W grudniu ubiegłego roku policjanci weszli do prywatnego mieszkania w warszawskim Ursusie i zarekwirowali flagę Polski z dorysowaną błyskawicą, jednym z symboli Strajku Kobiet.

Funkcjonariusze wyjaśnili, że podjęli interwencję, bo "ktoś przyszedł na komisariat i złożył zawiadomienie". Według tej osoby mogło dojść do przestępstwa opisanego w artykule 137 paragraf 1 Kodeksu karnego.

Co mówi przepis
Art. 137 par. 1 Kodeksu karnego

Kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Skargę na działanie policjantów złożył pełnomocnik mieszkańca Ursusa, Bartosz Obrębski.

Sąd zajął się sprawą we wtorek. Uznał, jak przekazał tvn24.pl mecenas Obrębski, że działania policjantów stanowiły de facto przeszukanie - a nie oględziny miejsca przestępstwa, jak twierdzili funkcjonariusze. Sąd przyznał, że właściciel z własnej woli nie wydał funkcjonariuszom flagi, nie zaprosił ich także do domu. Gdyby to było przeszukanie (a nie oględziny, jak twierdzili interweniujący policjanci) właściciel mieszkania miałby inne prawa i obowiązki.

- Sąd nakazał również natychmiastowy zwrot flagi. Tłumaczył, że na potrzeby postępowania, które ostatecznie oceni, czy symbol Strajku Kobiet stanowi znieważenie flagi, policjanci mogli zrobić dokumentację zdjęciową. Czekamy teraz na pisemne uzasadnienie decyzji sądu - mówi mecenas Bartosz Obrębski, cytowany przez portal tvn24.pl.