Internet to miejsce licznych nadużyć. Z czym najczęściej się spotykamy?

Mamy do czynienia z nieustannymi problemami związanymi z ochroną prywatności, z publikacją np. filmów zawierających intymne treści, z szantażami, z wykorzystywaniem treści w relacjach między dziećmi. Dotyczy to także takich kwestii, jak wykorzystywanie internetu do tego, by szerzyć mowę nienawiści, pomawiać, czy by siać dezinformację.

Przed nami ogromne wyzwanie związane z poradzeniem sobie z tradycyjnymi treściami, które pojawiają się w sieci, ale też z deep fakes – czyli filmami czy plikami audio przerobionymi przez sztuczną inteligencję w taki sposób, że zastępują realne osoby innymi.

Jak walczyć z deep fakes czy nieprawdziwymi informacjami?

Jeżeli mamy 100 proc. pewności, że jest to nieprawdziwa informacja, to powinniśmy natychmiast powiadomić o tym administratora strony internetowej. Powinniśmy także powiadomić, jeśli to nie da żadnego rezultatu, właściciela platformy hostingowej. Administrator, jeśli chce uniknąć odpowiedzialności karnej, musi zareagować odpowiednio szybko.

Jak szybko?

Prawo nie mówi, czy to ma być dzień, siedem dni czy 14. Wiadomo, że nie może to trwać bardzo długo. Niestety najwięksi gracze ignorują zgłoszenia osób prywatnych i czekają na tzw. urzędowe zawiadomienie, pochodzące na przykład z sądu, który wydaje nakaz zablokowania treści. Sęk w tym, że na takie działania sądu czeka się długo, wiele miesięcy. W Austrii była sprawa polityczki partii Zielonych. Na jej profilu pojawiły się wpisy, które miały charakter mowy nienawiści. Kobieta wysłała żądania do Facebooka, by usunął te treści, nie reagował. I dopiero na żądanie sądu austriackiego, po wielu miesiącach, zablokował wpisy.

Jest szansa, że sytuacja się zmieni. Wszystko za sprawą unijnego rozporządzenia.

Przed nami bardzo poważna zmiana, jeśli chodzi o wolność słowa w sieci. Na ostatnim etapie prac legislacyjnych znajduje się w tej chwili projekt unijnego rozporządzenia dotyczącego usług cyfrowych. O ile do tej pory Unia Europejska regulowała wolność słowa w czterech przepisach dyrektywy o handlu elektronicznym, to w tej chwili pojawia się akt, który liczy prawie sto stron. Mówimy o ogromnej regulacji, bardzo złożonej, porównywalnej z RODO.

Nadal będzie można zgłosić administratorowi strony internetowej, że przechowuje bezprawne treści, ale teraz administrator będzie musiał ułatwić cały proces. Będzie musiał przygotować stosowne formularze. Będzie musiał też sprawdzać, czy zgłaszający podmiot podał dokładny adres internetowy, gdzie znajduje się wpis. Będzie też natychmiast potwierdzał, że takie zgłoszenie zostało wysłane przez osobę poszkodowaną. Potem będzie informował taką osobę o rozstrzygnięciu. I w nim będzie musiał podać, jeżeli blokuje treści, na jakiej podstawie to robi: czy jest to blokada związana z naruszeniem prawa, czy też z naruszeniem regulaminu danej platformy i co dalej można z tym zrobić.

A co można?

Nowością jest obowiązek nałożony na największe platformy internetowe klasy Facebook czy Allegro zapewnienia użytkownikom możliwości odwołania się do niezależnej, internetowej platformy rozstrzygania sporów. Platformy arbitrażowe nigdy nie będą obciążać kosztami przeciętnych użytkowników internetu. Czyli bez względu na to, kto ostatecznie wygra, użytkownik nie poniesie kosztów.

Od kiedy to rozporządzenie może zacząć obowiązywać?

Być może już w tym miesiącu może zostać przyjęte przez UE i będzie prawdopodobnie 18-miesięczny okres vacatio legis. To oznacza, że zacznie obowiązywać najprawdopodobniej od 1 stycznia 2024 roku.

A kto będzie pomagał platformom w arbitrażu?

Będą musiały powstać nowe ciała. Będą to platformy, które być może będą ze sobą rywalizować. Muszą być niezależne od dużych graczy. Taka platforma powinna się opierać na młodych ludziach, w szczególności na młodych prawnikach, którzy są wychowani w cyberprzestrzeni, dla których nie jest to nic nowego i którzy potrafią działać znacznie szybciej i sprawniej niż przeciążone polskie sądy. Gdy pojawią się takie platformy, być może otworzą drogę do nowych metod rozstrzygania sporów, na razie w cyberprzestrzeni.

Czytaj więcej

Polański: Nieprawdziwe treści szybciej znikną z internetu