Niektóre spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe zlecają prywatnym firmom zakładanie blokad na koła pojazdów parkujących na osiedlowych uliczkach i parkingach. W ten sposób próbują walczyć z zajmowaniem miejsc postojowych przez osoby spoza osiedla.

Czy to legalne? Tylko wówczas, gdy zastrzegają to umowy z korzystającymi z parkingu – tak uznało przed dekadą ministerstwo spraw wewnętrznych. Jak wyjaśniło "Rzeczpospolitej"- inaczej sprawa się ma, jeśli parking zlokalizowany jest w obrębie drogi publicznej, a inaczej, jeśli na gruncie prywatnym. Z tego pierwszego może korzystać każdy uczestnik ruchu drogowego. Właściciele nieruchomości położonych w pobliżu takiego parkingu (np. spółdzielnie mieszkaniowe, stacje paliw) nie mogą ograniczać dostępu do nich ani blokować kół.

Z kolei Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z 17 lipca 2015 r. (sygn. I ACa 274/15) stwierdził, że założenie blokady jest dopuszczalne na podstawie ważnie zawartej umowy i to nawet sposób dorozumiały.  Ważne jednak, aby użytkownik był o takiej możliwości wyraźnie poinformowany.

Czytaj więcej

Spółdzielnie zakładając blokady na koła łamią prawo

Mimo to wiele spółdzielni nadal bezprawnie blokuje pojazdy, a ich posiadaczom brakowało dotąd skutecznej ścieżki wyegzekwowania  odpowiedzialności za takie działania.

To jednak może się zmienić za sprawą najnowszego wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach, który orzekł, że jedna z katowickich spółdzielni mieszkaniowych ponosi odpowiedzialność za bezprawne blokowanie kół na osiedlu Paderewskiego w Katowicach.

Jak informuje kancelaria Duraj Reck i Partnerzy w Katowicach, sprawa dotyczyła parkowania pojazdu na parkingu przy ul. Sowińskiego w Katowicach. Parking jest usytuowany przy drodze publicznej, lecz sam jego teren należy do spółdzielni. Informacja o tym, kto i na jakich zasadach znajdowała się na tabliczce umieszczonej w głębi parkingu (nie przy wjeździe), do tego zredagowana w niejasny sposób. Spółdzielnia zmusiła właściciela auta, które tam stanęło, do zapłaty kwoty 150 zł za zdjęcie blokady założonej przez wynajętą przez spółdzielnię firmę.

Czytaj więcej

Sąd: prywatne blokady na koła to nielegalna represja

Pech spółdzielni był taki, że właściciel pojazdu jest adwokatem i złożył pozew o zapłatę odszkodowania, ale nie przeciwko firmie, która założyła blokadę, a przeciwko jej mocodawcy, czyli spółdzielni mieszkaniowej.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

– Nie było sensu pozywać firmy, ponieważ to wydmuszka – bez pracowników, bez majątku, na dodatek nie fiskalizująca pobieranych opłat parkingowych, a blokady na koła zakładają zleceniobiorcy na umowach B2B. Zatem w tym przypadku trzeba było uderzyć w źródło problemu, a jest nim spółdzielnia jako mocodawca – tłumaczy adwokat Tomasz Kowolik.

W toku procesu spółdzielnia usiłowała uwolnić się od odpowiedzialności m.in. wskazując, że zleciła działania profesjonaliście i nie ponosi za niego odpowiedzialności.

Sąd Rejonowy w wyroku pierwszej instancji potwierdził odpowiedzialność spółdzielni wskazując, że „nie może być mowy by strona pozwana nie ponosiła odpowiedzialności za następstwa zaakceptowanych i wprowadzonych przez siebie zasad, odnoszących się do wykonywania nadzoru nad ruchem pojazdów i ich parkowaniem na terenie jej nieruchomości.”.

Sąd podkreślił również wyraźnie, że regulamin wprowadzony przez spółdzielnię mieszkaniową, upoważniający do karania użytkowników pojazdów przez zakładanie blokady, pozostaje w sprzeczności z przepisami prawa, a zakładanie blokad jest wręcz w takiej sytuacji środkiem represji mającym na celu wyegzekwowanie żądanej opłaty.

Apelację od wyroku wniosła spółdzielnia, ale 25 lipca 2022 r. Sąd Okręgowy przyznał rację stronie powodowej i podtrzymał wyrok I instancji, zmieniając jedynie podstawę prawną zasądzonego roszczenia. Wyrok jest prawomocny.

Co istotne, sądy obu instancji orzekły, że zakładanie blokad na koła przez firmę obsługującą parking to bezprawne stosowanie środków przymusu. Nawet na prywatnych posesjach mogą to robić jedynie uprawnione podmioty, np. policja.

– Wyrok ma przełomowe znaczenie, ponieważ po raz pierwszy w historii zleceniodawca tego nielegalnego procederu poniesie odpowiedzialność za swoje działania. Mamy nadzieję, że ten wyrok otworzy ścieżkę do dochodzenia roszczeń przez rzeszę pokrzywdzonych i ukróci ten bezprawny proceder m.in. na wielu osiedlach mieszkaniowych – komentuje wyrok adwokat Daniel Reck z Kancelarii Duraj Reck i Partnerzy w Katowicach, pełnomocnik powodów.