Jak ocenia pan spotkanie z Francją, które zakończyło nasz udział w katarskim mundialu?

- Na pewno szkoda pierwszej połowy, bo graliśmy z Francuzami na równym poziomie, kreowaliśmy sytuacje. Szkoda na pewno tej sytuacji „Zielka”, który uderzał, a Lloris obronił. Potem ja dobijałem, a Varane zablokował piłkę. Gdybyśmy wtedy trafili, to ten mecz może potoczyłby się inaczej. Potem nasze błędy, które popełnialiśmy, to na tym poziomie przeciwnik bezwzględnie wykorzystuje, a szczególnie ktoś taki, jak Kylian Mbappe. Dwa niesamowite strzały, do tego asysta do Giroud. Przy takimi piłkarzu trzeba być na pewno bardziej czujnym.

Czytaj więcej

Liderzy reprezentacji zgłaszają wotum nieufności wobec selekcjonera

Wraca pan do Wolfsburga jako lepszy zawodnik?

- Na pewno wracam z podniesioną głową, bo jako jedyny z piłkarzy z Wolfsburga wszedłem do 1/8. Niemcy nie wyszli przecież z grupy, tak samo Kaen Casteeles z Belgii. Wracam też z graczy swojego klubu najpóźniej do treningów i jak mówię z podniesioną głową. Mam w kadrze na swoim koncie 8 rozegranych meczów, z czego cztery są rozegrane na mundialu. To coś abstrakcyjnego dla mnie. Liczę, że w przyszłości na tych wielkich imprezach z reprezentację pokażę jeszcze więcej. 

Nie brakowało panu trochę na tych katarskich stadionach swobody w graniu, większego luzu?

-To na pewno. Potrafię więcej. Z Francją graliśmy bez jakiejś presji i ta gra w naszym wykonaniu wyglądała lepiej niż w tych grupowych spotkaniach. Utrzymywaliśmy się przy piłce, wychodziliśmy do niej. Wcześniej był stres związany z tym czy w końcu uda się nam wyjść z grupy czy nie. Z Francją pokazaliśmy, że na tej reprezentacji można budować coś fajnego. Mamy świetnych zawodników, którzy wiedzą co zrobić z piłką co pokazał mecz z Francuzami. W przyszłości może być jeszcze lepiej.

1/8 na MŚ to dla nas sufit?

- Czy sufit? Myślę, że nie. Gdybyśmy przykładowo wyeliminowali błędy które popełnialiśmy z Francuzami i skupili się przy wykończeniu akcji, to można się było pokusić tutaj w Katarze o sprawienie niespodzianki. Przynajmniej walczyć o to, żeby te spotkanie było toczne dla rywala w takiej większej niepewności. Jasne, trafiliśmy na mistrza świata, nie można było powiedzieć, że to my byliśmy faworytem. Drużyna na pewno jednak więcej od siebie oczekuje i patrzymy w przyszłość.

A co można powiedzieć o stylu, choćby w meczu z Argentyną?

- Co mogę powiedzieć? Na pewno po tym awansie i po tym meczu cieszyliśmy się w szatni, że jest po 36 latach awans do fazy pucharowej mistrzostw świata. Może ten styl nie był najlepszy, ale cel został osiągnięty. Mogliśmy preferować inną piłkę, a nie awansować. Co do mnie, to interesował mnie awans dalej, bo na turniejach przecież o to chodzi. Trzeba się cieszyć z tego, że graliśmy w 1/8, ale to na pewno nie jest nasz sufit.           

Czego pan jako zawodnik nauczył się na tym katarskim mundialu?

 - Dla 20-latka takiego jak ja, to granie z najlepszymi na mistrzostwach świata, to bezcenne doświadczenie. Grać dziś przeciwko takim graczom, jak Mbappe czy Messi, to niesamowita sprawa. Widać, że w konfrontacji z tej klasy zawodnikami jak się zrobi mały błąd, to oni od razu to wykorzystują i strzelają ci bramkę bez litości. Na pewno z tego można czerpać, żeby się rozwijać.

Graliście z Argentyną, graliście z Francją. Obie reprezentacje są w ćwierćfinale. Jak pan je ocenia pod względem potencjału?

- To dwa różne style. Francuzi opierają swoja siłę na skrzydłach. Robią tam różnicę w pojedynkach 1 na 1, dogrywając potem pikę do Giroud. Argentyna gra z kolei tą swoją małą grę, co jest bardzo irytujące, bo trzeba za tą futbolówką biegać. Tworzą w ten sposób przewagę w bocznych sektorach. Schodzi tam Messi, schodzą inni zawodnicy i ciężką im tą pikę odebrać, bo ją szanują. To na pewno dwie inne szkoły, ale najwyższa światowa półka i pewnie będą tutaj do końca turnieju.

To pana główni faworyci czy typowałby pan jeszcze kogoś innego?

- Dla mnie szczególnie jedenastki Brazylii i Argentyny, to główni kandydaci do zwycięstwa. Sam się zastanawiam i czekam, jak się to wszystko potoczy.

Pana ojciec był na meczu z Francą, tak jak było to wcześniej w grupowym spotkaniu z Argentyną?

- Akurat nie, ale przyleciał mój przyjaciel Dawid, z którym znam się z czasów podstawówki jeszcze z Rudy Śląskiej. Tata niestety musiał już wracać.

A z ludźmi z Szombierek Bytom, gdzie się pan wychował, był kontakt podczas mundialu?

- Tak oczywiście! Miałem kontakt z prezesem Szombierek Tomaszem Buczykiem. Tak jest zresztą cały czas. Bytom i Ruda Śląska trzymały i trzymają za mnie kciuki i z tego się bardzo cieszę!