Reklama

Po co władzy informacje o uczniach?

Każdy człowiek kochający wolność na pytanie, czy władzy publicznej wolno tworzyć system, w którym gromadzi się dane wrażliwe, musi odpowiedzieć negatywnie – mówił w piątek poseł PiS Kazimierz Ujazdowski. Mówił przed uchwaleniem ustawy o informacji oświatowej.

Do tej pory resort edukacji korzystał z danych zbiorczych – umiejętności, cechy czy przypadłości uczniów przedstawiano na podstawie informacji przysyłanych ze szkół w procentach. Teraz urzędnicy chcą mieć, bez zgody rodziców, na przykład profil psychologiczny każdego przedszkolaka i maturzysty. Po nazwisku i Pesel-u. Po co?

Szukamy odpowiedzi w wystąpieniu poseł sprawozdawcy Bożeny Augustyn z PO. Przepraszam za biurokratyczną nowomowę: „W przypadku zbierania danych jednostkowych jest także dążenie do osiągnięcia rzetelności zbieranych danych, a co za tym idzie, optymalizacji wydatków ze środków publicznych, które w dużej mierze zależą od liczby uczniów i od ich potrzeb edukacyjnych. Chodzi także o udoskonalenie systemu nadzoru pedagogicznego ze względu na możliwość prowadzenia zaawansowanych analiz, które dotyczą np. edukacyjnej wartości dodanej. Indywidualizacja danych o uczniach umożliwi dokumentowanie ich kompletnej ścieżki edukacyjnej".

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama