Oczywiście trudno się zgodzić z opiniami toruńskiego redemptorysty, że Polską od 1939 roku rządzą nie-Polacy, a w kraju panuje totalitaryzm. Nie da się bowiem porównywać dzisiejszej sytuacji naszego kraju z totalitaryzmem, nie relatywizując zła, jakim jest ten ostatni. Trudno też słuchać, że od 22 lat władzy nie sprawują Polacy, skoro mamy wolne i demokratyczne wybory.
Ale to, że tych – eufemistycznie rzecz ujmując – niemądrych słów trudno słuchać, nie oznacza, iż powinno się zakazać ich wygłaszania. Niestety, nad wyraz emocjonalna reakcja ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego na brukselski wykład ojca Rydzyka każe po raz kolejny zadać pytanie o granice wolności słowa.