Przed kilkoma dniami sędzia Krystian Markiewicz, jeden z liderów sędziowskiego stowarzyszenia Iustitia, powiedział na portalu Onet: My, sędziowie, nie jesteśmy ani ministra Żurka, ani Ziobry, ani prezydenta Nawrockiego. Chyba że powiemy, że nie chcemy niezależnych sądów, żeby politycy sobie wybierali swoich „szarlatanów”. My jesteśmy sędziami Rzeczypospolitej Polskiej. Jeżeli nie chcemy anarchii, tylko silnego państwa, szczególnie kiedy za wschodnią granicą jest pełnoskalowa wojna, to apeluję do prezydenta Nawrockiego o odpowiedzialność. Bo słabe sądy to słabe państwo, nikt z nas nie chce teraz słabego państwa.
Ta wojna trwa już kilka lat, wcześniej była pandemia, a nowych sędziów nie uznawano w najlepsze, a i tę wypowiedź lider Iustitii okrasza ich pogardliwym określeniem.
Czytaj więcej
W najbliższą środę dwie izby Sądu Najwyższego mają wydać uchwałę, której celem jest pozbawienie m...
Po dziesięciu latach tego sporu wykorzystywanego też do walki politycznej wiemy, że nie chodzi tylko o kwestie prawne, bo dziesiątki orzeczeń polskiego i unijnych trybunałów ich nie rozwiązały, ale o zachowanie starego kooptacyjnego modelu wybierania i awansowania sędziów przez sędziów.
Nominacje sędziowskie a konstytucyjne uprawnienia prezydenta
Deklarowane teraz pewne ustępstwa są skutkiem raczej nieudanego „domknięcia” nowej władzy zastopowanego wygraną prezydenta Karola Nawrockiego, który już w trakcie kampanii wyborczej mówił, że przez najbliższe pięć lat żaden sędzia, który kwestionuje konstytucyjne uprawnienia prezydenta, polską konstytucję i polski system prawny, nie może liczyć na nominację sędziowską i awans. Te zapowiedzi potwierdził niedawno, odmawiając awansu na wyższe stanowiska czterdziestu sześciu sędziom. Ta stanowcza decyzja prezydenta powinna dać do myślenie nie tylko działaczom sędziowskim, że w tym sporze mają twardszego uczestnika z mocną demokratyczną legitymacją. W każdym razie jeśli chcemy ten spór realnie wygasić, to do szukania rozwiązań trzeba skierować osoby z demokratyczną legitymacją, które wiedzą, jakich sędziów Polacy potrzebują, a nie oddawać to pole sędziowskim działaczom, bo nie jesteśmy republiką sędziów.