Niektóre rozwiązania zawarte w projekcie ustawy o związkach partnerskich budzą wątpliwości. Chodzi np. o możliwość jednostronnego wypowiedzenia związku, bo z jednej strony nie można więzić ludzi na siłę w takim związku, ale z drugiej jednak jakaś stałość powinna być zagwarantowana, małżeństwa nie można jednostronnie rozwiązać, musi być tu decyzja sądu.
Mówimy tutaj o dorosłych osobach, które – mam nadzieję – w znakomitej większości wiedzą, co robią i czego chcą, a czego nie. Ustawa w przypadku jednostronnej decyzji daje możliwość wycofania oświadczenia w terminie 30 dni. To taki powiedzmy wentyl czasowy, na zmianę zdania. Natomiast jeżeli porównujemy to do zakończenia związku małżeńskiego jako bardziej trwałego, to choć są tu pewne ograniczenia, to też w pierwszej kolejności następuje ono przez podjęcie decyzji o rozstaniu, która potem zostaje uzewnętrzniona w stosownym postępowaniu, w trakcie którego sąd ustala, czy doszło do zupełnego i trwałego rozkładu pożycia małżeńskiego. Chociaż w mojej ocenie angażowanie sądu w taki proces jest zupełnie niepotrzebne. To może mieć sens, jeżeli chodzi o ustalenie kwestii spornych dotyczących dzieci, ale na pewno nie walidowania decyzji podjętych przez dorosłe osoby. Nie wiedzę więc powodu, żeby państwo limitowało przyczyny rozstania się osób w związku partnerskim, czy też stawiało jakieś bariery utrudniające rozstanie.