Umowa polityczna i handlowa z krajami Mercosuru da Europie nowe rynki zbytu liczące 270 mln konsumentów, niskie cła dla eksportu europejskich produktów, w tym samochodów (które też powstają w Polsce), nowych sojuszników oraz dostęp do strategicznych surowców ziem rzadkich. Takie są fakty, które jednak kompletnie się nad Wisłą nie liczą.
W sztucznie podburzanych emocjach fakty nie mają znaczenia. Kto podburza? Dzisiaj to politycy PiS oraz prawdopodobnie także inne siły (mój synonim dla Rosji), które mogą też stać za polexitowymi kampaniami „Prawilnych Polek”. Bo w interesie Moskwy oraz polskiej skrajnej prawicy jest Polska samotna, z zamkniętymi granicami, a więc bezbronna.
Tą kartą, opisywaną też przez „Rzeczpospolitą”, gra dziś rząd. Adam Szłapka na ostatniej konferencji po Radzie Ministrów twardo wypominał premierom Szydło i Morawieckiemu prace nad Mercosurem. Tyle że wypominając to, rząd KO stawia się po stronie przeciwników tej umowy, choć wedle wszystkich znaków na niebie i ziemi, a zwłaszcza zdrowego rozsądku, powinien Mercosur popierać.
Czytaj więcej
Utrata rządów zmieniła opinie polityków PiS na temat Mercosuru. Inne są dziś oceny umowy handlowe...
Mercosur – miecz obosieczny?
Zwalczanie umowy z Mercosurem to bowiem miecz obosieczny. Nadaje się do dołożenia byłemu rządowi, który – gdy był przy władzy – popierał tę umowę, a dziś ją krytykuje, bo utrata rządów zmieniła opinie polityków PiS, nie tylko w tej sprawie. Aktualny rząd na odwrót, krytykuje Mercosur, gdy jest u władzy. Wszyscy pilnują głosów rolników. A co będzie rząd robił w Brukseli?