W świetle danych demograficznych podwyższenie wieku przechodzenia na emeryturę lub kontynuowanie pracy po jego przekroczeniu jest niezbędne dla ograniczania niskich wypłat emerytur w przyszłości. Rosnąca liczba emerytów będzie bowiem musiała być utrzymywania przez malejącą liczbę pracujących.

Już teraz, przy drastycznych podwyżkach czynszów, osoby o najniższych emeryturach znalazły się w trudnym położeniu. Niektórym grozi znalezienie się w strefie skrajnego ubóstwa, bo po uiszczeniu czynszu i innych stałych opłat ich zasoby gotówkowe dramatycznie topnieją. Alternatywą staje się narastające zadłużanie z tytułu nieopłacania zobowiązań. Tylko nieliczni emeryci mają oszczędności lub inne bufory finansowe pozwalające rekompensować podwyżki czynszów.

Efekt wczesnych emerytur

Istotną przyczyną trudnych sytuacji budżetów osób o niskich dochodach są niskie emerytury wielu z nich, co jest w wielu przypadkach skutkiem wczesnego przechodzenia na emeryturę. Konsekwencją takich decyzji są stosunkowo krótkie okresy opłacania składek w ZUS. Towarzyszyła temu obecna w społeczeństwie atmosfera zachęcająca do możliwie szybkiego przechodzenia na emeryturę. Ponadto, niektórzy pracodawcy wypychali na emerytury pracowników zyskujących uprawnienia do tych świadczeń.

Działania władz skłaniające do dłuższego pozostawania na rynku pracy były początkowo niemrawe, przez co nieskuteczne. To samo można powiedzieć o dzisiejszych apelach czołowych polityków. Brakowało informacji ostrzegającej o niskim poziomie dochodów w przyszłości, a przechodzący na emeryturę mieli nadzieje na dalsze zatrudnienie i zwiększanie tym samym dochodów. Takie podejście sprawdzało się najczęściej jedynie w krótkim okresie i dotyczyło ludzi z kwalifikacjami poszukiwanymi na rynku pracy. Cofnięcie reformy stopniowego podnoszenia wieku przechodzenia na emeryturę okazuje się, z perspektywy czasu, działaniem krótkowzrocznym.

Błędne interpretacje danych

Najogólniej mówiąc, wysokość emerytury w momencie decyzji o przejściu na nią zależy od sumy zgromadzonych i zwaloryzowanych składek i od przewidywanego czasu pobierania emerytury, czyli od tzw. okresu dożycia wyliczanego przez GUS.

W maju br. GUS przedstawił w cyklicznej publikacji pt. „Polska w liczbach 2022” informacje o przeciętnym trwaniu życia. Dane z tej publikacji były komentowane na portalu Onet przez serwis Business Insider. W komentarzu stwierdzono, że skoro mężczyzna dożywa średnio prawie 72 lata, a kobieta prawie 80 lat, to „przeciętny mężczyzna na emeryturze spędza 7 lat, a kobieta 20 lat”.

Komentarz ten z tylko pozoru jest logiczny i spójny. Skoro ustawowy wiek przechodzenia mężczyzn na emeryturę to 65 lat, to przy średnim wieku trwania życia 72 lata, na emeryturę przypada średnio 7 lat. Tymczasem taki wniosek dotyczący liczby lat spędzonych na emeryturze jest nieporozumieniem.

Rzecz w tym, że średnia długość życia mężczyzn 72 lata obejmuje także mężczyzn, którzy zmarli przed przejściem na emeryturę (zatem nie wchodzą do populacji emerytów) i w czasie pierwszych siedmiu lat przebywania na emeryturze.

Z danych demograficznych publikowanych przez GUS wynika, że wieku 65 lat nie dożywa w Polsce średnio nieco ponad 27 proc. mężczyzn, a wieku 72 lat nieco ponad 44 proc. mężczyzn. Liczby te pokazują, że różnica między wiekiem przechodzenia na emeryturę a średnią długością życia nie być podstawą do obliczania liczby lat przebywania na emeryturze.

Inaczej mówiąc, skojarzone zostały ze sobą i potraktowane jako jedna dwie, w znacznej części pokrywające się, ale różniące się miedzy sobą, populacje mężczyzn. Zignorowano fakt stosunkowo wysokiej umieralności panów.

Mężczyźni krócej niż kobiety na emeryturze

Rzeczywistą średnią oczekiwaną liczbę lat spędzania na emeryturze odnosząca się do mężczyzn w wielu 65 lat, można znaleźć w tablicach trwania życia (dane dla 2020 r.). Wynika z nich, że mężczyzna w wieku 65 lat dożywa średnio jeszcze ponad 14 lat, czyli na emeryturze jest dwa razy dłużej, niż obliczył to Business Insider.

Dopiero po osiągnięciu wieku 79 lat mężczyzna średnio może liczyć na dalsze siedem lat przeżycia i pobierania emerytury. Ciekawostką wynikającą z danych GUS jest informacja, że mężczyzna, który osiągnie wiek stu lat, żyje jeszcze średnio ponad dwa lata.

Warto dodać, że niektórzy mężczyźni przechodzą na emeryturę przed osiągnięciem 65, roku życia, a inni, mniej liczni, decydują się na przejście na emeryturę kilka, kilkanaście lub nawet więcej lat po przekroczeniu 65. roku życia. Dlatego określanie liczby lat pobierania emerytury obciążone będzie niepewnością.

W przypadku kobiet różnice między interpretacją Business Insidera a tablicami trwania życia nie są tak znaczące, jak w przypadku mężczyzn. Wynika to z faktu, że proporcjonalnie więcej kobiet dożywa wieku emerytalnego 60 lat niż mężczyzn wieku 65 lat. Rzeczywiste średnie przebywanie na emeryturze przez kobiety, które osiągnęły wiek emerytalny 60 lat, wynosi 24 lata, a nie 20 lat, jak wydedukował to Business Insider.

Sprowadzając do absurdu rozumowanie przeprowadzone przez Business Insidera, można by twierdzić, że hipotetyczne podwyższenie wieku przechodzenia na emeryturę mężczyzn do 70 lat, skutkowałoby spędzaniem przez nich na emeryturze, średnio, zaledwie dwóch lat. W rzeczywistości, jak wynika z tablicy trwania życia, byłoby to blisko 12 lat.

Pilna potrzeba wiarygodnej informacji

Niewłaściwe interpretowanie średnich wielkości związanych z przechodzeniem na emeryturę pokazuje, na jakie pułapki można napotkać przy nieuwzględnieniu wszystkich aspektów danych demograficznych. W debatach na temat podwyższania wieku przechodzenia na emeryturę niewłaściwie przedstawiany czas przebywania na emeryturze może być bałamutnym argumentem zwolenników utrzymania obecnie obowiązujących przepisów.

Osoby, które uchylają się od płacenia składek emerytalnych (np. pracując w szarej strefie gospodarczej) lub opłacają je nieregularnie, narażają się na ubóstwo po osiągnięciu wieku uniemożliwiającego kontynuowanie pracy. Wielu pracodawców nie ma ofert pracy dla ludzi starszych, zwłaszcza o niskich kwalifikacjach.

W interesie finansów państwa jest prowadzenie intensywnych kampanii informacyjnych o przykrych skutkach unikania płacenia składek emerytalnych, dzięki czemu mniej ludzi mogłoby stać się klientami pomocy społecznej. Według GUS w 2020 r. ponad 2,4 mln emerytów, z czego ponad 2 mln kobiet (czyli 40,4 proc.) pobierających emerytury, otrzymywało wypłaty brutto poniżej 2000 zł. Waloryzacje oraz dwie dodatkowe emerytury niewiele zmieniają dochody najniżej uposażonych emerytów.

Trudna sytuacja emerytów o niskich wypłatach emerytur może być traktowana jako sygnał ostrzegawczy dla dzisiejszych pracowników. Nie można bowiem liczyć na to, że w przyszłości nie wydarzą się szoki wpływające na utratę siły nabywczej już i tak niskich emerytur.

Autor jest prezesem Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych