Poproszony o komentarz do doniesień, że administracja Trumpa rozważa wycofanie wojsk z Europy, Whitaker powiedział, że „nic nie zostało ustalone”. 

- Ale gdy tylko to nastąpi, będziemy prowadzić te rozmowy w ramach struktur NATO – powiedział ambasador. - Z pewnością po szczycie, kiedyś w tym roku, zaczniemy te rozmowy... Wszyscy nasi sojusznicy są na to gotowi – dodał, odnosząc się do szczytu NATO w Hadze zaplanowanego na czerwiec.

Przemawiając w Estonii na konferencji poświęconej bezpieczeństwu Whitaker powiedział, że Stany Zjednoczone omówią wszelkie zmiany w rozmieszczeniu wojsk z sojusznikami, aby uniknąć luk w zabezpieczeniach.

Czytaj więcej

Minister obrony Litwy: Módlmy się, by Trump dostrzegł konsekwencje zrywania USA z Europą

Matthew Whitaker powiedział, że chęć redukcji wojsk w Europie dojrzewa w USA od 30 lat i prezydent Donald Trump właśnie powiedział „dość”.

Whitaker: Nie będziemy już mieć cierpliwości

- To się stanie i stanie się teraz. Proces będzie uporządkowany, ale nie będziemy już mieć cierpliwości do ociągania się w tej kwestii... Musimy po prostu przepracować praktyczne konsekwencje -  powiedział Whitaker.

Czytaj więcej

Gen. Breedlove: Nie wycofamy wojska z Europy, bo to się nam nie opłaca

Ambasador zapewnił jednak, że Stany Zjednoczone nie wycofają się z Sojuszu Północnoatlantyckiego i nadal będą w nim "wspaniałymi przyjaciółmi i wspaniałymi sojusznikami".  Przestrzegł przy tym  Unię Europejską przed ograniczaniem dostępu firm spoza UE do europejskich zakupów sprzętu obronnego. Stwierdził, że podważyłoby to interoperacyjność NATO, spowolniłoby proces przezbrajania Europy, podniosłoby koszty i ograniczyło innowacyjność.

Stany Zjednoczone w NATO coraz dalej od Europy

W marcu gazeta „The Atlantic” poinformowała, że ​​Hegseth i wiceprezydent JD Vance skarżyli się na europejskich sojuszników. Według doniesień magazynu „The Atlantic” Hegseth stwierdził, że "pasożytnictwo Europy jest żałosne”.

Czytaj więcej

Donald Trump może zbojkotować szczyt NATO

Takie komentarze zaostrzyły obawy Europejczyków dotyczące zaangażowania USA w NATO. Doszła do tego niechęć Trumpa do dalszego wspierania Ukrainy w jej walce z Rosja oraz groźby ograniczenia pkt. 5 NATO, czyli klauzuli obrony zbiorowej do tych państw, które wydają odpowiednio dużo na obronność. Jeszcze podczas kampanii wyborczej, w lutym 2024 roku, przyszły prezydent USA mówił, że w przypadku zaatakowania przez Rosję kraju NATO, który zbyt mało przeznacza na własną obronę, pozwoliłby jej "robić, co chce".

- Jeden z prezydentów dużego kraju wstał i powiedział: „No cóż, a jeśli nie zapłacimy i zostaniemy zaatakowani przez Rosję, czy będzie pan nas chronił?” – mówił wówczas Trump. - Powiedziałem: ”Nie zapłaciłeś, jesteś przestępcą.  Nie chroniłbym cię. Prawdę mówiąc, zachęcałbym ich, żeby robili, do cholery, co chcą. Musisz zapłacić. Musisz zapłacić swoje rachunki.