Reklama
Rozwiń
Reklama

Partia Razem rusza w Polskę. Jaki ma plan na gospodarkę?

W 2023 r. partia Razem miała dziewięcioro parlamentarzystów. Dziś zostało liczące tylko cztery osoby koło. Czy to dlatego, że w Razem jest zbyt dużo dyskusji, a zbyt mało konkretnych działań?

Publikacja: 29.11.2025 12:10

Współprzewodniczący partii Razem Adrian Zandberg (L) oraz przewodnicząca KP Razem Marcelina Zawisza

Współprzewodniczący partii Razem Adrian Zandberg (L) oraz przewodnicząca KP Razem Marcelina Zawisza (P)

Foto: PAP/Rafał Guz

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego partia Razem zdecydowała się na kampanię pod nazwą „Turbo Polska”?
  • Jakie plany gospodarcze ma Partia Razem przed wyborami w 2027 r.?
  • Co było przyczyną zmniejszenia liczby parlamentarzystów w partii Razem?
  • Jaki wpływ na decyzje personalne miało wykluczenie posłanki Pauliny Matysiak?
  • Jakie są perspektywy koalicji partii Razem z innymi ugrupowaniami lewicowymi?

– Ruszamy w Polskę. Rozpoczynamy konwencją w Bielsku-Białej, następnie spotkanie w Piotrkowie Trybunalskim. Potem Płock, Włocławek i Konin. Chcemy odwiedzić dawne miasta wojewódzkie i miasta powiatowe, w wielu z nich w ostatnim roku powstały nasze struktury – opowiada o trasie „Turbo Polska” Mateusz Merta, rzecznik prasowy Razem. Jak zapewnia, spotkania z wyborcami mają partii zająć znaczną część przyszłego roku. Słowem, Razem rusza z prekampanią przed wyborami w 2027 r.

Reklama
Reklama

Główne hasła? – Na pewno będziemy mówili o rozwoju gospodarczym, energetyce – zwłaszcza jądrowej – nowych gałęziach przemysłu, inwestycjach infrastrukturalnych, o nowych technologiach i rozwoju nauki, by potem te osiągnięcia wykorzystywać w innowacyjnej gospodarce – mówi Merta, podkreślając, że postawienie na gospodarkę jest konieczne, gdy chce się także podwyższać poziom usług publicznych – finansować posiłki dla dzieci w szkołach, poprawiać stan służby zdrowia.

Co się stało z partią Razem

Akcent na gospodarkę w partyjnych przekazach trudno połączyć z niedawną decyzją partii o wykluczeniu z niej posłanki Pauliny Matysiak, od lat zaangażowanej w działania na rzecz walki z wykluczeniem komunikacyjnym oraz w temat inwestycji infrastrukturalnych i budowy CPK. Z jednej strony, nie było to dla nikogo zaskoczeniem, bo o tym, że kolegom z Razem nie podoba się zbliżenie posłanki z PiS (Stowarzyszenie Tak dla CPK współtworzone przez Marcina Horałę czy udział w posiedzeniu Rady Gabinetowej w sprawie projektu), ale też jej rosnąca niezależność i rozpoznawalność, mówiło się od dawna. „Liczne próby włączenia jej w prace Razem i koła poselskiego okazały się nieskuteczne. W takiej sytuacji dalsza polityczna współpraca w ramach jednego ugrupowania jest niemożliwa” – w ten sposób pożegnali się z posłanką jej partyjni koledzy.

Ale z drugiej strony, skoro chce się stawiać na gospodarkę, to dlaczego wyklucza się posłankę, która z całego ugrupowania najbardziej się z działaniami gospodarczo-rozwojowymi Polski kojarzy. – Im dłużej o tym myślę, tym częściej dochodzę do wniosku, że zdecydowały względy personalne. W partii są trzy gwiazdy, „grupa trzymająca władzę”: Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza i Maciej Konieczny. Coraz popularniejsza Paulina Matysiak była dla nich coraz większym zagrożeniem, dlatego stopniowo ograniczano jej rolę w ugrupowaniu i namawiano do odejścia. Gdy tego nie zrobiła, ostatecznie podjęli decyzję sami – mówi „Rzeczpospolitej” jeden z polityków związanych z ugrupowaniem. – Choć nie chcę tak myśleć, obawiam się, że zaważyły kwestie personalne. Może czyjeś ego.

Reklama
Reklama

Odejście Pauliny Matysiak to znów ograniczenie liczby parlamentarzystów ugrupowania. Razem, które wprowadziło w 2023 r. siedem osób do Sejmu i dwie do Senatu, ma obecnie tylko liczące czterech posłów koło poselskie. Zasiadają w nim Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza, Marta Stożek (weszła do Sejmu na miejsce Krzysztofa Śmiszka z Lewicy, który uzyskał mandat europosła) i Maciej Konieczny. Skąd takie zmniejszenie składu osobowego? Wyrzucona Paulina Matysiak skomentowała w swoim oświadczeniu: „Potrzebujemy lewicy otwartej na różne punkty widzenia, a nie takiej, która jest sekciarska.”

Wcześniej, w październiku ubiegłego roku, inna wizja partii spowodowała odejście z niej ok. 30 osób, w tym senatorek: Magdaleny Biejat i Anny Górskiej oraz posłanek: Doroty Olko, Darii Gosek-Popiołek i Joanny Wichy. „W partii Razem dzieliła nas fundamentalnie wizja tego, jak chcemy działać w polityce” – napisały wówczas polityczki w specjalnie wydanym oświadczeniu.

– Uważam, że nasi wyborcy oczekują od nas konkretnych działań. Czasem z pozoru mało spektakularna zmiana, mniej radykalna niż byśmy chcieli, realnie poprawia życie jakiejś grupy ludzi. Od początku wiedzieliśmy, że działamy w warunkach trudnej koalicji, że każdego dnia trzeba będzie negocjować małe i większe sprawy. Ale moim zdaniem to po prostu nasz obowiązek: próbować maksymalnie wykorzystać narzędzia, jakie mamy – mówi „Rzeczpospolitej” posłanka Dorota Olko, w przeszłości rzeczniczka prasowa partii Razem. Jak dodaje, decyzja o odejściu z Razem była trudna, ale nigdy jej nie żałowała. – Z politykami Razem wciąż łączą nas wspólne poglądy i wartości, więc pewnie nieraz będziemy walczyć o podobne sprawy. Ale inaczej widzimy działanie w polityce. Według mnie na początku kadencji trzeba było wejść do rządu, wzmocnić głos lewicy i zawalczyć choćby o jeden-dwa kluczowe postulaty, jak ministra Dziemianowicz-Bąk walczy dziś np. o ukrócenie patologii śmieciówek. Nieidealne warunki nie powinny być wymówką, żeby się poddać na starcie – tłumaczy Olko. Przypomnijmy, ministerka Dziemianowicz-Bąk też w przeszłości była związana z Razem – odeszła w 2019 r.

– Logika polityczna każe kierować się tym, co jest możliwe do zrobienia. Jeśli ktoś z ugrupowania drugoplanowego robi czwartoplanowe, które nie ma kompletnie wpływu na życie społeczne, to nie ma co się dziwić, że politycy z niego stopniowo odchodzą – tłumaczy prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Niektórzy nawet mówią, że Razem to mniej partia polityczna, a bardziej think tank. – Narzucanie dyskursu publicznego jest bardzo ważne, ale nie o to chodzi w polityce – mówi jedna z polityczek, która opuściła szeregi Razem.

Reklama
Reklama

– Utrata w ciągu dwóch lat ponad połowy posłów, to spore „osiągnięcie”. Myślę, że Adrian Zandberg w momencie, gdy ustawiał się w opozycji do koalicji rządzącej tego w ogóle nie zakładał – komentuje prof. Ewa Marciniak, politolożka i dyrektorka Centrum Badania Opinii Społecznej.

Kilka dni po odejściu w ubiegłym roku polityczek, partia Razem zdecydowała o wystąpieniu z klubu Lewicy i utworzeniu własnego koła. – Złośliwie można powiedzieć, że w Sejmie jest dziś więcej osób, które opuściły partię Razem niż tych, które wciąż działają pod jej szyldem – żartuje polityczka związana w przeszłości z ugrupowaniem.

Partia Razem pod sondażowym progiem

Według najnowszego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, dziś na Razem chciałoby głosować 2,75 proc. ankietowanych. I choć to wzrost o 0,5 pkt. proc. w stosunku do wyniku sprzed miesiąca, wciąż jest to zbyt mało, aby wejść do Sejmu, gdyby wybory odbywały się teraz. Inne sondaże pokazują poparcie oscylujące między 2 proc. a 4 proc.

Foto: Paweł Krupecki

Ugrupowanie jednak deklaruje, że w kolejnych wyborach wystartuje oddzielnie. Przekonanie o możliwym sukcesie w przypadku samodzielnego startu to efekt ostatniej kampanii wyborczej, w której współprzewodniczący partii Adrian Zandberg uzyskał 4,86 proc. poparcia, a głos na niego oddało blisko milion osób.

Reklama
Reklama

Mateusz Merta nie ukrywa, że ostatni wynik Zandberga to dla nich wiatr w żagle. – Po kampanii zauważyliśmy niemal trzykrotny wzrost liczby osób w partii. Przed wyborami należało do niej 3 tys. osób, dziś – ponad 8 tys. Powstało wiele struktur terenowych – mówi rzecznik ugrupowania. I przyznaje, że pojawia się wśród nich wiele osób młodych, stąd tak ważna jest dla nich np. kwestia tanich mieszkań. – Ale nie zamykamy się także na innych wyborców, bo np. kwestie ochrony zdrowia i dobrej sytuacji w szpitalach dotyczą wszystkich, w tym także osób starszych – dodaje Merta.

– Start w wyborach prezydenckich to dla partii Razem z pewnością punkt zwrotny, ale nie musi w prosty sposób przełożyć się na wynik wyborów parlamentarnych. Adrian Zandberg jest bardzo sprawny retorycznie, mówi o jakości usług publicznych, co jest bardzo ważne dla wielu Polaków. Jest popierany przez młodych wyborców, ale to nie jest ten elektorat, który przesądza o wyniku wyborów – mówi prof. Marciniak. A prof. Chwedoruk dodaje: – W Polsce o polityce myśli się pragmatycznie. Trudno o masowe poparcie dla ugrupowania, które nic nie może zrobić. Razem mogłoby odnieść sukces, gdyby powstało na gruzach innej partii lewicowej. Mówiąc w skrócie: gdyby Zandberg przejął lewicę Czarzastego – tłumaczy.

Sukces byłby być może możliwy, gdyby wystartowali ze wspólnej listy razem z całą Lewicą, która we wspomnianym sondażu IBRiS dla „Rz” uzyskała poparcie respondentów na poziomie 4,24 proc. – Nie wiem, czy taki start w ogóle jest prawdopodobny. Polityka wymaga kompromisu, a wydaje się, że u Adriana Zandberga wszystko musi być czarno-białe. Nie wiem, czy jest tu gotowość na współpracę – mówi prof. Marciniak.

Ale Razem twardo stoi w opozycji, a relacje między ugrupowaniami wydają się obecnie dość napięte. Posłowie Razem nie poparli Włodzimierza Czarzastego w głosowaniu przy powoływaniu go na stanowisko marszałka Sejmu. – Nie mamy powodu, żeby pomagać wam realizować umowę koalicyjną w zakresie wymiany na stołkach. Bardzo chętnie pomożemy za to ludziom. Dzisiaj nie macie naszego głosu – mówiła w Sejmie Marcelina Zawisza zaznaczając, że koło chętnie poprze działania rządzącej koalicji, gdy będą chcieli podnieść pensje nauczycieli albo wydatki na służbę zdrowia. Nie wiadomo też, czy Razem wciąż będzie brało udział w posiedzeniu konwentu seniorów. Wszystko na to wskazuje, że nie. Adrian Zandberg kpił w serwisie X: „Widzę, że dojrzały facet został marszałkiem Sejmu. Jeszcze nam tusz do drukarki zabierz, Włodku xD”.

Reklama
Reklama

Zapytany o możliwość startu ze wspólnej listy Mateusz Merta odpowiada: – Naszym celem jest samodzielny start Razem w 2027 r.

Ale już politycy Razem zapytani o to nieoficjalnie mówią, że wszystko zależy od tego, jaka to miałaby być lista. – Nie wykluczałbym wspólnej listy wszystkich ugrupowań lewicowych. Bo dodanie wyników sondażowych Lewicy Czarzastego i Razem w zasadzie gwarantowałoby wejście do Sejmu. A w sprzyjających okolicznościach wynik ten mógłby być nawet wyższy niż Konfederacji – komentuje prof. Chwedoruk. – Jestem przekonany, że Lewica chętnie widziałaby na swoich listach Adriana Zandberga, bo mógłby im pomóc przyciągnąć młodych wyborców z dużych miast – podsumowuje ekspert.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego partia Razem zdecydowała się na kampanię pod nazwą „Turbo Polska”?
  • Jakie plany gospodarcze ma Partia Razem przed wyborami w 2027 r.?
  • Co było przyczyną zmniejszenia liczby parlamentarzystów w partii Razem?
  • Jaki wpływ na decyzje personalne miało wykluczenie posłanki Pauliny Matysiak?
  • Jakie są perspektywy koalicji partii Razem z innymi ugrupowaniami lewicowymi?
Pozostało jeszcze 97% artykułu

– Ruszamy w Polskę. Rozpoczynamy konwencją w Bielsku-Białej, następnie spotkanie w Piotrkowie Trybunalskim. Potem Płock, Włocławek i Konin. Chcemy odwiedzić dawne miasta wojewódzkie i miasta powiatowe, w wielu z nich w ostatnim roku powstały nasze struktury – opowiada o trasie „Turbo Polska” Mateusz Merta, rzecznik prasowy Razem. Jak zapewnia, spotkania z wyborcami mają partii zająć znaczną część przyszłego roku. Słowem, Razem rusza z prekampanią przed wyborami w 2027 r.

Główne hasła? – Na pewno będziemy mówili o rozwoju gospodarczym, energetyce – zwłaszcza jądrowej – nowych gałęziach przemysłu, inwestycjach infrastrukturalnych, o nowych technologiach i rozwoju nauki, by potem te osiągnięcia wykorzystywać w innowacyjnej gospodarce – mówi Merta, podkreślając, że postawienie na gospodarkę jest konieczne, gdy chce się także podwyższać poziom usług publicznych – finansować posiłki dla dzieci w szkołach, poprawiać stan służby zdrowia.

Pozostało jeszcze 91% artykułu
/
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Startupy poszukiwane — dołącz do Platform startowych w Polsce Wschodniej i zyskaj nowe możliwości!
Polityka
Wojna w PiS bez końca i na wielu frontach jednocześnie, machina Tuska się rozkręca
Polityka
Jesienne przebudzenie Donalda Tuska. Dlaczego KO deklasuje PiS w sondażach?
Polityka
Patryk Jaki: trudno mi sobie wyobrazić politykę zagraniczną w rządzie z Konfederacjami. Obiema
Polityka
Sondaż: Spada zaufanie do prezydenta Karola Nawrockiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama