Reklama

Ducha krzepić, tężyć ciało

O takich ludziach mawia się zwykle „self-made man”. Marian Dąbrowski ogromnego majątku nie odziedziczył, ale doszedł do niego ciężką pracą. W latach 30. XX wieku uchodził za jedną z najbardziej wpływowych postaci w Krakowie, mieście, w którym bardzo trudno było zrobić karierę, nie należąc od kilku pokoleń do tamtejszej elity i nie mając kamienicy w obrębie Plant.

Publikacja: 05.12.2025 14:50

Sport dla Mariana Dąbrowskiego był ważny nie tylko w młodości, ale też w późniejszych latach życia.

Sport dla Mariana Dąbrowskiego był ważny nie tylko w młodości, ale też w późniejszych latach życia. Na zdjęciu podczas zawodów narciarskich w Zakopanem

Foto: NAC

Fragment książki Piotra Legutki „Magnat z Pałacu Prasy. Opowieść o Marianie Dąbrowskim, twórcy największego koncernu medialnego II RP”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Esprit, Kraków 2025

Kim był Marian Dąbrowski? Nie będą mieli problemu z odpowiedzią na to pytanie prasoznawcy, może jeszcze miłośnicy międzywojennego Krakowa, ale – tak z ręką na sercu – twórca największego koncernu medialnego Drugiej Rzeczpospolitej nie jest postacią powszechnie znaną. To zresztą eufemizm, bo szczerze mówiąc, mało kto kojarzy dziś nazwisko człowieka, który sto lat temu był jedną z najbardziej wpływowych postaci w Polsce, nie tylko w świecie mediów. Jak skromnemu chłopakowi z Mielca, sprzedawcy pocztówek i nauczycielowi licealnemu udało się zajść tak daleko? I dlaczego tak łatwo udało się go wymazać ze zbiorowej pamięci? W końcu mówimy o prominentnym przedstawicielu czwartej władzy, kimś na miarę dzisiejszego Zygmunta Solorza, zarówno jeśli chodzi o majątek, jak i o wpływy polityczne, a przy tym o ówczesnym celebrycie, mecenasie kultury i sportu. Łatwiej zrozumieć powody, dla których po wojnie Dąbrowski stał się wielkim nieobecnym; trudniej wytłumaczyć, jak to możliwe, że i po transformacji ustrojowej, w wolnej Polsce, tak spektakularna, filmowa kariera z dramatycznym finałem nie zwróciła uwagi. A przecież jego duch wciąż przechadza się nie tylko po korytarzach Pałacu Prasy, na Plantach czy w Teatrze Bagatela, którego był fundatorem, ale i… w polskim Sejmie.

Pozostało jeszcze 91% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby
Plus Minus
„Islander: Wygnanie”: Europa po złej stronie
Plus Minus
„Slow Work. Jak pracować mniej i mądrzej”: W rytmie slow
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Dr hab. Dagmara Woźniakowska: Lubię wyraźne zakończenia
Plus Minus
„The Ballad of Wallis Island”: Wyspa smutków i radości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama