Reklama
Rozwiń
Reklama

Kamery w osiedlowej altance śmietnikowej naruszają RODO. Precedensowy wyrok NSA

Spółdzielnia mieszkaniowa naruszyła RODO instalując kamery w śmietnikach. W tym przypadku jej interes w przestrzeganiu obowiązku segregacji śmieci nie jest ważniejszy od wolności człowieka i są alternatywne metody dyscyplinowania mieszkańców.

Publikacja: 22.01.2026 04:42

Śmietnik z pojemnikami do segregacji odpadów na jednym z warszawskich osiedli

Śmietnik z pojemnikami do segregacji odpadów na jednym z warszawskich osiedli

Foto: PAP/Mateusz Marek

Kamery na ulicach, w komunikacji czy na osiedlu to już zjawisko powszechne, ale i wywołujące też opór. Pierwszy merytoryczny wyrok w sporze kamery kontra RODO wydał właśnie Naczelny Sąd Administracyjny (NSA). 

Czytaj więcej

Monitoring u sąsiada: Co może rejestrować kamera? Przepisy są jasne

Kością niezgody w sprawie stał się monitoring w altankach śmietnikowych. Na taki krok zdecydowała się jedna ze spółdzielni mieszkaniowych, która nie mogła sobie poradzić z wyegzekwowaniem obowiązku segregacji śmieci. Schody zaczęły się, gdy z monitoringiem w śmietnikach zaczął walczyć jeden z mieszkańców. Mężczyzna zaczął ostro protestować. Konflikt zaognił się do tego stopnia, że trafił nawet na ławę oskarżenia za zaklejanie kamer. Niezrażony tym mieszkaniec osiedla zaczął szukać innej drogi walki ze śmietnikowym monitoringiem i poskarżył się do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO). Zarzucił, że spółdzielnia, przetwarzając dane osobowe jego i jego małoletnich dzieci za pomocą systemu monitoringu wizyjnego zainstalowanego w altanie śmietnikowej, łamie przepisy.

Czy spółdzielnia może założyć kamery w śmietnikach?

UODO postanowił przyjrzeć się problemowi. Ustalił, że dane osobowe mężczyzny z kamer zainstalowanych w altanie śmietnikowej faktycznie są przetwarzane. Spółdzielnia broniła się jednak, że wszystko jest zgodne z przepisami.  Monitoring w śmietnikach został bowiem zainstalowany na żądania samych mieszkańców osiedla zgłoszone podczas obrad walnego zgromadzenia. Było to pokłosiem tego, że zgodnie z decyzjami burmistrza spółdzielnia musiała zapłacić wysoką dopłatę za niewłaściwą segregację odpadów.

Spółdzielnia tłumaczyła, że kamery w śmietnikach zostały zainstalowane właśnie w celu egzekwowania prawidłowej segregacji odpadów, a w konsekwencji redukcji opłat za użytkowanie lokali przez mieszkańców. Monitoring ma też przeciwdziałać niszczeniu mienia spółdzielni, zapobiegać dewastacji i zaśmiecaniu okolic wiat. Spółdzielnia szczegółowo opisała, jak odbywał się proces instalacji i użytkowania monitoringu. Zaznaczyła, że każda altana posiada tylko jedno wejście, przy którym umieszczona jest klauzula informacyjna. Opracowała regulamin dostępu do nagrań. Zasięg kamer obejmuje jedynie altanę i bezpośrednie otoczenie wejścia i nie pozwala na identyfikację osób znajdujących się w dalszej odległości. Dane osobowe zbierane za pomocą monitoringu co do zasady są zaś usuwane po 30 dniach.

Reklama
Reklama

Te argumenty nie przekonały prezesa UODO. Nie tylko nakazał usunięcie danych osobowych wnioskodawcy, lecz w ogóle nakazał zaprzestanie nagrywania. Doszedł bowiem do przekonania, że art. 6 ust. 1 lit. f RODO nie stanowi podstawy prawnej przetwarzania przez spółdzielnię danych osobowych mieszkańca pozyskiwanych za pomocą systemu monitoringu wizyjnego zainstalowanego w altanie śmietnikowej. Co więcej, podstaw do ich przetwarzania nie dopatrzył się w żadnej z pozostałych przesłanek z art. 6 ust. 1 RODO. A to dlatego, że zdaniem prezesa urzędu potrzeba wyegzekwowania poprawnej segregacji odpadów, w tym w szczególności względy finansowe, które stały się główną przyczyną montażu kamer w altanach śmietnikowych, nie są nadrzędne wobec podstawowych praw i wolności osób. A konkretnie prawa do prywatności i ochrony wizerunku. 

Spółdzielnia nie złożyła broni i w pierwszej instancji wygrała. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie zgodził się ze skarżącą, że w spornej sprawie zainstalowanie kamer w śmietnikach było wręcz konieczne do celów prawidłowej segregacji odpadów. Ochrona danych osobowych nie powinna być bowiem oderwana od przepisów służących ochronie innych wartości, a w spornej sprawie prawa i wolności jednostki nie mogą stać ponad interesem ekonomicznym całej zbiorowości. To znaczy społeczność całego bloku mieszkalnego nie może ponosić konsekwencji w postaci 4-krotnie wyższej opłaty za śmieci tylko dlatego, że ktoś ich nie segreguje i w żaden sposób nie można go zdyscyplinować.

Czy monitoring w altankach śmietnikowych na osiedlu mieszkaniowym jest legalny?

Ostatecznie do zupełnie innych wniosków doszedł jednak NSA. Przede wszystkim zaznaczył, że w tym przypadku podstawowym celem przetwarzania danych było dopilnowanie obowiązku segregacji śmieci, a nie kwestia np. bezpieczeństwa. Potwierdza to analiza procesu, który poprzedzał decyzję o instalacji monitoringu. W sprawie zastosowanie miał zaś art. 6 ust. 1 lit. f RODO, który dopuszcza przetwarzanie danych, gdy co do zasady jest to niezbędne do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora. 

NSA wyraźnie podkreślił, że spełnienie przesłanek z tego przepisu należy analizować przez pryzmat okoliczności konkretnej sprawy i otoczenia. I choć nie miał wątpliwości, że po stronie spółdzielni mieszkaniowej istnieje prawnie uzasadniony interes związany z przepisami dotyczącymi wywozu śmieci z nieruchomości wielorodzinnych, to już spełnienia przesłanki niezbędności w spornym przypadku się nie dopatrzył. A to dlatego, że istnieją alternatywne sposoby egzekwowania obowiązku selektywnej zbiórki odpadów, np. indywidualnie przypisane do lokali worki na śmieci.

Reklama
Reklama

Przy czym, co istotne, w ocenie NSA wolność człowieka jest nadrzędna wobec interesów, jakie w tego typu sprawie są realizowane przez spółdzielnię. Są bowiem inne skuteczne metody, żeby ten cel osiągnąć, a jej koszty nie są drastycznie wyższe. Zwłaszcza, że samo wkroczenie w prawa i wolności jednostki jest bardzo głębokie. Tu chodzi o nagrywanie człowieka w przestrzeni, która nie jest ani prywatna, jak np. w mieszkaniu, ani publiczna w sensie miejsca publicznego. I choć jest to coś pośredniego, to też prowadzi do głębokiej ingerencji w wolności. W spornym przypadku przesłanka niezbędności z art. 6 ust. 1 lit. f RODO nie została spełniona. A do tego – jak tłumaczył sędzia NSA Rafał Stasikowski – interes, który chciała realizować spółdzielnia, ma mniejszą wagę niż interes człowieka. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: III OSK 147/23

dr hab. Arwid Mednis
radca prawny z kancelarii Kobylańska Lewoszewski Mednis, WPiA UW

Kwestia monitoringu wizyjnego w kontekście RODO to poważny i coraz powszechniejszy problem. Przede wszystkim pojawia się pytanie, czy zarejestrowane wizerunki i sylwetki osób w ogóle są danymi osobowymi, bo przecież nie zawsze wiemy, kim jest dana osoba. Komentowany wyrok NSA może mieć bardzo istotne znaczenie dla praktyki w tym zakresie. Warto zwrócić uwagę, że NSA bardzo wyraźnie podkreślił konieczność indywidualnego podejścia do każdego takiego przypadku. Jeśli chodzi o sporną sprawę, to nie miał wątpliwości, że spółdzielnia mieszkaniowa, instalując kamery w altankach śmietnikowych w celu monitorowania obowiązku segregacji śmieci, ma w tym prawnie uzasadniony interes. Uznał jednak, że w tym konkretnym przypadku nie jest jednak spełniona przesłanka niezbędności przetwarzania danych z uwagi na to, że istnieją alternatywne sposoby zabezpieczenia tego interesu. A także z uwagi na fakt, że wolności obywatelskie w tym zestawieniu mają charakter nadrzędny. Abstrahując od tego, czy NSA ma rację, warto zaznaczyć, że komentowany wyrok z automatu nie przekreśla prawa do stosowania monitoringu w spółdzielniach czy wspólnotach mieszkaniowych. Niemniej powinien być ostrzeżeniem i impulsem do zwrócenia większej uwagi na ten problem przez administratora danych. Przede wszystkim wspólnota czy spółdzielnia mieszkaniowa powinna skoncentrować się na ocenie i wykazaniu, że stosowanie monitoringu w altankach śmietnikowych lub innych podobnych pomieszczeniach jest jedynym sposobem na zapewnienie odpowiedniej segregacji odpadów i nie ma innego efektywnego sposobu, aby ten cel osiągnąć i zabezpieczyć interes wspólnoty czy spółdzielni.

Zawody prawnicze
Waldemar Żurek: Notariusz zawodem zamkniętym? Nie można do tego dopuścić
Edukacja i wychowanie
Włamanie do Librusa. MEN zapowiada państwowy e-dziennik
W sądzie i w urzędzie
Nie ma rozwodu, bo orzekał neosędzia. Minister Żurek: coś bardzo niepokojącego
Edukacja i wychowanie
Koniec opadających spodni w szkołach. MEN szykuje nowe przepisy
Nieruchomości
Ustalenie miedzy: ewidencja geodezyjna kontra płot. Co orzekł SN?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama