Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Stefan Niesiołowski (PO)
– Pan się myli, nigdy tego zawodu nie uprawiałam – odpowiedziała premier Margaret Thatcher, gdy w brytyjskim parlamencie poseł opozycji krzyknął do niej "Ty k...".
Tak wulgarnych okrzyków w polskim Sejmie się nie słyszy, choć posłowie nie przebierają w słowach. Jak w piątek, gdy podczas debaty nad podniesieniem wieku emerytalnego z ław PiS na Donalda Tuska krzyczano "kłamca, kłamca". Często bywa jednak gorzej.
Stenogram prawdy nie powie
Najgłośniejsze okrzyki, te, które "zbierze" mikrofon, trafiają do sejmowych stenogramów. Zaznaczane są nawiasami. Stenografowie nie zawsze potrafią przypisać okrzyki konkretnym osobom. Wtedy zamiast autora piszą "głos z sali". W ten sposób do historii nie trafiają najgłośniejsi posłowie zasiadający w ostatnich rzędach. A to oni najczęściej krzykiem próbują zaznaczyć swoją obecność.
W ten sposób trudno się dowiedzieć o wielu interakcjach, jakie mają miejsce na sali plenarnej Sejmu.
Opinia publiczna dowiedziała się o "naćpanej hołocie", czyli określeniu Leszka Millera pod adresem Klubu Ruchu Palikota, ale nie o okolicznościach temu towarzyszących. Wydarzenie miało miejsce w czasie debaty nad kierunkami polityki zagranicznej. Sejm raczej spokojnie przysłuchiwał się wystąpieniom klubowym kolejnych partii. Miller, jako przedstawiciel przedostatniego klubu, musiał czekać na swoją kolej. Salę opuścili Janusz Palikot i jego faktyczny zastępca Andrzej Rozenek. Posłowie Ruchu Palikota zaczęli szaleć. Przemówieniu Millera towarzyszyły okrzyki, że za więzienia CIA lider SLD sam trafi za kraty i że kiedyś był na postronku Moskwy, a teraz Waszyngtonu. Kolegę próbował ratować Tadeusz Iwiński, mówiąc do posłów RP, że "tu jest Sejm". Wtedy usłyszał od nich, że też trafi do więzienia. – Na mojej wysokości siedzi poseł Penkalski. Więc mu powiedziałem, że on powinien darować sobie te okrzyki, bo sam siedział w więzieniu – opowiada Iwiński. W odpowiedzi usłyszał, że też będzie siedział i że oberwie "w ryj".
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: