Reklama

Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Tyle na liczniku miał Łukasz Żak

Volkswagen Arteon, którym kierował oskarżony Łukasz Żak, tuż przed wypadkiem jechał z maksymalną prędkością, jaką mógł osiągnąć ten model samochodu przy 100-procentowym nacisku na pedał gazu - podał biegły zeznający w piątek przed Sądem Rejonowym w Warszawie.
Oskarżony Łukasz Żak na sali rozpraw Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia

Oskarżony Łukasz Żak na sali rozpraw Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jaką prędkość osiągnął Volkswagen Arteon Łukasza Żaka przed wypadkiem?
  • Jakie okoliczności doprowadziły do oskarżenia Łukasza Żaka o spowodowanie wypadku śmiertelnego?
  • Dlaczego kluczowy świadek, Sara S., zmieniła swoje zeznania przed sądem?
  • Jakie znaczenie miały zeznania biegłych dla sprawy sądowej dotyczącej wypadku?
  • W jaki sposób Łukasz Żak próbował uniknąć odpowiedzialności po wypadku?

Łukasz Żak (sąd zgodził się na upubliczniane jego wizerunku i nazwiska) jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej we wrześniu 2024 r.  Zginął w nim 37-letni mężczyzna, a cztery osoby trafiły do szpitala. Proces trwa od czerwca 2025 r.

Wczoraj oskarżony nie stawił się na rozprawie z powodu choroby. Sędzia Maciej Mitera oddalił jednak wniosek jego obrony o odroczenie sprawy. Przed sądem zeznawali biegli, a także kluczowy świadek, Sara S., która jechała Arteonem wraz z oskarżonymi w tej sprawie osobami. 

Biegły: Łukasz Żak tuż przed zderzeniem z Fordem jechał z prędkością 227 km/h

Jeden z biegłych zeznał, że bezpośrednio przed wypadkiem Volkswagen Arteon jechał z prędkością 227 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h. Ford, w którego uderzył, miał na liczniku około 78 km/h. Biegły podkreślił, że prędkość Volkswagena była blisko prędkości granicznej dla tamtych warunków ruchu, która wynosiła około 214 km/h. Zaznaczył, że oskarżony jadąc z prędkością 227 km/h powodował niekontrolowaną jazdę i tzw. uślizg tego samochodu. Dodał, że to było główną przyczyną wypadku.   

Jeden z biegłych zeznał, że bezpośrednio przed wypadkiem Volkswagen Arteon jechał z prędkością 227 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h. Ford, w którego uderzył, miał na liczniku około 78 km/h. Biegły podkreślił, że prędkość Volkswagena była blisko prędkości granicznej dla tamtych warunków ruchu, która wynosiła około 214 km/h. Zaznaczył, że oskarżony jadąc z prędkością 227 km/h powodował niekontrolowaną jazdę i tzw. uślizg tego samochodu. Według biegłego, to było główną przyczyną wypadku.  

Reklama
Reklama

Biegły dodał, że w aktach sprawy nie było informacji o mocy silnika Arteona. Na podstawie numeru VIN ustalił, że typowa wartość dla tego modelu to około 190 koni mechanicznych, lecz po tuningu może osiągać nawet 240 KM. Zapytany przez sędziego, czy biegły jako wyjściowe przyjął 190 koni, odpowiedział, że można tak przypuszczać, bo prędkość 227 km/h była maksymalną prędkością dla tego samochodu przy naciskaniu 100-procentowym pedału gazu.

Według biegłego, kierująca Fordem nie miała szans na uniknięcie wypadku. Jak mówił, jedyną możliwością dostrzeżenia pędzącego Volkswagena były lusterka wsteczne, ale w warunkach, jakie panowały w tamtym momencie (noc) czas reakcji kierowcy Forda wynosił około 1,4-1,6 sekundy. - Przy prędkości 227 km/h taki samochód pokonuje w tym czasie około 100 metrów – zaznaczył biegły.

Czytaj więcej

Porażka sądów w sprawie sprawcy wypadku na Trasie Łazienkowskiej

Pasażerka Volkswagena Sara S. zmieniła zeznania i obciążyła Łukasza Żaka

Podczas piątkowej rozprawy zeznawała również Sara S., która razem z Łukaszem Żakiem jechała Volkswagenem Arteonem. Oprócz niej i Żaka w samochodzie byli jeszcze Adam K., Maciej O. i Paulina K., ówczesna partnerka Żaka, która także została poważnie ranna w wypadku. 

Jak relacjonuje „Fakt”, na początku rozprawy poprosiła, aby mężczyźni związani z wypadkiem na Trasie Łazienkowskiej opuścili salę. Uzasadniła to obawą zemsty ze strony Łukasza Żaka. — Grożono mi. Boję się, że ktoś mnie zaatakuje albo zrobi mi coś poważniejszego — mówiła. Sąd przychylił się do jej prośby.

Sara S. zeznawała już w lipcu. Wczoraj zmieniła tamte zeznania i obciążyła Łukasza Żaka. Tłumaczyła, że wcześniej przed Sądem była zdenerwowana i bała się o dziecko.

Reklama
Reklama

Świadek potwierdziła, że Żak pił w restauracji alkohol tuż przed tym, jak wsiadł za kierownicę Volkswagena. – Jak wyszliśmy, to był pobudzony, robił zamieszanie wokół siebie, ale to nie było tak, że był całkiem nawalony, na przykład zasypiał – zeznała Sara S. Podczas przesłuchania w lipcu mówiła, że Łukasz Żak nie pił wówczas alkoholu, ponieważ gdyby tak było, to jej chłopak Adam nie pozwoliłby mu kierować autem.

Druga radykalna zmiana w jej zeznaniach dotyczy tego, co działo się podczas jazdy Volkswagenem. W lipcu oświadczyła, że auto miało na liczniku ok. 170 km/h. Teraz powiedziała, że było na nim 190 km/h. - Widziałam, że Łukasz Żak, trzymając rękę na kierownicy, trzymał w ręce telefon i nagrywał – zeznała Sara S. 

Następny termin rozprawy sąd wyznaczył na 27 marca.

Czytaj więcej

Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Łukasz Ż. usłyszy nowe zarzuty?

Co stało się na trasie Łazienkowskiej 15 września 2024 r.

Do wypadku doszło ok. godz. 1:30 w nocy z soboty na niedzielę na Trasie Łazienkowskiej. W tył jadącego w kierunku Pragi osobowego forda, którym podróżowały cztery osoby, wbił się z dużą prędkością Volkswagen Arteon. W wypadku zginął jeden z pasażerów forda, 37-letni ojciec rodziny. Matka, która prowadziła samochód oraz ośmioletnia dziewczynka i czteroletni chłopiec, zostali ranni.

Arteonem jechało pięć osób: dziewczyna Żaka, Paulina, i jego znajomi: Adam K., Maciej O. i Sara S. Chwilę po wypadku Cuprą Formentor dojechał do nich jeszcze Kacper K. z pasażerami: Damianem J. i Mikołajem N. Ci ostatni podeszli do rozbitego arteona i z Maciejem O. popychali Łukasza Ż. w stronę zjazdu z trasy, krzycząc: „Sp….., uciekaj!”. Zarejestrowało to nagranie jednego ze świadków. Zaraz potem Łukasz Żak wyjechał z Polski.  Zgłosił się na policję w Niemczech, skąd został następnie  sprowadzony do Polski i usłyszał zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, ucieczki z miejsca i złamania sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Grozi mu do 30 lat więzienia.

Reklama
Reklama

W październiku Sąd przedłużył areszt tymczasowy głównemu oskarżonemu, 26-letniemu Łukaszowi Żakowi. Adam K.  dobrowolnie poddał się karze. Został skazany na pięć miesięcy więzienia, półtora roku prac społecznych i musi zapłacić 8 tys. zł zadośćuczynienia pokrzywdzonym.  Natomiast czterem pozostałym,  zamienił środek zapobiegawczy w postaci aresztu tymczasowego na dozór policji, zakaz opuszczania stolicy i zbliżania się do świadka. Mikołaj N. (23 lata), Damian J. (28), Maciej O. (28) oraz Kacper K. (24) musieli jednak wpłacić po 75 tys. zł kaucji.  

Sara S. jako jedyna z osób jadących Volkswagenem uniknęła odpowiedzialności karnej. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania wobec niej.

Czytaj więcej

Więcej winnych po tragedii na Trasie Łazienkowskiej. Nowe ustalenia śledczych
Podatki
Przelewu od żony lub męża nie musisz zgłaszać. Ale są wyjątki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama