Jedną z nich wskazał Nawrockiemu Radosław Sikorski. „Wygląda na to, że grasz w innej drużynie, Péter Szijjártó”. Wpis odnoszący się do węgierskiego ministra spraw zagranicznych opatrzył zdjęciem, na którym Szijjártó kroczy podczas defilady w Pekinie w grupie z Xi Jinpingiem, ściganym przez Międzynarodowy Trybunał Karny Władimirem Putinem, Aleksandrem Łukaszenką i psychopatycznym mordercą z Pjongjangu Kim Dzong Unem na czele. Szijjártó kryje się co prawda w jednym z dalszych rzędów, ale trudno mieć wątpliwości, że jego udział w tej paradzie autokratów to oczywisty policzek dla Zachodu. Nie wiem, co na to prezydenccy ministrowie, nie wiem, co sam pan prezydent.
Czytaj więcej
Zakulisowe spory nie powinny mieć miejsca na forum zagranicznym, gdyż w relacjach międzynarodowych należy reprezentować wspólną rację stanu - tak s...
Co zamierza Viktor Orban?
Za to wiem, że Viktor Orban ledwie przed kilkoma dniami oświadczył, że jego rząd chce „odbudowywać współpracę polsko-węgierską”, zaś sygnał do tego miał mu dać polski prezydent Karol Nawrocki. „Zaczniemy odbudowywać współpracę polsko-węgierską. Fico trzyma się mocno, Andrej Babis u bram, V4 może się odbudować od stycznia. Do dzieła!” — dodał. Czy Nawrocki będzie jednym z liderów tak opisanego V4? Wypadałoby mu zadać takie pytanie, odnosząc się do deklaracji, jakie składał w kampanii. Koledzy w PiS zacieraliby pewnie ręce, bo przyspieszenie Budapesztu w Warszawie to dla nich temat wciąż żywy, ale czy na pewno o to chodzi Amerykanom, by nie wspomnieć o sojusznikach z Unii? Co prawda Donald Trump marzy o wizycie w Pekinie i wciąż próbuje ułożyć się z Putinem, ale w tej ostatniej sprawie ostatnio coś się zmienia.
Z Viktorem Orbanem i V4 byłbym więc na miejscu Nawrockiego ostrożny. Głównie dlatego, że ten sojusz może prowadzić do bram Kremla.
Jaki scenariusz dla Nawrockiego jest najgorszy?
Jednak zdecydowanie gorszy dla Nawrockiego byłby inny scenariusz: shake hand Trumpa z Putinem i Xi nad grobem Ukrainy. Jak wtedy światowa, a zwłaszcza polska opinia publiczna oceniłaby Nawrockiego? Lokalnego ambasadora ruchu MAGA, za którego ma go główny gospodarz Białego Domu? Orban z pewnością by triumfował, ale zdjęcie Nawrockiego z autorami współczesnej Jałty byłoby początkiem końca jego politycznej wiarygodności.
Czytaj więcej
Waga słów Donalda Trumpa o zwiększeniu obecności wojsk amerykańskich w Polsce jest przeceniana. Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie...
Czy więc triumfalizm prawicy w sprawie relacji Trump–Nawrocki jest uzasadniony? W jednym ze scenariuszy politycznej przyszłości Europy tak, w innym może się okazać kamieniem u szyi. Z Viktorem Orbanem i V4 byłbym więc na miejscu Karola Nawrockiego ostrożny. Głównie dlatego, że ten sojusz może prowadzić do bram Kremla. A miłość do lidera ruchu MAGA? Jego twórca nie jest Bogiem; może ponieść porażkę, zarówno w polityce amerykańskiej, jak i międzynarodowej, bezwarunkowo popierając choćby coraz bardziej oczywiste dla światowej opinii publicznej ludobójstwo w Gazie. Schowałbym więc na miejscu Karola Nawrockiego w szafie jedno i drugie. Zarówno butelkę Tokaju od Orbana, jak i czerwoną czapkę z napisem: „Trump miał rację we wszystkim” i pomyślałbym o rafach. Bo im dalej się płynie, tym widać ich coraz więcej.