Reklama

Skazani w „procesie brzeskim” muszą jeszcze "poczekać" na wyrok SN

Problem dopuszczalności kasacji złożonej w historycznej sprawie polityków lewicy i ruchu ludowego, więzionych za sanacji w latach 30. ubiegłego wieku, spowodował odroczenie sprawy przez Sąd Najwyższy.
Proces brzeski – proces przywódców Centrolewu. Od lewej: Adam Pragier, Kazimierz Bagiński, Karol Pop

Proces brzeski – proces przywódców Centrolewu. Od lewej: Adam Pragier, Kazimierz Bagiński, Karol Popiel, Władysław Kiernik, Wincenty Witos, Herman Lieberman, Józef Putek, Adam Ciołkosz.

Foto: PAP/Reprodukcja

W czwartek Sąd Najwyższy poprosił strony tego postępowania o zajęcie stanowiska.

Sprawa dotyczy przywódców tzw. Centrolewu, sojuszu ludowo-lewicowych partii opozycyjnych wobec rządów obozu sanacyjnego – m.in. Wincentego Witosa i Stanisława Dubois. W nocy z 9 na 10 września 2931 r. aresztowano kilkunastu polityków. Zostali oskarżeni o próbę obalenia przemocą rządu.

13 stycznia 1932 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał dziesięciu oskarżonych za winnych i wymierzył im kary więzienia.

Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał wyrok. Sąd Najwyższy z kolei oddalił kasację obrony. Kilku skazanych zgłosiło się do odbycia kary. Pięciu innych, w tym Wincenty Witos, wybrało emigrację. 31 października 1939 r. prezydent RP Władysław Raczkiewicz ogłosił objęcie amnestią wszystkich skazanych.

O całkowite uniewinnienie skazanych w procesie brzeskim od lat zabiegają ludowcy.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

SN wzywa do przekazania dokumentów dot. procesu brzeskiego

W 2020 r. na ich wniosek kasację do SN wysłał Adam Bodnar, ówczesny rzecznik praw obywatelskich. Rzecznik złożył kasację, by wykazać, że w latach 30. doszło do fundamentalnego nadużycia władzy wobec opozycji.

– Celem kasacji jest nie tylko pełne przywrócenie dobrego imienia skazanych, ale także zasygnalizowanie, że bez względu na to, kto rządzi, złamanie prawa musi być nazwane po imieniu – choćby po latach – uzasadniał RPO.

Rzecznik zaskarżył do SN wyrok Sądu Apelacyjnego, któremu zarzucił rażące naruszenie prawa, w tym Konstytucji z 1921. Polegać ono miało na po pierwsze – uznaniu publicznej działalności politycznej oskarżonych za niepodlegającą ochronie prawnej konstytucji jako udział w „spisku”. Po drugie zaś aresztowania były inspirowane politycznie. To Józef Piłsudski miał sam zaznaczyć na przygotowanej w MSW liście, kogo aresztować. Po trzecie – argumentował RPO – uznano, że do stwierdzenia „spisku” wystarczy porozumienie co do dokonania zbrodni stanu. Zgodnie zaś z właściwą wykładnią konieczne jest też działanie oskarżonych według planu, czego sąd nie ustalił.

W SN pojawił się problem, jak traktować oddaloną przez SN w latach 30. kasację złożoną w tej sprawie. Wówczas bowiem kasacja nie była nadzwyczajnym środkiem zaskarżenia, lecz czymś w rodzaju III instancji. Przepisy się zmieniły i teraz mamy problem prawny: Czy prawomocnym rozstrzygnięciem w tej sprawie jest wyrok SA w Warszawie czy kasacja rozstrzygnięta wówczas przez SN. W tym drugim przypadku kasacja RPO byłaby niedopuszczalna. Strony mają 30 dni na zajęcie stanowiska. Potem SN orzeknie, co dalej.

Sygnatura akt: II KK453/22

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Kasacja Bodnara do Sądu Najwyższego na rzecz skazanych w „procesie brzeskim”
Podatki
Urzędnicy skarbówki interesują się wracającymi do Polski. Co sprawdzają?
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Nieruchomości
Jedna działka, jedna wuzetka? Ministerstwo zabrało głos
W sądzie i w urzędzie
Trzy nowe funkcje w mObywatelu. Chodzi o dowody i paszporty
Prawo w Polsce
Karol Nawrocki podpisał trzy ustawy. Studenci zostaną młodszymi asystentami sędziego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama