Spośród 31 walut, których kursy monitoruje Bloomberg najgorzej w oczach traderów wyglądają szanse argentyńskiego peso, tureckiej liry, indonezyjskiej rupii i południowoafrykańskiego randa. Z kolei kontrakty forward wskazują, że w tym roku kurs ukraińskiej hrywny obniży się o  o 20 proc.

- Jeśli zaczniesz zbyt szybko wypalać rezerwy zagraniczne będzie to złowrogi znak i oczywiście  rynek forex poczuje krew - wskazuje Robbert Van Batenburg, odpowiadający za strategię rynkową w domu maklerskim Newedge Group. Jego zdaniem wywoła to efekt domina.

Rynki wschodzące od Argentyny po Turcję są w stanie oblężenia z powodu ograniczania stymulowania gospodarki przez amerykański bank centralny i sygnałów świadczących o spowalnianiu w Chinach. Indeks Bloomberga odzwierciedlający zmiany kursów 20 walut w tym roku stracił 2,1 proc. po 7-proc. spadku w 2013 r.

Turcja na obronę liry wydała już 27 proc. swoich rezerw walutowych i nie udało się jej zahamować spadku kursu. Jej rezerwy 10 lutego 2014 r. wynosiły tylko 34 miliardy dolarów bez depozytów banków komercyjnych. Rezerwy Republiki Południowej Afryki sięgają 46 mld dolarów, 13 proc. produktu krajowego brutto, a żeby sfinansować deficyt handlowy i zadłużenie kraj ten potrzebuje ich na poziomie 18 proc. PKB.

- Spalanie rezerw nie może trwać wiecznie - mówi Viktor Szabo, londyński zarządzający Aberdeen Asset Management. Wskazuje, że takie sytuacje rodzą pokusę gry na krótko polegającej na pożyczaniu w tych walutach, ich sprzedawaniu w oczekiwaniu na spadek notowań, następnie odkupowaniu i zarabianiu na różnicy kursu. Spodziewa się jeszcze większej presji na te waluty.

- Rezerwy walutowe mogą być postrzegane jako poduszka bezpieczeństwa w czasach zmienności pozwalająca bankom centralnym rynków wschodzących chronić ich waluty przed ostrym spadkiem poprzez  rzucenie na rynek dolarów amerykańskich - napisali analitycy Goldman Sachs. Ich zdaniem kraje o niskim poziomie rezerw są relatywnie bardziej wrażliwe.