Reklama

Dr Małgorzata Bonikowska: Odkąd Donald Trump jest prezydentem, Rosja uwierzyła, że może wygrać wojnę

Po dwóch dekadach XXI wieku widać, że Amerykanie zdają sobie też świetnie sprawę, że nie są w stanie całego świata upilnować - mówiła w rozmowie z Joanną Ćwiek-Świdecką dr Małgorzata Bonikowska, prezeska Centrum Stosunków Międzynarodowych.

Publikacja: 04.12.2025 11:03

Dr Małgorzata Bonikowska

Dr Małgorzata Bonikowska

Foto: TV.RP.PL

Dr Bonikowska stwierdziła, że świat jest obecnie rozedrgany, ponieważ skończyła się epoka, w której jedno mocarstwo – USA – pilnowało ładu międzynarodowego. – Świat wiedział, że jest jedyny model na sukces. Trzeba być demokracją, trzeba być wolnym rynkiem, trzeba mieć kapitalizm, żeby się móc rozwijać i stać się bogatym – wyliczała. Zdaniem rozmówczyni Joanny Ćwiek-Śwideckiej ten świat „skończył się mniej więcej na początku obecnego stulecia”. – Wtedy, kiedy Chiny z jednej strony weszły do Światowej Organizacji Handlu i zaczęły budować swoją potęgę, a jednocześnie Ameryka została uderzona w samo serce państwa w 2001 roku przez Al-Kaidę – wyjaśniła. 

Reklama
Reklama

Dr Małgorzata Bonikowska: Rosja nie jest taka, jaką Europa chciała ją widzieć

Dziś, jak mówiła dr Bonikowska, USA szukają sposobu „ułożenia się na tym globie w taki sposób, żeby nie musieć się zajmować całym światem i nie musieć wszystkich bronić”. – I w pierwszej kolejności adresują te pytania do Europy. To znaczy: Europo, musisz się ogarnąć; Europo, musisz się zająć sama sobą i zadbać o własne bezpieczeństwo. No i właśnie jesteśmy w tym miejscu my, Europejczycy, że przeżywamy z jednej strony szok poznawczy, jak się zachowują Amerykanie za Donalda Trumpa, ale także myślę, że przeżywa pewien rodzaj szoku mentalnego związanego z tym, że Europa wcale nie musi być przy najważniejszych rozmowach o przyszłości tego świata czy takich ważnych dla Europy bardzo ważnych kwestiach, jak wojna w Ukrainie – wyjaśniła. 

Czytaj więcej

Władimir Putin: Rosja zajmie Donbas - tak lub inaczej

W ocenie dr Bonikowskiej Europa „próbuje przyspieszać”, ponieważ w okresie, gdy to USA pilnowały ładu międzynarodowego, „w pewnym sensie się zdemilitaryzowała”. – Myślenie było takie, że właśnie nie ma tych zagrożeń i dzisiaj w przyspieszonym tempie musimy zmienić to myślenie – podkreśliła ekspertka. 

Reklama
Reklama

Odkąd Donald Trump się pojawił w Białym Domu, Rosja dostała wiatru w żagle. Uwierzyła ponownie, że wygra tę wojnę, co wcale nie jest oczywiste i nie było oczywiste nawet dla Rosji

Dr Małgorzata Bonikowska, prezeska Centrum Stosunków Międzynarodowych

– Wszyscy w Europie wiedzą, że wojna w Ukrainie to jest wojna w Europie. I że Rosja nie jest takim państwem, jakim Europa chciała widzieć tę Rosję. Bo Europa w latach 90. założyła, że Rosja pójdzie w takim samym kierunku, jak właściwie wszystkie inne państwa, czyli krótko mówiąc skorzysta z jednego działającego słusznego modelu, który przynosi sukces, czyli pójdzie w stronę demokratyzacji, kapitalizmu i będzie się zmieniać wewnętrznie. Federacja Rosyjska, która powstała na gruzach Związku Radzieckiego, zaczęła się przeobrażać, ale od momentu, gdy Putin przejął władzę w grudniu 1999 roku, zaczęły się tam wewnętrzne porządki. I potem, po jakimś czasie, trudno zdefiniować, kiedy, Rosja zmieniła kurs. To już było bardzo dobrze widoczne w Gruzji w 2008 roku. Od tego czasu Europa zaczęła patrzeć na Rosję z lekkim niepokojem. W 2014 roku już bardzo dużym niepokojem. Ale niewiele robiła – kontynuowała dr Bonikowska. 

Rosyjskie podboje na Ukrainie

Rosyjskie podboje na Ukrainie

Foto: PAP

Według ekspertki dziś „znaleźliśmy się na bardzo rozchybotanym statku”. – I to jest obecnie ta sytuacja Unii Europejskiej. I trzeba się zastanowić, co możemy w tej sytuacji zrobić. I Unia Europejska próbuje się ogarnąć, czyli jakby zmienić sposób funkcjonowania, dostosować się do tych trudnych czasów – stwierdziła. 

Dr Bonikowska przyznała, że Europa zmarnowała dużo czasu. – Gdybyśmy robili to, co dzisiaj robimy, 10 lat temu, to bylibyśmy dzisiaj w zupełnie innym miejscu – oceniła. 

Dr Małgorzata Bonikowska: To, co Ukraina zrobiła dla Europy, broniąc się, jest bezcenne

Na pytanie, czy istnieje groźba, że wojna Rosji z Ukrainą rozleje się na UE, dr Bonikowska odpowiedziała, że nawet jeśli jest na to pół procenta szansy, to „należy brać to bardzo poważnie pod uwagę”. – My oczywiście robimy wszystko, żeby to ryzyko zminimalizować, ale potrzebujemy na to czasu właśnie. I pytanie jest, czy ten czas będzie nam dany? Bo to, co Ukraina zrobiła, broniąc się, to jest dla nas bezcenne. Po pierwsze Ukraińcy wzięli na siebie cały ciężar walki z imperialnym duchem Rosji. To jest walka realna. Ukraińcy mają pod bronią prawie milion ludzi i przestawili swoje państwo na funkcjonowanie w czasach wojny – podkreśliła. Dodała jednak, że „jednocześnie jest bardzo silna presja ze strony Ameryki, żeby tę wojnę zakończyć”. – I oczywiście Europa, i Ukraina chce zakończenia tej wojny. To jest bardzo istotne, to trzeba ciągle podkreślać. Natomiast to nie może być kapitulacja Ukrainy. I myślę, że dla nas największym problemem jest to, że w ogóle Amerykanie zmienili sposób działania w takim sensie, że zaczęli znacznie bardziej brać pod uwagę zdanie Rosji niż zdanie Ukrainy i szerzej Europy, odsuwając wręcz nas od tych głównych negocjacji – wyjaśniła. 

Reklama
Reklama

W ocenie dr Bonikowskiej na obecnym etapie negocjacji pokojowych „Amerykanie z Rosjanami próbują dogadać się między sobą, kosztem Ukrainy i Europy”. – I Amerykanie uwzględniają bardzo wyraźnie punkt widzenia Rosji, a Rosja usiłuje z tej sytuacji skorzystać w pełni – dodała. – Odkąd Donald Trump się pojawił w Białym Domu, Rosja dostała wiatru w żagle. Uwierzyła ponownie, że wygra tę wojnę, co wcale nie jest oczywiste i nie było oczywiste nawet dla Rosji – zaznaczyła. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
„Najpierw polskie"? Eksperci oceniają nowe plany rządu
Polityka
Nowy sondaż: KO nadal na czele. PiS nie ma większości bez dwóch Konfederacji
Polityka
Karol Nawrocki zaproszony przez Donalda Trumpa do Rady Pokoju
Polityka
Jak dyscyplinuje Grzegorz Braun. Partii nie można krytykować nawet po odejściu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama