Chyba jednak nie wszyscy przeczytali właściwe gazety, bo wtorkowe notowania z krajowych rynków nie sprzyjały ani naszej walucie, ani naszym akcjom. I jedne, i drugie wyraźnie traciły na wartości.
Na światowych giełdach wczoraj też było różnie i tak będzie jeszcze przez dłuższy czas. Fachowcy uważają, że dopiero w maju
będzie można postawić poważną diagnozę sytuacji. Gdy największe światowe korporacje przedstawią swoje zweryfikowane bilanse, będziemy wiedzieli, w których szafach i ile poukrywanych jest trupów. Wtedy będzie można tak naprawdę policzyć straty i powiedzieć, ile pieniędzy brakuje, i wycenić na nowo firmy i waluty.
Prawdopodobnie dopiero te informacje uspokoją giełdy. Nie oznacza to rzecz jasna, że wtedy zaczną się zwyżki kursów prowadzące nas na szczyty hossy. Tak nie będzie. Można jednak oczekiwać zakończenia gwałtownych wahań notowań.
Na razie ze strefy realnej gospodarki ciągle napływają złe dane. Spada produkcja, rośnie bezrobocie i – co gorsza – przeważają pesymiści. Najbogatszym człowiekiem świata zostałby dziś ten, kto mógłby odpowiedzialnie powiedzieć, że choroba gospodarki się skończyła, albo choćby określić, kiedy sięgniemy dna, od którego można się odbić.
Niestety, tego dziś jeszcze nie da się przewidzieć. Ani w skali całego świata, ani w skali Polski. Po prostu brakuje nam zbyt wielu danych. Wiemy wprawdzie, że władze USA nie pozwolą upaść żadnej instytucji finansowej, bez względu na to, czy ma jeden czy sto miliardów strat. Ale ciągle nie znamy choćby antykryzysowego planu Komisji Europejskiej.
Polska na mapie gospodarczej świata to tylko mały punkt. Jednak nie oznacza to, że powinniśmy załamywać ręce. Zamiast podpierać się słabo udokumentowanymi optymistycznymi prognozami, musimy się starać wykorzystać wszystkie atuty, jakie mamy. Zabiegać o szybsze pozyskanie pieniędzy z funduszy europejskich i dbać, by nie przeniknęły do nas różne gospodarcze choroby – choćby takie jak załamanie w bankach.
[ramka]Skomentuj [link=http://blog.rp.pl/jablonski/2009/03/17/bledne-swiatelka-w-tunelu-kryzysu/]na blogu[/link][/ramka]