Reklama

Lewicowy rozłam, czyli co dalej z partią Razem i czy Biejat będzie kandydatką na prezydenta

„Strategiczną rezerwą demokratyczną” ma być formacja Adriana Zandberga, która w weekend ogłosi, że odchodzi z klubu parlamentarnego Lewicy. W czwartek Razem opuściło pięć parlamentarzystek. Jedna z nich ma być kandydatką na prezydenta Polski.

Publikacja: 24.10.2024 17:02

Adrian Zandberg i Magdalena Biejat

Adrian Zandberg i Magdalena Biejat

Foto: PAP/Andrzej Lange

Aż pięć z sześciu posłanek opuściło partię Razem, która w weekend po wewnętrznym referendum ma ogłosić wyjście z sejmowego klubu Lewicy. Magdalena Biejat, Anna Górska, Joanna Wicha, Dorota Olko i Daria Gosek-Popiołek odeszły z Razem na znak protestu, sprzeciwiając się również wewnętrznym przepychankom w partii. – Podjęłyśmy decyzję o opuszczeniu partii Razem. Dyskusja i referendum pokazały, jak głęboko jesteśmy podzieleni – powiedziała wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat. Dodała, że Lewica musi skupić się przede wszystkim na odzyskaniu zaufania wyborców, które miało spaść w ostatnich miesiącach ze względu na „spory i nieustanne przepychanki” wewnątrz partii.

Czytaj więcej

Rozłam na lewicy. Paulina Matysiak: Mogę skomentować w jeden sposób

Dlaczego dochodzi do wyjścia partii Razem z Lewicy?

53,75 proc. działaczy partii Razem opowiedziało się za opuszczeniem klubu Lewicy i utworzeniem samodzielnego koła parlamentarnego. Jak wskazano w komunikacie Razem: „referendum zostało zwołane na mocy art. 61 statutu Partii Lewica Razem na wniosek okręgów i miało charakter opiniodawczy”.

Po wyborach parlamentarnych w 2023 r. Rada Krajowa Razem podjęła decyzję o poparciu rządu koalicyjnego, ale członkowie partii nie weszli w jego skład, gdyż nie udało się przekonać pozostałych jego partii Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050, PSL, żeby kluczowe dla ich formacji postulaty zostały wprowadzone do umowy koalicyjnej.

Razem w wielu kwestiach, głównie światopoglądowych, różniło się od koalicji rządowej, a rozdźwięk miedzy partią a władzą był coraz większy. Paulina Matysiak krytykowała rząd Donalda Tuska za CPK, zarzucając mu „butę, arogancję i kolesiostwo”, a Adrian Zandberg skrytykował plany resortu finansów odnośnie do podwyżek w budżetówce oraz mówił, że jeśli sytuacja się nie zmieni, lewica powinna „walnąć pięścią w stół”.

Reklama
Reklama

Podczas weekendowego kongresu partii Razem ma zostać ogłoszona decyzja o zakończeniu udziału we wspólnym klubie Nowa Lewica. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Marcelina Zawisza przekonuje, że partia Razem będzie teraz „strategiczną rezerwą demokracji”. Posłanka Co to w praktyce oznacza?

Czytaj więcej

Zwrot na lewicy. Wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat odchodzi z Razem

Partia Razem przechodzi do opozycji, ale nie będzie w jednym szeregu z PiS i Konfederacją

- Razem musi stać się strategiczną rezerwą demokracji – jeżeli jedyną opozycją do tego rządu będzie PiS i Konfederacja, a ten rząd będzie szedł coraz bardziej w stronę faszystowskiej retoryki w sprawie uchodźców, będzie udawał, że nie ma potrzeby dofinansowywać ochrony zdrowia, która na naszych oczach się wali, będzie głodził budżetówkę to przepraszam, ale za 3 lata będzie rząd PiS i Konfederacji – napisała Marcelina Zawisza w serwisie X. Partia Razem przechodzi do opozycji. Mimo że formacja udzieliła poparcia dla rządu Tuska, teraz będzie w kontrze do niego, co jednak nie oznacza, że dołącza do przeciwników władzy, jak PiS i Konfederacja. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że Razem ma krytykować rząd z pozycji gospodarczych i światopoglądowych, mobilizując formację do spełnienia obietnic wyborczych, ale też strategicznie przejmując część wyborców krytycznych wobec gabinetu Tuska, stając się „opozycją z ludzką twarzą”. Co z tymi, którzy z Razem odeszli? Nasi informatorzy deklarują, że secesjoniści pozostaną w klubie Lewicy i nie założą koła parlamentarnego.

Czytaj więcej

Żukowska mówi, że Lewica broniła konstytucji przed Tuskiem

Magdalena Biejat kandydatką Lewicy na prezydenta RP

– Ostatnie tygodnie pokazały, że Lewica może mieć w rządzie swój silny, odrębny głos. Tak, to nie jest rząd naszych marzeń. Dopóki jest w nim Lewica, to jest dla niego nadzieja – mówiła w czwartek Magdalena Biejat. – Nastąpił rozdźwięk, który nikomu nie służy. Tym, którzy chcą opuścić klub Lewicy, życzymy wszystkiego najlepszego. My uważamy, że to jest zła droga, która osłabi całą lewicę, i to nie jest dobry moment – podkreśliła wicemarszałek Senatu. Jak dowiaduje się „Rzeczpospolita”, Biejat jest brana pod uwagę w wyborach prezydenckich jako kandydatka Lewicy. Wcześniej typowana na kandydatkę była obecna minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która jednak musiałaby zrezygnować z pracy w ministerstwie, a tego nie chce, tym bardziej że lewica nie ma dużych szans nawet na wejście do II tury wyborów. W innej sytuacji jest Biejat, która w wyborach na prezydenta Warszawy w kwietniu 2024 roku zajęła trzecie miejsce, otrzymując 99 442 głosy (12,86 proc.), i również w rozmowie z „Rzeczpospolitą” nie odżegnuje się od kandydowania w wyborach o najważniejszy urząd w państwie, które odbędą się w maju przyszłego roku. – Decyzja jest przed nami – mówi nam Biejat.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama