Marek Kozubal: Straż pożarna twierdzi, że w Polsce są schrony dla 48 mln osób. Jak jest naprawdę?

Polska to państwo bez schronów, prawie tak jak Niemcy.

Aktualizacja: 08.11.2023 08:37 Publikacja: 08.11.2023 03:00

Polska jest krajem, w którym nie ma schronów – przynajmniej formalnie

Polska jest krajem, w którym nie ma schronów – przynajmniej formalnie

Foto: Jakub Ostałowski

Gdyby Polska leżała na skraju Półwyspu Iberyjskiego, być może byłoby to zrozumiałe, ale obok nas od ponad 600 dni trwa wojna. Tymczasem Polska jest krajem, w którym nie ma schronów – przynajmniej formalnie.

W naszym systemie prawnym nie są zdefiniowane pojęcia budowli ochronnej, czyli schronu lub ukrycia, żaden podmiot ani organ nie jest też wprost zobowiązany do prowadzenia ich ewidencji, konserwacji, planowania użycia i określenia sposobu przygotowania – przyznają to nawet urzędnicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Czytaj więcej

Opozycja chce odbudować system obrony cywilnej. „Rząd PiS popełnił fatalny błąd”

Ostatnim aktem prawnym regulującym temat schronów było rozporządzenie Rady Ministrów z 28 września 1993 r. w sprawie obrony cywilnej, wydane na podstawie ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej. Jednak przepis, w oparciu o który uregulowana była ta kwestia, został uchylony w 2004 r. Od ponad 20 lat nie obowiązują też regulacje dotyczące zasad wykorzystywania i eksploatacji budowli ochronnych.

W poprzednim roku, po wprowadzeniu ustawy o obronie ojczyzny, zostały zaś uchylone przepisy wydane przez Szefa Obrony Cywilnej Kraju w sprawie zasad postępowania z zasobami budownictwa ochronnego.

Dzisiaj w tym zakresie obowiązuje zatem bezprawie. Chociaż niektórzy prawnicy wskazują, że samorządy powinny dbać o infrastrukturę istotną dla bezpieczeństwa ludności.

Nie ma ustawy o ochronie ludności, nad którym MSWiA pracowało od kilku lat, a od ponad pół roku to samo ministerstwo męczy się też z projektem rozporządzenia w sprawie warunków technicznych użytkowania budowli ochronnych. Resort Mariusza Kamińskiego nie jest w stanie ustalić przepisów związanych z utrzymaniem takich budowli. Nie potrafi ich zdefiniować, określić, jakie powinny spełniać normy techniczne, kto powinien za nie odpowiadać, jak mają być wyposażone.

Zapytaliśmy MSWiA, na jakim etapie jest procedowanie tego rozporządzenia i kiedy może zostać podpisane przez Kamińskiego. Nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi.

Strażacy: Schrony dla 48 mln osób

Zastanawiające jest też coś innego. Już w kwietniu komendant główny Państwowej Straży Pożarnej gen. bryg. Andrzej Bartkowiak i wiceminister MSWiA Maciej Wąsik przedstawili „raport o stanie schronów”. Zinwentaryzowano 234 735 obiektów budowlanych. Podzielono je na trzy kategorie: schrony, ukrycia i miejsca doraźnego schronienia. – W przypadku zagrożenia może się w nich schronić w sumie ponad 49 mln osób – oznajmił komendant strażaków. Stwierdził tak, mimo że schronów doliczono się ledwo 1903 (dla 300 tys. osób), a ukryć (też zaliczanych do budowli ochronnych) – 8719. W sumie, w miejscach tych może się ukryć ok. 1,5 mln osób.

Strażacy dodali bowiem do schronów i ukryć 224 113 tzw. miejsc doraźnego schronienia, dla 47 mln osób, czyli więcej, niż jest Polaków. Do tej kategorii wliczyli np. piwnice i garaże w budynkach spółdzielczych, urzędach, obiektach samorządowych lub należących do podmiotów gospodarczych. Wśród nich zalazły się także szkoły i kościoły.

Czytaj więcej

Obywatel ma sobie sam wybudować schron, państwo postawi go dla rządzących

Mając świadomość, że do dzisiaj nawet nie zostały zdefiniowane wymogi techniczne tych obiektów, widać, że mieliśmy do czynienia z przedwyborczą farsą. Do tych wyliczeń nie odwołuje się też MSWiA. W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia powołuje się na „Ocenę przygotowań w zakresie ochrony ludności i obrony cywilnej w Polsce za 2021 r.”, w której zewidencjonowanych jest 53 380 ukryć oraz 2881 schronów (bez Śląskiego).

Ze względu na podejście do budownictwa ochronnego urzędnicy MSWiA podzielili państwa Europy na cztery kategorie. Do pierwszej zaliczyli Danię i Szwecję, bo kraje te stawiają za cel zapewnienie schronienia dla całej ludności. Do drugiej Słowację, bo państwo to realizuje takie inwestycje „w sposób ograniczony ze względu na możliwości finansowe”. Czechy czy Węgry to kraje, gdzie takie budownictwo jest „organizowane fakultatywnie”, głównie przez prywatnych właścicieli. Polskę, obok Niemiec, zaliczyli do kategorii krajów, które zaprzestały programu budownictwa ochronnego i „główny wysiłek skupiają na utrzymaniu istniejących zasobów”.

Sęk w tym, że w Polsce takiego działania nie zaobserwowaliśmy. Samorządowcy, którzy przeprowadzili lustrację takich obiektów, wskazali, że przeważająca część budowli jest w złym stanie technicznym. Nie ma w nich działających agregatów filtrowentylacyjnych, zbiorników na wodę czy sanitariatów. Podkreślali, że od wielu lat nie otrzymywali pieniędzy z budżetu państwa na utrzymanie takich obiektów.

Gdyby Polska leżała na skraju Półwyspu Iberyjskiego, być może byłoby to zrozumiałe, ale obok nas od ponad 600 dni trwa wojna. Tymczasem Polska jest krajem, w którym nie ma schronów – przynajmniej formalnie.

W naszym systemie prawnym nie są zdefiniowane pojęcia budowli ochronnej, czyli schronu lub ukrycia, żaden podmiot ani organ nie jest też wprost zobowiązany do prowadzenia ich ewidencji, konserwacji, planowania użycia i określenia sposobu przygotowania – przyznają to nawet urzędnicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Paweł Kowal: W sprawie Ukrainy NATO w połowie drogi
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Przez logikę odwetu Donald Tusk musi za wszelką cenę utrzymać się u władzy
Publicystyka
Groźny marsz Marine Le Pen
Publicystyka
W Małopolsce partia postawiła się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Czy porażkę można przekuć w sukces?
Publicystyka
Łukasz Warzecha: Czas wprowadzić maksymalny wiek biernego prawa wyborczego