Bronisław Wildstein: Świadomy protest polityczny

Trudno wyobrazić sobie bardziej skrajną manifestację publiczną niż akt samospalenia. I tak były zawsze traktowane takie akty desperacji przez prawdziwe media. W wypadku Andrzeja Żydka (dlaczego powszechnie odnotowywany jest wyłącznie inicjał jego nazwiska – czyżby był on o coś podejrzany?) mieliśmy do czynienia ze świadomym protestem politycznym, a kłopoty osobiste, na które również się powoływał, stanowiły konsekwencję jego zaangażowania. Niedoszły samobójca pisał w swoim liście, że prześladowany jest za próbę ujawnienia korupcji w urzędzie skarbowym, a więc ważnej państwowej instytucji.

W tej sytuacji powszechne wezwania, aby wyciszyć całą sprawę, mogą zdumiewać. Jeszcze bardziej fakt, że są one akceptowane.

Czytaj cały tekst

? ? ?

Michał Szułdrzyński: Nie da się zrzucić winy na PO

Przyznajmy: Donald Tusk i Jarosław Kaczyński publicznie o sprawie wypowiadali się niezwykle wstrzemięźliwie, a o niewikłanie jej w politykę apelował prezydent Bronisław Komorowski. Jednak w Internecie i w wypowiedziach szeregowych polityków wszystkich chyba partii szybko pojawiły się sugestie dotyczące tego, kto jest winien tej tragicznej próby samobójczej.

Tymczasem trudno z mężczyzny, który podpalił się przed siedzibą szefa rządu, robić ofiarę jednej tylko partii politycznej. Czytając jego historię, odnosi się wrażenie, że nie pomógł mu nikt. Listy pisane do liderów PiS i SLD nie spotkały się z oczekiwaną przez niego reakcją, nie uzyskał też pomocy po wysłaniu pism do premiera Donalda Tuska i minister Julii Pitery.

Czytaj cały tekst