Sprawa, którą zajął się unijny Trybunał, dotyczyła rumuńskiej szkoły wyższej, której ministerstwo edukacji przyznało bezzwrotne finansowanie z Europejskiego Funduszu Społecznego na  realizację działań w ramach projektu „Skuteczność i doskonałość w badaniach podoktoranckich w dziedzinie nauk ekonomicznych w Rumunii" z  programu operacyjnego "Rozwój zasobów ludzkich". Przy rozliczaniu realizacji projektu, ministerstwo edukacji zakwestionowało koszty wynagrodzeń pracowników zespołu realizującego projekt. Uznało je za niekwalifikowalne i zażądało zwrotu 13 490,42 lejów rumuńskich  (około 2800 euro).

Chodziło o przekroczenie limitu czasu (13 godzin), który pracownicy mogą codziennie przepracować zgodnie z wytycznymi resortu edukacji jako instytucji pośredniczącej w programie operacyjnym. Od października 2012 r. do stycznia 2013 r. eksperci zatrudnieni przez uczelnię na kilku umowach o pracę kumulowali (w niektóre dni) godziny przepracowane w ramach podstawowego etatu (osiem godzin dziennie) z godzinami przepracowanymi w ramach projektu oraz w ramach innych projektów lub czynności. Łączna liczba godzin przepracowanych na dobę przez tych ekspertów przekraczała dobowy limit 13 godzin przewidziany w instrukcjach resortu edukacji.

Spór trafił do sądu okręgowego w Bukareszcie, a ten zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości z pytaniem dotyczącym dyrektywy 2003/88/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 4 listopada 2003 r. dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy: czy w sytuacji gdy pracownik zawarł kilka umów o pracę z tym samym pracodawcą, minimalny okres odpoczynku dobowego, przewidziany w art. 3 dyrektywy, stosuje się do wszystkich tych umów łącznie, czy do każdej z osobna?

Trybunał podkreślił, że prawo każdego pracownika do ograniczenia maksymalnego wymiaru czasu pracy i do okresów odpoczynku, także dobowego, to prawa socjalne Unii o szczególnej wadze, uznane w sposób wyraźny także w Karcie praw podstawowych UE. Jak przypomniał,  dyrektywa dotycząca czasu pracy definiuje pojęcie "czas pracy" jako każdy okres, podczas którego pracownik pracuje, jest do dyspozycji pracodawcy oraz wykonuje swoje działania lub spełnia obowiązki. Państwa członkowskie mają obowiązek  zapewnienia "każdemu pracownikowi" prawa do minimalnego dobowego odpoczynku w wymiarze 11 nieprzerwanych godzin. Natomiast "okres odpoczynku" jest zdefiniowany jako każdy okres, który nie jest czasem pracy.

- "Okres odpoczynku" i „czas pracy" są zatem pojęciami, które nawzajem się wykluczają, a dyrektywa dotycząca czasu pracy nie przewiduje kategorii pośredniej pomiędzy okresami pracy a okresami odpoczynku. Niemożliwe jest bowiem spełnienie wymogu dyrektywy, że pracownik ma korzystać codziennie z co najmniej 11 nieprzerwanych godzin odpoczynku, jeżeli te okresy odpoczynku są rozliczane odrębnie dla każdej umowy wiążącej tego pracownika z pracodawcą - stwierdził TSUE.

W przeciwnym wypadku  godziny uznane za okresy odpoczynku w ramach jednej umowy mogłyby stanowić czas pracy w ramach innej umowy. Dokładnie tak, jak to było w przypadku rumuńskich ekspertów.

- Skoro zaś ten sam okres nie może być uznany jednocześnie za czas pracy i okres odpoczynku, wynika z tego, że umowy o pracę zawarte przez pracownika z pracodawcą należy rozpatrywać łącznie. Taką wykładnię  potwierdza również cel dyrektywy, którym jest ustanowienie minimalnych wymogów mających poprawić warunki życia i pracy pracowników poprzez zbliżanie przepisów krajowych dotyczących  czasu pracy - wskazał TSUE.

sygn. akt C-585/19