Ewa Wrzosek nie odniosła może spektakularnych sukcesów jako prokuratorka rejonowa, a szerszej publiczności znana jest głównie z politycznego zaangażowania po stronie obecnej władzy, ale tym jednym wpisem na platformie X otworzyła przed Zbigniewem Ziobrą szereg możliwości wizerunkowej i prawnej obrony w bardzo dla niego niebezpiecznej sprawie przekrętów w Funduszu Sprawiedliwości (FS). Zrobiła to samo, co lata temu zrobił Ziobro, gdy jako prokurator generalny wygłosił słynne „już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie” jeszcze zanim akt oskarżenia trafił do sądu. A potem przegrał proces o naruszenie dóbr osobistych i musiał przepraszać za pochopne przesądzenie o winie. Jeśli Ziobro zechce teraz pozwać Wrzosek, będzie mieć duże szanse na wygraną. Jeśli nie przed polskimi sądami, to przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (ECHR).

Czytaj więcej

Kataryna: Waldemar Żurek sądownictwa nie naprawi

Nadgorliwość radczyni Waldemara Żurka może też bardzo pomóc Ziobrze w postępowaniu karnym, zwłaszcza jeśli i w tej sprawie odwoła się do ECHR. W 2017 r. Irlandia odmówiła Polsce zrealizowania Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Polaka oskarżonego o handel narkotykami, uznając, że nie może liczyć na sprawiedliwy proces w kraju, gdzie jedna osoba jest jednocześnie prokuratorem generalnym i ministrem sprawiedliwości mającym bezpośredni wpływ na obsadę sądów. Od tamtej pory nic się nie zmieniło, funkcja prokuratora generalnego nadal jest połączona z funkcją ministra sprawiedliwości, a ten ma prawo wyznaczania prezesów sądów i nawet ostatnio robił to mimo sprzeciwu kolegiów sądów, czyli całkiem jednoosobowo. Nie pomaga też pomysł zastąpienia losowania składów sędziowskich wyznaczaniem ich przez wybranych przez ministra prezesów sądów, a wisienką na torcie jest osobisty konflikt obecnego ministra z poprzednim. Obrońca Ziobry nie powinien mieć problemów z dowiedzeniem, że jego klient nie ma w Polsce szans na sprawiedliwy proces.

Zbigniewa Ziobrę można byłoby skazać za przestępstwo urzędnicze, ale to dużo poniżej ambicji nowego ministra sprawiedliwości 

A przecież sprawa nadużyć w Funduszu Sprawiedliwości naprawdę mogła być dość jednoznaczna, gdyby prokurator zadowolił się tymi kartami, które ma w ręku, zamiast na poczekaniu dorysowywać sobie na serwetce piątego asa. Nie ma wątpliwości, że partia Zbigniewa Ziobry zrobiła sobie z FS prywatny fundusz wyborczy, finansując przedsięwzięcia promujące własnych polityków i hojnie obdarowując podwieszone pod nich organizacje w sposób tak bezczelny, że nawet Jarosław Kaczyński uznał, że to już przesada. A przecież prezes nie jest w takich sprawach bardzo zasadniczy i prywatyzacja publicznych środków nigdy mu nie przeszkadzała, jeśli jego partia mogła być jej beneficjentem. Mógł więc Ziobro czerpać mniej ostentacyjnie i trochę bardziej się dzielić…

A przecież sprawa nadużyć w Funduszu Sprawiedliwości naprawdę mogła być dość jednoznaczna, gdyby prokurator zadowolił się tymi kartami, które ma w ręku, zamiast na poczekaniu dorysowywać sobie na serwetce piątego asa. 

Czytaj więcej

Kataryna: Niespodziewany sukces Zbigniewa Ziobry

„Trudno się spodziewać, że koła gospodyń będą zajmować się bezpieczeństwem kraju czy walką z przestępczością, więc to jest czysty gest wyborczy. Te pieniądze, które są rozdawane, niekoniecznie powinny być przeznaczone na ten właśnie cel” – mówił jeszcze dwa lata temu Ryszard Terlecki, krytykując ziobrystów nie za to, że finansują swoją kampanię z publicznych środków, ale za to, że wygrywają w tej konkurencji z jego partią. Do skazania Ziobry za przestępstwo urzędnicze w zupełności wystarczyłoby pozbieranie wszystkich jednoznacznie trefnych dotacji. Ale to najwyraźniej było dużo poniżej ambicji nowego ministra, więc dołożono zarzut kierowania grupą przestępczą i przywłaszczenia 150 mln zł, bo prokurator za przywłaszczenie uznał każdą wątpliwą decyzję, np. sfinansowanie z FS remontu siedziby prokuratury. Bardzo jestem ciekawa, jak oba ewidentnie przestrzelone zarzuty żurkowcy zamierzają obronić przed sądem. O ile w ogóle znajdą się w końcowym akcie oskarżenia, bo wcale nie wykluczam, że są jedynie tymczasowe i mają zrobić wrażenie na sądzie, który za chwilę będzie decydować, czy przyklepać wniosek prokuratury o areszt tymczasowy.

„Łączna liczba lat więzienia, na które Ziobro mógłby zostać skazany, w przypadku prawomocnego wyroku i uwzględnienia wszystkich zarzutów, mogłaby się zbliżać do 30 lat” – rozmarzył się sędzia Bartłomiej Przymusiński, prezes Stowarzyszenia Iustitii. Trudno zachować powagę.