Na początku grudnia zadzwoniła do mnie dziennikarka francuskiego „Le Monde”. Pytała o doprowadzenie przed komisję ds. Pegasusa byłego szefa służb specjalnych Piotra Pogonowskiego, bo to widok nietypowy.
Czytaj więcej
W przypadku uporczywego uchylania się od doprowadzenia świadka, sąd może nałożyć karę do 30 dni aresztu. Jednak, biorąc pod uwagę że Zbigniew Ziobr...
Podjąłem próbę wyjaśnienia, choć pewności, czy pomogłem, nie mam, bo sprawa jest wielopiętrowa, a na każdym piętrze znajduje się wiele stopni i wykluczających się interpretacji. Przeciętny człowiek, który nie zna ani polityki, ani prawa, musi się co najwyżej opowiedzieć po którejś z nich, zaufać ekspertom głośniejszym i bardziej przekonującym. Inaczej traci azymut, skoro elity państwa zupełnie inaczej rozumieją te same zasady tworzące konstrukcję państwa.
Od czego teraz zależy, czy Zbigniew Ziobro trafi do aresztu?
Sprawa zatrzymania Zbigniewa Ziobry dobrze to ilustruje. To spektakl, w którym chodzi wyłącznie o politykę. Ziobro chciał zostać doprowadzony siłą, bo jego „heroizm” docenią wyborcy. Nie szanuje prawa, żongluje rozumieniem zasad, aby osiągnąć jak najlepszy efekt.
Czytaj więcej
Styczeń kończy się nam kompromitacją polskiego państwa i całej klasy politycznej.
Ale nagle się okazuje, że komisja wcale nie chce przesłuchiwać „spóźnionego” Ziobry i pośpiesznie zamyka obrady. W zamian chce aresztu dla byłego ministra. Czy tak się stanie? To zależy, czy za stołem sędziowskim zasiądzie zwykły sędzia, czy ten „neo”. I to będzie kolejne piętro tej tragedii. Polityczny serial będzie trwał bez względu na koszty i wiarygodność systemu.
Zbigniew Ziobro przed komisją śledczą ds. Pegasusa: Wzywanie polityków do kompromisu pachnie naiwnością
Prawo i instytucje przestają pełnić funkcję moderacyjną w państwie i społeczeństwie – stają się orężem politycznym w polsko-polskiej wojnie, którą zakończyć coraz trudniej. Dziś wzywanie do kompromisu pachnie wręcz naiwnością. I nie ma nikogo, kto ponad głowami bijących się elit powiedziałby silne kardynalskie „non possumus”, które usłyszeliby wyborcy. Prawno-polityczne reality show niestety będzie miało jeszcze wiele odsłon i sezonów. I coraz trudniej będzie nam złapać azymut, mieć pewność zasad, a co dopiero wytłumaczyć to wszystko francuskiej korespondentce.