Setki tysięcy Ukraińców przyjechało (uciekło) do Polski. Wielu z nich będzie podejmować pracę. Czy umowy powinni mieć na piśmie i w jakim języku?

Tak, powinni mieć umowy na piśmie lub jednostronne potwierdzenie warunków zatrudnienia przez pracodawcę. I ten dokument powinien zostać sporządzony także w języku ukraińskim albo w innym języku zrozumiałym dla cudzoziemca. Zwykle tym innym językiem będzie rosyjski, czasem angielski. Taki jest wymóg nawet nie tyle kodeksu pracy czy ustawy o języku polskim, ile przepisów regulujących rynek pracy i zatrudnienie w Polsce. W mojej opinii w jednym z tych języków powinna zostać sporządzona również informacja o warunkach zatrudnienia. Jest to bowiem dokument ściśle powiązany z umową o pracę.

Strony umowy, a wcześniej negocjacji, mogą nie znać dość dobrze wspólnego języka. Czy wystarczy osoba zaufana, nieformalny tłumacz dla Ukraińca?

Taki nieformalny tłumacz jest zupełnie wystarczający. Jest to najbardziej naturalna ścieżka. Widzę bowiem, że w tej chwili jest szalony deficyt tłumaczy języka ukraińskiego. Na całe szczęście w Polsce jest duża grupa Ukraińców. Powinni oni pomóc w tym, by także w obszarze prawa pracy integrować uciekinierów.

Czy taka umowa nie może być potem podważana: „że co innego myślałem”? Zważmy, że pracownik jest zwykle w słabszym położeniu.

Takie ryzyko jest nawet przy umowie zawieranej z Polakiem lub osobą świetnie znającą język polski. Ale dobrze mieć dodatkową dokumentację, która może być przydatna w sytuacjach spornych. Choćby jakąś własną notatkę. Powinna wskazywać, kto był tym nieformalnym tłumaczem lub jakie zagadnienia budziły kontrowersje i jak zostały ostatecznie rozstrzygnięte. Pamięć jest bowiem bardzo ulotna.

Ale umowa to nie wszystko. Trzeba odbyć szkolenie BHP. Czy są tu podobne zasady? Czy dotyczy to też innych dokumentów, np. regulaminu pracy czy płac? Czy trzeba je tłumaczyć na ukraiński, czy tylko odebrać oświadczenie od zatrudnianego, że się zapoznał z tymi dokumentami?

Tu sprawa dużo bardziej się komplikuje. Nie ma przepisu, który by nakładał taki obowiązek na pracodawcę. Ustawa o języku polskim wyraźnie faworyzuje język polski. Na wniosek pracownika cudzoziemca pracodawca może, ale nie musi, dokonać tłumaczenia takich dokumentów. Wiem z praktyki, że Państwowa Inspekcja Pracy wymusza tłumaczenie takich dokumentów, twierdząc, że jest to element umowy o pracę. Ale takie stanowisko traktowałbym jako działanie nieuprawnione i bezzasadne.

Z drugiej strony przepisy kodeksu pracy nakładają na pracodawcę obowiązek zapoznania pracowników z regulaminem pracy.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Nie tylko, także z ryzykiem zawodowym czy wymaganiami BHP. W tym ostatnim przypadku pracownik musi nawet to potwierdzić na piśmie. Moi klienci organizują ten proces zapoznawania (a i pisemnego potwierdzenia) z dokumentami, angażując osoby znające język zrozumiały dla cudzoziemców, głównie Ukraińców. Nie można bowiem mówić o rzetelnym zapoznaniu z dokumentami, gdyby takiego udziału nie było. Ale znowu – trzeba utrwalać informacje i dokumentować obecność takich osób. W razie kontroli będzie to nieodzowne. Wierzę też, że powstaną stanowiska konsultantów kadrowych – wyłonionych z grona obywateli Ukrainy.

A czy pracodawcy nie będzie przydatne oświadczenie cudzoziemca, że zna polski?

To zależy od okoliczności. Znajomość języka jest stopniowalna. W dużym stopniu jest pochodną sposobu formułowania komunikatów, ich treści, stopnia nasycenia wyrażeniami specjalistycznymi. Są też w miarę obiektywne sposoby badania kompetencji językowych. Natomiast składanie takiego oświadczenia wbrew oczywistym faktom nie ma sensu. Będzie ono bezwartościowe. A może być nawet potraktowane jako fałszowanie dokumentów przez pracodawcę.

Każdej ze stron pewnie zależy na ważności umowy. Jakie są ewentualnie dowody? Świadkowie? Bo na nagrania nikt się raczej nie zgodzi.

O części dowodów mówiłem już trochę wcześniej. Na pewno wszelkie noty, zapiski czy korespondencja elektroniczna utrwalające i odnoszące się do okoliczności zawierania umowy mogą tutaj być przydatne. Nie wykluczałbym przy tym dokonywania nagrań. Wielu pracodawców rekrutuje dzisiaj pracowników zdalnie lub przy wykorzystaniu aplikacji. To daje względną łatwość nagrywania. Nagrywanie w tej czy innej formule wymaga jednak stworzenia dodatkowej dokumentacji i rozstrzygnięcia elementów prawnych związanych m.in. z ochroną danych osobowych. Ale to już temat na inną rozmowę.

Czytaj więcej

Katarzyna Łażewska-Hrycko: Przygotowaliśmy dwujęzyczne formularze umów o pracę