Kolejne wypowiedzi Przemysława Czarnka na temat kontrowersyjnego podręcznika do przedmiotu historia i teraźniejszość prof. Wojciecha Roszkowskiego pokazują, że zrobi wszystko, aby trafił on do szkół. Bo w istocie nie jest to projekt edukacyjny, ale polityczny, można wręcz pokusić się o tezę, że niezwykle ważny dla obozu władzy z punktu widzenia inżynierii społecznej. Chodzi bowiem o utrzymanie władzy, a w zasadzie zbudowanie przyszłego wyborcy PiS w oparciu o fobie partii opisane przez Roszkowskiego. Przypomnę, że jest to nienawiść do: lewicy, liberałów, chadeków, tzw. wartości europejskich, Unii Europejskiej, środowisk feministycznych, LGBT. Nie ukrywają tego ani Czarnek, ani Roszkowski.

Minister twierdzi, że ocena podręcznika jest rewelacyjna. I tu rozmija się z prawdą. Książka dostała ocenę pozytywną i warunkową (ze wskazaniem na pozytywną) oraz negatywną. Teraz oceniany jest przez kolejnego recenzenta. Ale minister już jest przekonany, że skutek będzie pomyślny, bo podręcznik „ma pokazać Polskę w prawdzie i to boli tych, którzy prawdę przed Polakami ukrywali”.

Czytaj więcej

Roszkowski, Czarnek i podręcznik, który manipuluje przeszłością

Nie bez powodu bronił umieszczonego przez Roszkowskiego fragmentu o charakterze pedofilskim ze wspomnień Daniela Cohna-Bendita, bo ten polityk – uzasadniał Czarnek – jest „degeneratem i zboczeńcem i który następnie przeniknął do polityki Unii Europejskiej”. Najpierw twierdził, że „ministerstwo nie jest od tego, żeby recenzować podręczniki”, a potem, że Roszkowski „skrócił ten cytat tak, aby nie szokował, i zrobił opis mniej uderzający w oczy”. Stało się to wtedy, gdy nawet państwowa komisja badająca przypadki pedofilii skrytykowała ten fragment książki, bo może spowodować „seksualizację młodego czytelnika”.

W wypowiedzi dla PAP Roszkowski przekonywał, że ataki na jego książkę wynikają z tego, że „wojna kulturowa przybrała na sile”, a atak ten „obnaża hipokryzję oraz chorobę mediów głównego nurtu w Polsce”. Bo jego zdaniem te same media „z zachwytem relacjonują tęczowe piątki w szkołach albo promują naukę masturbacji od przedszkola poczynając”.

Jego zdaniem „prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi w hipokryzji i agresji środowisk lewackich”. Dodaje, że to narracja medialna widziana przez „pryzmat wielkich miast”. – Tymczasem Polska to nie tylko Warszawa czy Poznań, Polska to nie parady równości czy wspomniane już tęczowe piątki. Poza największymi miastami toczy się normalne życie i tam nauczyciele, rodzice oraz uczniowie cieszą się z tego, że powstał przedmiot uczący najnowszej historii Polski i że jest do niego dobry podręcznik – uważa Roszkowski.

Czytaj więcej

Kolejny podręcznik do HiT już gotowy

W istocie szkoła staje się celem walki światopoglądowej. I o tym na pewno od dawna marzy Czarnek.