizo
Chodzi o tzw. zastępcze powiadomienie, polegające na tym, że listonosz zostawia w skrzynce pocztowej awizo, a pismo czeka na poczcie siedem dni. W razie jego nieodebrania operacja zostaje powtórzona, co zajmuje w sumie dwa tygodnie. Wtedy doręczenie uznawane jest za skuteczne, choćby adresat o piśmie nic nie wiedział.
Tak może być np. doręczony wyrok zaoczny, a w efekcie pozwany przegapi krótki, bo siedmiodniowy termin na odwołanie. Tym bardziej że wyjazd wakacyjny, jak wskazuje Małgorzata Kuracka, sędzia cywilny z warszawskiego SO, nie jest w zasadzie podstawą do przywrócenia terminu sądowego.
Dużo więc zależy od innych okoliczności: zachowania się zainteresowanego czy zawiadomienia sądu o swoich problemach, trudnościach.
Podobna zapobiegliwość przydałaby się świadkom.
– Rozpatrywałem sprawę, w której świadek został w marcu wezwany na czerwiec, tymczasem później wykupił wczasy zagraniczne i się nie stawił. Nie uznałem tego za usprawiedliwienie i nie uchyliłem grzywny – wskazuje Marcin Łochowski, sędzia z SO Warszawa-Praga.
Sądy pracują
Choć regulamin urzędowania sądów powszechnych dopuszcza „sądowe wakacje", czyli ograniczenie na cztery tygodnie pracy do spraw pilnych, w tym roku właściwie nie ma ich w sądach.
– Rozważaliśmy to, ale w tym roku wakacji sądowych nie wprowadzimy – mówi sędzia Wiesław Żywolewski, wiceprezes SR w Białymstoku. – Sąd nasz pracuje naturalnie na zwolnionych obrotach, ale w sprawach wieczystoksięgowych czy rejestrowych spowolnienie jest niewielkie. Inna rzecz, że i takich spraw wpływa mniej w tym okresie.
W Lublinie też nie ma formalnych wakacji, ale Jerzy Rodzik, wiceprezes lubelskiego SO, uważa, że dobrym rozwiązaniem byłyby pełne wakacje sądowe (poza sprawami najpilniejszymi). Wtedy wiadomo, że sądy nie pracują, z wygodą dla wszystkich.
– Jeśli mamy adwokata, to w zasadzie nie mamy się co martwić, gdyż korespondencję z sądami w sprawach, w których jest ustanowiony, prowadzi kancelaria, a wyjeżdżając na wakacje, adwokat musi wyznaczyć zastępcę – wskazuje adwokat Andrzej Michałowski.
Komornik też nie ma wakacji. I może, jeżeli cel egzekucji tego wymaga, zarządzić otworzenie mieszkania, gdy zamknięcie potraktuje jako uchylanie się spod egzekucji.
– Wcześniej komornik przeprowadza wywiad, pyta zwłaszcza dozorcę, jaki jest powód nieobecności dłużnika – wskazuje Andrzej Kulągowski, były prezes Krajowej Rady Komorniczej. – Jeśli się dowie, że chodzi o wakacyjny wyjazd, to zapewne odłoży wizytę do jego powrotu.
Rady na sądowe lato
- jeśli mamy sprawę, lepiej zawiadomić sąd o planach wyjazdowych
- w razie spodziewanego pisma mieć dyżurnego domownika, który je odbierze
- w poważnych procesach najlepiej ustanowić profesjonalnego pełnomocnika
- w razie kłopotów z odpowiedzią np. na wyrok zaoczny zawiadomić sąd o tym
- pomoże to później przywrócić termin np. na złożenie zażalenia
- świadek powinien zawiadomić sąd, że nie może się stawić. Uniknie wtedy grzywny
- gdy spodziewamy się komornika, lepiej powiedzieć dozorcy o nieobecności
- inaczej grozi dłużnikowi wyważenie drzwi i zajęcie rzeczy
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.domagalski@rp.pl
Czytaj też artykuł:
Sądy mogą już tworzyć własną pocztę
Zobacz więcej w serwisie:
»
»
»
»
»
»
»
»