Reklama

Białoruś wpada w paszczę Rosji. Aleksander Łukaszenko - gubernator, nie prezydent

Aleksander Łukaszenko wyznał, że granice jego ojczyzny sięgają Władywostoku. Głębiej wpycha Białoruś w paszczę Rosji.
Aleksander Łukaszenko straszył rodaków, że jeżeli Rosja upadnie, Białoruś także mocno ucierpi

Aleksander Łukaszenko straszył rodaków, że jeżeli Rosja upadnie, Białoruś także mocno ucierpi

Foto: Handout / Belarusian presidential press service / AFP

We wtorek Aleksander Łukaszenko zebrał mundurowych, by wręczyć nominacje generalskie. Był to jedynie pretekst do wygłoszenia przemówienia, w którym dyktator odniósł się do nieudanej próby puczu w Rosji. Po raz kolejny zaatakował Zachód i NATO, ale też uderzył w swoich przebywających za granicą przeciwników. Padło wiele głośnych deklaracji, na których wygłoszenie nie pozwoliłby sobie żaden przywódca niepodległego państwa. – Nie ukrywam, z przykrością obserwowałem te wydarzenia, które odbywały się na południu Rosji. Nie tylko ja. Wielu naszych obywateli wzięło to sobie do serca. Dlatego że ojczyzna jest jedna – mówił relacjonowany przez propagandowe media. – Nasza ojczyzna rozciąga się od Brześcia do Władywostoku – to nasza ziemia, wolność i nasze narody, które tu mieszkają – sprecyzował.

Pozostało jeszcze 85% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama