Kolejnym dowodem jest przemówienie Radosława Sikorskiego w Berlinie i reakcje nań. Jesteśmy świadkami spektaklu, w którym wątki ważne i nieważne przeplatają się w sposób trudny do logicznego uporządkowania. Skutek jest taki, że najbardziej wygrywają interpretacje najprostsze. By nie rzec najbardziej prostackie. W skrócie: rozumiejący wyzwania czasu Europejczycy kontra zaściankowi frustraci. Albo targowiczanie kontra patrioci. Publika to łyka, niezależnie, że iluś kataryniarzy z obu stron przygrywa jej z pełnym cynizmu wyrachowaniem.