Uczynili też coś znacznie ważniejszego, znacznie wykraczającego poza granice Zjednoczonego Królestwa. Powstrzymali, a ściślej rzecz biorąc przyhamowali, rozprzestrzenianie się wirusa separatyzmu.
Wirus szaleje po i Europie, i po świecie. Ma różne odmiany. Ta na wyspach brytyjskich nie jest śmiertelna i dobrze, że to tam odbyła się pierwsza wielka próba jego siły. Tam na referendum niepodległościowe godziło się państwo, nad którym wisiała groźba secesji. Godziło się na to wprawdzie z bólem, ale nie wytoczyłoby armii przeciwko separatystom. Gdzie indziej marzenia o niepodległości kończą się lub mogą skończyć rozlewem krwi, wielkimi bratobójczymi konfliktami.