Gdy kolejne festiwale, m.in. w Cannes czy Telluride były odwoływane, dyrektor Alberto Barbera ze swoim zespołem zdecydował się zorganizować wielką filmową fetę. W regionie, który tak bardzo ucierpiał w szczycie pandemii. Więc otwarcie tej imprezy stało się hołdem dla kina, ale też dla normalności, za którą wszyscy tęsknimy.

W czasie gali otwarcia Sala Grande w Pałacu Festiwalowym była wypełniona w połowie. Co drugie krzesło zajęte - goście tworzyli rodzaj szachownicy. Przez czerwony dywan, przed którym tłoczyli się fotoreporterzy, ale w ogóle nie było gapiów, przeszli filmowcy. Kobiety w długich sukniach, mężczyźni w eleganckich garniturach. Wszyscy w maseczkach, które podczas festiwalu są obowiązkowe nie tylko w salach projekcyjnych, ale również na całym terenie festiwalu.

Tylko ci, którzy wychodzili na scenę te maseczki zdejmowali. I składali hołd kinu. Jak dyrektorzy ośmiu wielkich festiwali. Alberto Barbera (Wenecja), Carlo Chatrian (Berlin), Thierry Fremaux (Cannes), Lili Hinstin (Locarno), Vanja Kaludjeric (Rotterdam), Karel Och (Karlowe Wary), José Luis Rebordinos (San Sebastian) oraz Tricia Tuttle (Londyn) wspólnie odczytali list, pean na cześć kina. „Dziś kina otwierają się, podobnie jak festiwale, z pełne niepewności i niepokoju. Ale jednocześnie z nadzieją, bo wiemy, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, że nie można żyć bez kina. (…) Bez filmów oglądanych na dużym ekranie, z publicznością. (…) Dziś wieczorem chcemy to zdecydowanie podkreślić: musimy zadbać o sztukę filmową. I wszyscy razem, kiniarze i my – organizatorzy festiwali, zobowiązujemy się do opieki nad filmami, artystami, profesjonalistami, krytykami, tymi wszystkimi, którzy tworzą kino”.

Pean na cześć kina wygłosiła też przewodnicząca tegorocznego jury - Cate Blanchett. A wreszcie laureatka Złotego Lwa za całokształt twórczości, Tilda Swinton, która swoje podziękowanie zaczęła od następujących słów: „Myślałam ostatnio o tym, jak wiele znaczy dla mnie kino. Ale też o tym, jak odebrać tę nagrodę z bez wielkiego wzruszenia. Kino jest miejscem, gdzie czuję się szczęśliwa. To moja prawdziwa ojczyzna. Na liście laureatów tej nagrody są nazwiska moich mistrzów”. A skończyła zapewnieniem, jak wielką radością jest dla niej to, że znów może znaleźć się w sali kinowej, z wielkim ekranem i publicznością.

Innego rodzaju peanem na cześć kina stało się pożegnanie Ennio Morricone – legendarnego  kompozytora muzyki filmowej, który zmarł niespełna dwa miesiące temu. Dziewięcioosobowa Orchestra Roma Sinfonietta, którą Morricone założył, wykonała jego kompozycję - „Deborah’s Theme” z „Dawno temu w Ameryce” Sergia Leone. Dyrygował syn mistrza - Andrea Morricone.

Potem publiczność obejrzała pokazywany poza konkursem film „Lacci” Daniele Luchettiego. A od dzisiaj zaczynają się projekcje konkursowe. Na Lido zjechało znacznie mniej dziennikarzy niż zazwyczaj, nie dotarły gwiazdy amerykańskie, nie przyjechali Brazylijczycy. Liczba seansów dla publiczności jest ograniczona, wszystkich obowiązuje internetowa rezerwacja miejsc i bardzo ostry reżim sanitarny. Więc teraz trzeba trzymać kciuki, by 12 dni festiwalu przeszło bez Covidowych wstrząsów, dostarczając uczestnikom wyłącznie emocji artystycznych.