Reklama

Michał Szułdrzyński: Karol Nawrocki składa przysięgę i idzie się bić, zwołując pisowskie wojsko

Karol Nawrocki objął urząd prezydenta, ale jego orędzie przypominało raczej wezwanie do politycznej mobilizacji. Krytykując rząd i podkreślając własny mandat, rozpoczął nową kampanię obozu PiS przeciwko Koalicji Obywatelskiej.

Publikacja: 06.08.2025 12:36

Michał Szułdrzyński: Karol Nawrocki składa przysięgę i idzie się bić, zwołując pisowskie wojsko

Foto: REUTERS/Aleksandra Szmigiel

Przez najbliższe pięć lat, od chwili złożenia przysięgi, Karol Nawrocki będzie pełnić urząd prezydenta Rzeczpospolitej. Dlatego każdy, kto dobrze życzy Polsce, powinien również życzyć dobrze nowemu prezydentowi. Nowy prezydent zasługuje na szacunek związany z tym, że jest najwyższym reprezentantem polskiego państwa. I dlatego też należy mu się choćby minimalny kredyt zaufania.

Reklama
Reklama

Co powiedział Karol Nawrocki podczas inauguracyjnego orędzia przed Zgromadzeniem Narodowym

To nie znaczy, że komentatorzy nie mają prawa do oceny słów, które padły podczas jego inauguracyjnego orędzia przed Zgromadzeniem Narodowym. Zarysowała się w nich bardzo aktywna, a zarazem bardzo konfrontacyjna wobec obecnej większości rządzącej wizja prezydentury. Przekonując, że chce być prezydentem w poprzek politycznych podziałów, Karol Nawrocki całym sobą wpisał się w ten podział, przedstawiając program polityczny suwerenistycznej prawicy. Oczywiście Nawrocki startował z poparciem PiS, trudno oczekiwać, by odcinał się od tej partii, ale w jego orędziu nie było niczego, co nie zmieściłoby się w planach politycznych Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego też obietnica przełamywania podziałów akurat nie brzmiała zbyt wiarygodnie. Tym bardziej że Nawrocki krytykował rząd Donalda Tuska, mówiąc: „Tak dalej rządzić nie można, Polska tak dalej wyglądać nie powinna”. 

I znów: trudno było oczekiwać, że zostając prezydentem zmieni swoje sympatie i antypatie polityczne, ale pod tym względem jego wystąpienie było do bólu przewidywalne.

Nawrocki idzie się bić. I rozpoczyna kampanię prawicy przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi

Z jednej strony, zaprzysiężenie prezydenta kończy proces wyborczy – przed nami dwa lata kohabitacji bez żadnych wyborów. Z drugiej, swoim orędziem Karol Nawrocki rozpoczął kampanię obozu prawicy przeciw Koalicji Obywatelskiej przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi.

Reklama
Reklama

Wystąpienie rozpoczął, stwierdzając, że wygrał wybory wbrew „propagandzie, kłamstwu, teatrowi politycznemu i pogardzie”, przedstawiając samego siebie – choć właśnie objął najwyższy urząd w państwie – niemal jako rebelianta, który, by zostać prezydentem, musiał przeciwstawić się niemal wszystkim.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Najbardziej zagadkowy prezydent po 1989 roku. Kto naprawdę będzie rządzić w Pałacu?

W tym sensie przebaczenie, o którym wspominał na początku orędzia, dotyczy wyłącznie ciosów, które otrzymał w czasie kampanii. Ale nie należy interpretować tego jako wycofania się, osłabienia czy rozwodnienia jego politycznej, prawicowej tożsamości. Składając przysięgę prezydencką, Nawrocki zdaje się stawać na czele pisowskiego wojska i wołać je do pospolitego ruszenia.

Komentarze
Redaktor Naczelny „Rzeczpospolitej”: Przepraszam Szymona Hołownię
Komentarze
Mirosław Żukowski: Kacper Tomasiak dobrze uzbrojony
Komentarze
Bogusław Chrabota: Trump cłami pogrzebał Radę Pokoju
Komentarze
Aleksandra Pilarczyk: Rozdawnictwo górą. Bez podpisu prezydenta Karola Nawrockiego tracimy szansę na reformę ustroju rolnego
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama