By zrozumieć, co się wydarzyło 15 października 2023 r., trzeba sobie najpierw uświadomić, że Polska i świat są dziś w zupełnie innym miejscu niż wtedy. Choć dwa lata to na pozór niewiele, tym razem w tym czasie upłynęła cała epoka. A właściwie skończyła się pewna epoka, nim jeszcze na dobre zdążyła się zacząć.
Jakie nadzieje towarzyszyły wyborom 15 października 2023 r.?
Zwycięstwo koalicji PO, Lewicy, Polski 2050 i PSL miało być zwycięstwem nadziei na to, że stary liberalno-demokratyczny porządek da się jeszcze uratować. Powrót do Polski Donalda Tuska miał przywrócić wiarę w to, że obóz liberalny jest w stanie odzyskać wpływ na rzeczywistość. A sukces w wyborach 15 października miał być dowodem – nie tylko w Polsce, ale też w Europie i na całym świecie – na to, że zmieniają się trendy. Szybko się jednak okazało, że owszem, trendy się zmieniają, ale nie tak, jak życzyliby sobie tego liberałowie.
Liberalizm nie jest dziś w modzie. Ani w Polsce. ani na świecie
Obóz liberalny w następstwie wyborów z 15 października przejął władzę w Polsce, rząd zaprzysiężono 13 grudnia, nowa większość wyrzuciła nominatów PiS z mediów publicznych, ale rządu dusz nie udało jej się zdobyć. To niezwykły paradoks, że dopiero po tym, jak PiS został zmuszony do oddania władzy, prawica zbudowała swoją hegemonię w internecie. Najpopularniejszą dziś telewizją informacyjną jest Republika, zaś najpopularniejszą telewizją na YouTubie jest Kanał Zero. Prawicowość króluje w większości kanałów eksperckich czy podcastowych. Opisywał to niedawno dokładnie Konstanty Pilawa w „Plusie Minusie”. Według październikowego odczytu CBOS mierzącego zaufanie do polityków na czele nie ma nikogo, kto nie byłby kojarzony z prawicą, są za to kolejno: Karol Nawrocki, ex aequo Władysław Kosiniak-Kamysz i Radosław Sikorski, potem Krzysztof Bosak i Sławomir Mentzen.
Zaufanie do polityków. Sondaż CBOS z 9 września 2025