Każdy serwis internetowy wykorzystuje pliki cookies, z polska zwane „ciasteczkami". – Zapisują nasze spersonalizowane ustawienia dotyczące strony na komputerze. To tak, jakbyśmy wchodzili do restauracji i kelner od razu by wiedział, co nam podać, ponieważ zna nasze preferencje – tłumaczy Maciej Broniarz, analityk bezpieczeństwa systemów IT, wykładowca w Centrum Nauk Sądowych UW.
Pliki cookies ułatwiają poruszanie się po sieci, ale zmuszają też do rezygnacji z części prywatności. Aby je uwzględnić, wystarczy zaakceptować komunikat na danej stronie. Większość serwisów jednak umożliwia użytkownikowi ustawienie preferencji prywatności.
– Na razie użytkownicy nieświadomie po prostu akceptują „ciasteczka" – komentuje Maciej Broniarz.
To rozwiązanie szybsze. Wygodniej jest kliknąć „akceptuj", niż wejść w ustawienia i odhaczyć niechciane opcje. Eksperci podkreślają jednak, że ochrona prywatności powinna wyglądać inaczej.
Czytaj więcej:
Część organów nadzorczych krajów członkowskich zajęła jednoznaczne stanowisko w sprawie cookie walls, stwierdzając, że naruszają one przepisy dotyc...
Pro
– Odpowiedzialność nie powinna być przerzucona na użytkowników. Zgodnie z prawną zasadą tzw. privacy by design nasza prywatność powinna być chroniona domyślnie. To oznacza, że nie musimy podejmować żadnych czynności, mieć technicznej ani prawnej wiedzy, by nasze dane były maksymalnie chronione – wyjaśnia Karolina Iwańska z Fundacji Panoptykon. Ekspertka krytykuje sam wygląd okienek służących ustawieniu preferencji, a zaprojektowanych tak, by utrudnić użytkownikom niewyrażenie zgody. Sformułowanie „zgadzam się" jest zwykle wyróżnione graficznie, przez co nawet po odznaczeniu zgód można omyłkowo kliknąć właśnie ten przycisk. Z kolei „nie wyrażam zgody" lub „zapisz ustawienia" umieszczone są na stronie w miejscu nieintuicyjnym. Zdaniem ekspertów pliki cookies wymagają jeszcze uregulowania prawnego.
– Ich stosowanie może być w pewnym sensie nieetyczne, ale tej sytuacji nie da się zmienić jedną dyrektywą. Warto pójść tą samą ścieżką co RODO, które wymusiło likwidację niektórych nielegalnych zbiorów danych – mówi Maciej Broniarz. Zdaniem eksperta najważniejsze jest jednak wprowadzenie tematu ochrony danych do świadomości publicznej.