Joanna Ćwiek-Świdecka: Po zmianie rządów polityka wcale nie opuściła szkolnych murów

Zmiany w zakresie edukacji zdrowotnej i lekcji religii pokazują, że politycy nadal wywracają edukacyjny stolik i wciąż mają ogromny wpływ na to, czego dzieci będą się w szkole uczyły. Czy jest więc sens robienia dużej reformy edukacji?

Publikacja: 18.01.2025 07:43

Barbara Nowacka

Barbara Nowacka

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Wśród wszystkich rzeczy, których nie udało się zrobić rządowi Donalda Tuska, najbardziej nie udało się mu odpolitycznić szkół. Mijający tydzień pokazał bowiem dobitnie, że znów o szkole decydują nie eksperci, nie ministrowie, ale bieżąca polityka i wyborcze słupki.

W piątek ministra edukacji Barbara Nowacka podpisała rozporządzenie zmniejszające od września tego roku liczbę godzin religii w szkole – z dwóch do jednej. Pospieszyła się, choć miała na to czas do kwietnia, a strona kościelna wciąż uważa, że kompromis w tej sprawie nie został osiągnięty. Jednak Nowacka musiała tupnąć nogą i podjąć tę decyzję, by zachować twarz po tym, co zafundowali jej koalicyjni koledzy.

W MEN próbuje rządzić PSL i Władysław Kosiniak-Kamysz

Przypomnijmy: w miniony weekend wicepremier, szef PSL i lekarz Władysław Kosiniak-Kamysz niespodziewanie, i jak zapewniało MEN, bez uzgodnienia z kimkolwiek poinformował, że edukacja zdrowotna, nowy przedmiot, który od września wchodzi do szkół, będzie przedmiotem nieobowiązkowym. Do czasu tej wypowiedzi w ogóle nie było o tym mowy, choć od miesięcy apelowała o to prawa strona sceny politycznej. Problemem był blok planowanych zajęć dotyczących zdrowia seksualnego, choć to był tylko niewielki wycinek podstawy programowej.

Czytaj więcej

Ćwiek-Świdecka: Edukacja zdrowotna to nie wychowanie seksualne

Wydawało się, że Barbara Nowacka niespecjalnie się tym przejmuje. Do czasu gdy kandydujący z ramienia PO Rafał Trzaskowski, a po nim sam premier Donald Tusk poparli szefa ludowców. Barbara Nowacka została sama na placu boju i ostatecznie zdecydowała, że w roku szkolnym 2025/2026 edukacja zdrowotna będzie przedmiotem nieobowiązkowym.

Ale równocześnie podpisała też zmiany dotyczące religii w szkole. Będzie właśnie jedna zamiast dwóch godzin i jako przedmiot nieobowiązkowy będą mogły być organizowane na pierwszej i ostatniej lekcji. Chyba że na katechezę zapiszą się wszyscy uczniowie w klasie, wtedy dyrektor może tę lekcję umieścić w planie w dowolnym miejscu.  

Pomijając to, czy zmiany dotyczące edukacji zdrowotnej i religii są słuszne, czy nie, najbardziej martwi fakt, że znów, podobnie jak za rządów PiS, o tym, co się dzieje w szkole, decydują politycy

Nie wiadomo, czy obostrzenia związane z pierwszą i ostatnią lekcją będą dotyczyły tylko lekcji religii, czy także edukacji zdrowotnej. Jeśli tak, to dyrektorów szkół będzie czekać jeszcze galimatias związany z układaniem planów lekcji. Jeśli nie, umieszczenie edukacji zdrowotnej w środku zajęć będzie dodatkową zachętą do zapisywania się na nią.

Po co powoływać ekspertów, skoro i tak nie oni decydują o szkole

Pomijając to, czy zmiany dotyczące edukacji zdrowotnej i religii są słuszne czy nie, najbardziej martwi fakt, że znów, podobnie jak za rządów PiS, o tym, co się dzieje w szkole, decydują politycy. I nie ma kompletnego znaczenia, jak te zmiany oceniają eksperci i czy jest to dobre dla uczniów. Ważne, co pokażą sondażowe słupki i czy wyborcy będą zadowoleni...

Czytaj więcej

Będzie tylko jedna lekcja religii. MEN idzie na ustępstwa wobec Kościoła

Upolitycznienie szkoły jest złe. By była skuteczna, przyjazna dzieciom, odpowiadająca na wyzwania współczesnego świata i dająca wiedzę oraz umiejętności przydatne w dorosłym życiu, nie może być w niej co parę lat rewolucji wraz ze zmianą ekipy rządzącej. Do tego pedagogika i dydaktyka tak szybko się rozwijają, że grzechem byłoby nie skorzystać z ich osiągnięć.

W tym tygodniu w Instytucie Badań Edukacyjnych została powołana rada ds. monitorowania wdrażania reformy, mająca przygotować zmiany w edukacji (wejdą w życie w 2026 r. dla klas I i IV). W jej skład wchodzą naukowcy i eksperci, co daje nadzieję na to, że będzie ona przygotowywana rzetelnie.

Pytanie tylko, czy za chwilę nie wyjdzie jakiś polityk rządzącej koalicji i, patrząc na sondażowe słupki, nie wywróci wszystkiego, co zostało wypracowane. No chyba że Barbara Nowacka częściej będzie tupała nogą.

Czytaj więcej

Podcast „Szkoła na nowo”: czego będą uczyć na edukacji zdrowotnej?

Wśród wszystkich rzeczy, których nie udało się zrobić rządowi Donalda Tuska, najbardziej nie udało się mu odpolitycznić szkół. Mijający tydzień pokazał bowiem dobitnie, że znów o szkole decydują nie eksperci, nie ministrowie, ale bieżąca polityka i wyborcze słupki.

W piątek ministra edukacji Barbara Nowacka podpisała rozporządzenie zmniejszające od września tego roku liczbę godzin religii w szkole – z dwóch do jednej. Pospieszyła się, choć miała na to czas do kwietnia, a strona kościelna wciąż uważa, że kompromis w tej sprawie nie został osiągnięty. Jednak Nowacka musiała tupnąć nogą i podjąć tę decyzję, by zachować twarz po tym, co zafundowali jej koalicyjni koledzy.

Pozostało jeszcze 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Bogusław Chrabota: Repatriacja przyspieszy? W tej kwestii naprawdę jesteśmy ostatnim pokoleniem
Komentarze
W Paryżu o Donaldzie Trumpie i Ukrainie. Dokąd zmierzamy?
Komentarze
Jędrzej Bielecki: J.D. Vance tym razem przesadził. Sojusznik, który zaczyna przerażać
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Zmiana przy głównym stole. Trump, Putin i ten trzeci
Komentarze
Trump rozmawiał z Putinem. Czy PiS i Konfederacja dalej biją brawo?