Ten „reset numer dwa" miałby zmusić Zachód do „zaprzestania bezwarunkowego poparcia dla samozwańczych władz w Kijowie" i podjęcia przez Baracka Obamę współpracy z syryjskim dyktatorem, a zarazem sojusznikiem Rosji – Baszarem al-Asadem.
A jeszcze nie tak dawno sam Władimir Putin uznawał demokratyczny wybór Petra Poroszenki. Moskwa aprobowała także amerykańskie naloty na Państwo Islamskie. W ostatnich kilkunastu dniach jednak Kreml poczuł się ośmielony poważnymi sukcesami na Ukrainie. Bruksela zgodziła się na zawieszenie wejścia w życie umowy stowarzyszeniowej z Kijowem, zaczęła nakłaniać ukraiński rząd do przyjęcia rosyjskich warunków dostawy gazu, a poprzez OBWE zgodziła się patronować rozejmowi w Donbasie, który de facto oznacza przejęcie na stałe kontroli nad Donieckiem i Ługańskiem przez rosyjskich separatystów.