Z bazy danych Elektronicznego Biura Prasowego Legii Warszawa wyciekły imiona, nazwiska, daty urodzenia, numery PESEL, adresy zameldowania, a nawet numery telefonów komórkowych dziennikarzy.
Choć o tym, że ktoś uzyskał dostęp do danych, klub wiedział już dwa tygodnie temu, poinformował o tym dopiero 6 marca. Jednak nie musiał tego robić w ogóle, bo nie przewiduje tego ustawa o ochronie danych osobowych.
– Nie ma obowiązku informowania o tego typu zdarzeniach – potwierdza Wojciech Wiewiórowski, główny inspektor danych osobowych. – Taką konieczność przewiduje dopiero projekt unijnego rozporządzenia, nad którym toczy się obecnie dyskusja.
Nowe, obowiązujące w całej UE przepisy wejdą w życie w 2014 lub nawet 2015 r.
Generalny inspektor jeszcze nie zdecydował, jakie działania w sprawie wycieku w Legii podejmie.
Klub nie musiał informować dziennikarzy, że dane dostały się w niepowołane ręce
W klubie była już w ubiegłym roku inspekcja z GIODO, dotyczyła baz kibiców i wykryła nieprawidłowości. Postępowanie zostało umorzone po tym, gdy klub naprawił błędy. Inspektor będzie chciał te dwie sprawy porównać. Ustawa o ochronie danych osobowych przewiduje kary dla osób winnych naruszeń. Jeśli doszło do działań stwarzających możliwość udostępnienia danych, to zgodnie z art. 51 ustawy o ochronie danych osobowych grozi za to kara grzywny lub nawet do dwóch lat więzienia.
Natomiast ten, kto dane wykradł, będzie odpowiadał z art. 267 i następnych kodeksu karnego dotyczących kradzieży informacji. Taki czyn zagrożony jet grzywną lub karą do dwóch lat więzienia. Ściganie tego przestępstwa odbywa się na wniosek pokrzywdzonego. W środę Legia zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
– Dziennikarz może wystąpić do sądu powszechnego z powództwem o naruszenie dóbr osobistych, ponieważ nieuprawnione ujawnienie jego szczegółowych danych stanowi bezprawną ingerencję w prywatność – mówi Grzegorz Sibiga z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk.
W artykule z 9 marca 2012 r. „Co grozi Legii za wyciek danych" nieprawidłowo podałam, że z bazy danych akredytowanych dziennikarzy zostały skradzione również ich zdjęcia. Nie były one integralną częścią bazy i nie zostały skradzione.
Klub twierdzi także, że o kradzieży danych dowiedział się 6 marca i od razu poinformował dziennikarzy. Za błąd przepraszam.
-Zofia Jóźwiak