Rząd chce sięgnąć po pomoc wybitnych prawników. Chodzi o trzy duże reformy

Wybitni prawnicy mają pomóc w przygotowaniu zmian w prawie cywilnym, karnym oraz w wymiarze sprawiedliwości.

Publikacja: 04.03.2024 03:00

Premier Donald Tusk przed posiedzeniem rządu

Premier Donald Tusk przed posiedzeniem rządu

Foto: PAP/Albert Zawada

Rząd chce powołać cztery komisje kodyfikacyjne zamiast dwóch, które od wielu lat nie działają. Przewidują to projekty nowel rozporządzeń Rady Ministrów w sprawie utworzenia, organizacji i trybu działania Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego oraz Prawa Karnego. Na podstawie dwóch kolejnych projektów mają być powołane komisje kodyfikacyjne: Prawa Rodzinnego oraz Ustroju Sądownictwa i Prokuratury.

Komisja kodyfikacyjna złożona z wybitnych ekspertów jest potrzebna

Członków komisji ma powoływać premier na wniosek ministra sprawiedliwości, po zaopiniowaniu ich przez wcześniej powołanego przewodniczącego komisji, spośród wybitnych przedstawicieli prawa, w tym praktyków. Komisja kodyfikacyjna nie ma inicjatywy legislacyjnej, a jej projekty może skierować do Sejmu rząd. Wtedy przedstawiciele komisji będą uczestniczyć w procesie legislacyjnym tych projektów jako eksperci.

– Komisja kodyfikacyjna złożona z wybitnych ekspertów jest potrzebna, bo konieczność poważnych zmian w prawie cywilnym i karnym nie budzi żadnych wątpliwości. Czy Komisja Prawa Rodzinnego także? Mam wątpliwości. To też cywilistyka i chyba lepiej pracować w jednej komisji. Jeszcze większe zastrzeżenia mam do Komisji ds. Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, gdyż to projekt bardzo polityczny, sensytywny, wymagający wspólnej wizji – mówi prof. Maciej Gutowski, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, adwokat.

– W obecnych warunkach trudno mi sobie wyobrazić taką komisję. Komisja kodyfikacyjna musi uwzględniać różne punkty widzenia, jest miejscem ścierania się poglądów, musi się składać z różnorodnych prawników. Inaczej jej dorobek będzie niereprezentatywny i nietrwały, a to nie ma żadnego sensu – dodaje Maciej Gutowski.

– Wydaje się, że prace nad kodeksami warto powierzyć tym komisjom i dać im spokojnie pracować, a projektów pilnych, naprawiających skutki błędnych reform nie procedować szybko, z gronem eksperckim, za to z konsultacjami i w pełni transparentnie – argumentuje prof. Gutowski.

A to wątpliwości prof. Aleksandra Stępkowskiego, UW, sędziego Sądu Najwyższego:

– Powołanie każdej komisji kodyfikacyjnej jest decyzją polityczną. Jest też sposobem docenienia środowiska prawniczego, ponieważ udział w pracach takiej komisji jest nobilitujący. Dotyczy to zwłaszcza środowiska akademickiego, które mocno angażowało się w kontrowersje polityczne ostatnich ośmiu lat po określonej stronie konfliktu politycznego. Te same wydziały prawa, które niedawno jeszcze żywo krytykowały rządzących, dziś nie dostrzegają takiej potrzeby, choć powodów do występowania w obronie praworządności wydaje się być więcej.

Czytaj więcej

Pecyna: System prawny oparty na chaosie. Komisja musi to uporządkować

Sędzia przeciwna komisjom kodyfikacyjnym

– Powołanie komisji mających się zajmować reformą prawa rodzinnego oraz ustroju wymiaru sprawiedliwości, czyli obszarami budzącymi potencjalnie ogromne kontrowersje, może służyć poszukiwaniu legitymacji akademickiej dla politycznych planów rządu. A w razie potrzeby pozwalać na odsuwanie od polityków krytyki za zwłokę w inicjowaniu właściwego procesu legislacyjnego – wskazuje sędzia Stępkowski.

Przeciwna komisjom kodyfikacyjnym jest prof. Aneta Łazarska, sędzia warszawskiego Sądu Okręgowego:

– Mnożenie takich bytów nie przyczyni się do usprawnienia procesu legislacyjnego ale rozciągnie go na dziesięć lat. Powinny być najwyżej dwie komisje: ds. reformy ustrojowej sądownictwa, statusu sędziów i ich powoływania, gdyż to najpilniejsza kwestia, a druga do prawa w ogóle, zarówno cywilnego, jak i karnego, z jednym szefem, który ich prace by koordynował. Wystarczyłoby powołać odpowiednie zespoły złożone z praktyków: sędziów, adwokatów, powoływanych przez samorządy. Nie widzę powodu angażowania premiera do ich powoływania.

-I powinny skupiać się na najpilniejszych korektach, a nie wywracaniu całych jego segmentów, bo to szkodzi prawu i jego stosowaniu — dodaje sędzia.

Opinia dla " Rzeczpospolitej"

prof. Michał Romanowski UW, członek byłej Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego

Reaktywowanie komisji kodyfikacyjnych uważam za słuszne. Potrzeba praktyczna wynika z doniosłości dla życia społecznego i gospodarczego aktów prawnych, jakim są kodeksy, którymi komisja kodyfikacyjna zajmuje się w głównej mierze. Szczególną funkcję kodeksu dostrzega nauka prawa, ale też konstytucja, która wyłącza z pilnego trybu legislacyjnego kluczowe ustawy i właśnie kodeksy. Do tego konieczna jest komisja kodyfikacyjna, która będzie czuwać nad ich jakością. Reaktywowanie Komisji Kodyfikacyjnych Prawa Cywilnego oraz Prawa Karnego jest naturalne, znakiem czasu jest zaś pomysł stworzenia Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, co uważam za pomysł wręcz niezbędny w związku z przywracaniem praworządności oraz koniecznością zbudowania od nowa ustroju sądów i prokuratury.

Rząd chce powołać cztery komisje kodyfikacyjne zamiast dwóch, które od wielu lat nie działają. Przewidują to projekty nowel rozporządzeń Rady Ministrów w sprawie utworzenia, organizacji i trybu działania Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego oraz Prawa Karnego. Na podstawie dwóch kolejnych projektów mają być powołane komisje kodyfikacyjne: Prawa Rodzinnego oraz Ustroju Sądownictwa i Prokuratury.

Komisja kodyfikacyjna złożona z wybitnych ekspertów jest potrzebna

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Trybunał: nabyli działkę bez zgody ministra, umowa nieważna
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Praca, Emerytury i renty
Czy każdy górnik może mieć górniczą emeryturę? Ważny wyrok SN
Prawo karne
Kłopoty żony Macieja Wąsika. "To represje"
Sądy i trybunały
Czy frankowicze doczekają się uchwały Sądu Najwyższego?
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Sądy i trybunały
Łukasz Piebiak wraca do sądu. Afera hejterska nadal nierozliczona