Rośnie presja Komisji Europejskiej na przywrócenie zawieszonych przez zlikwidowaną ID sędziów. To jeden z warunków odblokowania pieniędzy na KPO. Postępowania w tej sprawie trwają przed nowo utworzoną Izbą Odpowiedzialności Zawodowej. Efektów na razie nie widać, gdyż droga sądowa nigdy nie jest szybka, a zapewne wokół tych spraw jest wiele emocji. W dodatku dwóch zawieszonych sędziów nie złożyło wniosków o weryfikację, gdyż nie uznają IOZ za niezależny sąd.

I co teraz? Na pomysł szybkiego i gruntownego rozwiązania wpadł PSL. Chce, aby problem załatwić ustawą, przywracając zawieszonych sędziów jednym ruchem. Bo skoro Izba Dyscyplinarna nie była sądem, jej decyzje nie były orzeczeniami. Problem w tym, że orzeczenia funkcjonują w obiegu prawnym i rodzą określone skutki. Poza tym uchylanie orzeczeń sądowych ustawą byłoby niebezpiecznym precedensem. Otworzyłoby w przyszłości drogę politykom, aby w ten sposób uchylać niekorzystne dla siebie orzeczenia, np. karne.

Czytaj więcej

Bodnar: Unieważnianie wyroków ustawą ryzykowne, ale możliwe

Nie ma to nic wspólnego z konstytucyjną zasadą trójpodziału władzy i podmyłoby system prawny. Warto pamiętać, że nawet uchylanie stalinowskich orzeczeń na początku lat 90. wobec m.in. żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego odbywało się na drodze sądowej w Sądzie Najwyższym, a Sejm III RP nigdy nie zdecydował się na przyjęcie specjalnej ustawy w tej sprawie, właśnie w trosce o państwo prawa. Mam wrażenie, że części polityków brakuje wyobraźni i za odkręcanie reform PiS mogą zapłacić każdą cenę.

Zrobienie tego drogą legislacyjną miałoby jednak atomowe konsekwencje dla całego wymiaru sprawiedliwości przez dekady. Jeżeli chce się naprawiać system, warto się najpierw zastanowić, jak to zrobić, bo można go jeszcze bardziej popsuć.

Zapraszam do lektury najnowszego numeru dodatku „Sądy i prokuratura”.