Reklama

Ptak-Iglewska: Rząd gra Mercosurem w ryzykownego pokera

Nie jest jasne, co rząd KO chce zrobić z umową z Mercosurem: czy uspokoić rolników, czy udając ich obronę dołożyć PiS, czy faktycznie grać o polskie interesy. Bo te są inne, niż twierdzą rolnicy. To sojusze ze światem, handel i bezpieczeństwo.

Publikacja: 02.01.2026 09:06

Piotrków Trybunalski, 30.12.2025. Ogólnopolski protest rolników przeciwko umowie z Mercosur

Piotrków Trybunalski, 30.12.2025. Ogólnopolski protest rolników przeciwko umowie z Mercosur

Foto: PAP/Marian Zubrzycki

Umowa polityczna i handlowa z krajami Mercosuru da Europie nowe rynki zbytu liczące 270 mln konsumentów, niskie cła dla eksportu europejskich produktów, w tym samochodów (które też powstają w Polsce), nowych sojuszników oraz dostęp do strategicznych surowców ziem rzadkich. Takie są fakty, które jednak kompletnie się nad Wisłą nie liczą.

W sztucznie podburzanych emocjach fakty nie mają znaczenia. Kto podburza? Dzisiaj to politycy PiS oraz prawdopodobnie także inne siły (mój synonim dla Rosji), które mogą też stać za polexitowymi kampaniami „Prawilnych Polek”. Bo w interesie Moskwy oraz polskiej skrajnej prawicy jest Polska samotna, z zamkniętymi granicami, a więc bezbronna.

Tą kartą, opisywaną też przez „Rzeczpospolitą”, gra dziś rząd. Adam Szłapka na ostatniej konferencji po Radzie Ministrów twardo wypominał premierom Szydło i Morawieckiemu prace nad Mercosurem. Tyle że wypominając to, rząd KO stawia się po stronie przeciwników tej umowy, choć wedle wszystkich znaków na niebie i ziemi, a zwłaszcza zdrowego rozsądku, powinien Mercosur popierać.

Czytaj więcej

PiS straszy Mercosurem. Ale gdy rządził, to go popierał

Mercosur – miecz obosieczny? 

Zwalczanie umowy z Mercosurem to bowiem miecz obosieczny. Nadaje się do dołożenia byłemu rządowi, który – gdy był przy władzy – popierał tę umowę, a dziś ją krytykuje, bo utrata rządów zmieniła opinie polityków PiS, nie tylko w tej sprawie. Aktualny rząd na odwrót, krytykuje Mercosur, gdy jest u władzy. Wszyscy pilnują głosów rolników. A co będzie rząd robił w Brukseli?

Reklama
Reklama

Tam polscy przywódcy muszą zaspokoić wyolbrzymione strachy rolników, dokarmiane przez cynicznych polityków, jak i grać do jednej bramki z Brukselą, bo bezpieczeństwo geopolityczne to sprawa całej Europy, w tym bardzo mocno Polski, sąsiadki Białorusi, Rosji i Ukrainy. Zaszkodzenie podpisaniu tej umowy to będzie jednak polityczny blamaż i podważenie naszej lojalności wobec wspólnej europejskiej polityki. I teraz – podejrzewam – polski rząd to wie i próbuje wyjść z tej układanki z gracją: wysyłając w Warszawie i Brukseli sprzeczne sygnały.

Czy z powodu umowy z Mercosurem rolnictwo w Europie upadnie?

Rolnicy wskazują, że nie dopilnowano standardów dla produktów importowanych z krajów Mercosuru do Europy. I straszą, że przez to upadnie produkcja żywności w UE. To zwyczajna nieprawda, nic nie upadnie. Dla uspokojenia tych strachów, Komisja Europejska położyła na stole środki ochronne i monitorowanie rynku. Możliwe jest nawet zawieszenie kontyngentów i niskich ceł, gdyby doszło do zakłóceń na rynkach.

Wyolbrzymianie problemów garstki krzykaczy to woda na młyn polityków, którzy tęsknią za fotelem premiera. Dlaczego PiS nie mówi o tym, ile zarabiamy na eksporcie? Ani o tym, że eksport polskiej żywności rośnie od 21 lat, od wejścia do UE, i że co roku bije rekordy? Umowa z Mercosurem wspiera eksport, podobnie jak 44 pozostałe umowy o wolnym handlu zawarte do tej pory przez UE.

Europejski przemysł desperacko potrzebuje nowych rynków zbytu

Podobnie jak w przypadku debaty o związkach partnerskich i aborcji, fakty nie są dobrze widziane w rozmowach na gorące społecznie tematy. „Obrońcy życia” zamienili się tu w obrońców polskiego rolnictwa. I tak samo zapominają o ofiarach takiej polityki. W wypadku Mercosuru – o innych sektorach gospodarki, które coraz bardziej desperacko potrzebują nowych rynków zbytu., bo Chiny zalewają Europę swoimi autami i zagrażają naszym producentom.

Rolnicy kładą się Rejtanem w otwartych drzwiach, przez które chcieliby wejść na nowe rynki producenci maszyn, samochodów, lekarstw, alkoholi, ubrań. Ale nie przejdą, bo polski i włoski rolnik wiedzą lepiej, że lepiej biednie, ale w swoim towarzystwie, w Europie. A co inni ludzie naprawdę sądzą o rolnictwie? Nikt w nim nie chce pracować, młodzi ludzie głosują nogami i uciekają do miast.

Reklama
Reklama
Opinie Ekonomiczne
Aleksandra Ptak-Iglewska: prezydent podstawia nogę polskim rolnikom
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: „Wyprodukowane w (podzielonej) Europie”
Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Zamiast zwalniać ludzi, AI dokłada im więcej pracy
Opinie Ekonomiczne
Maciej Stańczuk: Europie przydałby się ktoś w rodzaju Elona Muska
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama