Reklama

Piotr Gursztyn: TS dla Kaczyńskiego i Ziobry to objaw słabości

Co się takiego wydarzyło, że 12 marca 2012 r. szef klubu parlamentarnego PO zapowiada złożenie wniosków o Trybunał Stanu dla Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry?

Publikacja: 12.03.2012 13:29

Czy jest to wynik moralnego wzmożenia nie pozwalającego na dalsze tolerowanie obecności w polityce dwóch osób, które rzekomo łamały konstytucję? Czy jest to skutek zakończenia prac przez jakąś instytucję – np. komisję śledczą bądź prokuraturę – która badała „zbrodnie" obu potencjalnych podsądnych?

Nic nie wiemy o moralnym wzmożeniu. W ostatnich miesiącach temat pojawiał się sporadycznie na zasadzie zdania rzuconego w tej czy tamtej rozmowie. Działo się to raz na kilka miesięcy i bez związku z badaniem zaszłości z czasów rządów PiS – zakończonych, było nie było, pięć lat temu.

Nic też nie wiemy o pracach instytucji śledczych. Komisja „blidowa" zakończyła prace w zeszłej kadencji. De facto gros jej prac to rok 2008. Później było tylko kilka incydentalnych posiedzeń i przesłuchań.

Gdyby zresztą ktoś gromadził nadal potrzebne materiały – i jak nazwał to przewodniczący Rafał Grupiński – „szlifował" wnioski, to nie dowiedzielibyśmy się o tym z zaskoczenia. Posłowie lubią chwalić się tym, że ciężko pracują nad strasznie ważnymi rzeczami. A każdy wniosek przeciw Jarosławowi lub Zbigniewowi Ziobro ma ogromne znaczenie polityczne i newsowe. Nawet, gdyby pracujący nad wnioskiem posłowie mieli nakaz milczenia to i tak dla własnej mołojeckiej sławy zadbaliby o przecieki. A tu nic. Cisza. Wniosek jest taki, że nikt niczego nie „szlifował". Może teraz będzie „szlifował" bo taki jest nakaz chwili.

Chwila bowiem pokazuje, że szef rządu i jego partia znalazła się w impasie. Wznowienie wojny z IV RP to wymyślona ad hoc próba zeń wyjścia. Próba rozegrania wojny na dobrze znanym terenie, według zasad, które Platformie przyniosło kilka zwycięstw. Jeszcze jesienią ubiegłego roku straszenie Kaczyńskim dało znaczący sukces wyborczy. Więc jeśli wtedy się to sprawdziło, to dlaczego nie teraz? Zwłaszcza, że stary, dobrze znany wróg jest lepszy od tego, co nie rozpoznane. Np. od Janusza Palikota, który od razu zadeklarował, że poprze wniosek. Czyli pojawia się szansa na odwrócenie trendu, w którym Palikot z potencjalnego koalicjanta zaczynał stawać się realną opozycją.

Reklama
Reklama

Pozostaje tylko pytanie – co z emeryturami, kryzysem, listą leków refundowanych, stanem transportu publicznego itd. itp.? Bo to właśnie te problemy są źródłem kłopotów Donalda Tuska, a nie brak rozliczeń z Kaczyńskim i Ziobrą.

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dyplomatyczne zwarcie ambasadora USA i marszałka Sejmu. Komu szkodzi spór o Trumpa
Komentarze
Mirosław Żukowski: Trudna radość z olimpijskiej zimy
Komentarze
Bogusław Chrabota: Niefortunny komunikat ambasadora Rose'a
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Koniec New START to zła wiadomość dla Rosji i szansa dla Donalda Trumpa
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Rozmienianie RBN na drobne. Duży błąd Karola Nawrockiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama