Sprawa zaczęła się w kwietniu 2016 r., kiedy obywatel Rosji wraz z żoną i trójką dzieci przybyli do Polski. Złożyli wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej i zostali umieszczeni w ośrodku dla uchodźców. Dopiero na początku września szef Urzędu do spraw Cudzoziemców odmówił nadania rodzinie ochrony międzynarodowej, a decyzję w marcu 2017 r. utrzymała Rada ds. Uchodźców.

Rodzina w strachu przed deportacją wyjechała do Niemiec i zwróciła się o udzielenie ochrony. W związku z tym, że wcześniej wystąpiła z takim wnioskiem w Polsce, musiała wrócić za Odrę. We wrześniu, w trakcie procedury związanej z przekazaniem służbom polskim, mężczyzna dokonał poważnego samookaleczenia. W Polsce wobec rodziny wszczęto postępowanie w sprawie zobowiązania do powrotu. Tym razem żona złożyła wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej. Komendant placówki Straży Granicznej uznał, że chciała w ten sposób opóźnić powrót do kraju.

Sąd rejonowy umieścił rodzinę w ośrodku strzeżonym. Źle znosiła zamknięcie, zwłaszcza ojciec i najstarszy syn. Chłopiec leczył się z powodu depresji oraz epilepsji. Ze względu na stan zdrowia dziecka rodzina w kwietniu 2008 r. została wypuszczona.

W tym czasie Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję szefa Urzędu do spraw Cudzoziemców, zobowiązującą do powrotu oraz zakazującą ponownego wjazdu na terytorium RP i innych państw obszaru Schengen. Zdaniem sądu sprawy nie zbadano dokładnie, a decyzja była podjęta przedwcześnie.

Czytaj więcej

Dzieci nie mogły zapewnić cudzoziemcowi pobytu w Polsce - wyrok NSA

Mężczyzna wniósł do sądu o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę wynikłą z niesłusznego umieszczenia w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców od 6 września 2017 r. do 17 kwietnia 2018 r. Sąd okręgowy wniosek oddalił. Dopiero sąd apelacyjny przyznał mu 12 tys. zł zadośćuczynienia. Uznał, że umieszczenie rodziny było uzasadnione tylko przez pierwsze 60 dni. Zbierane były dowody w sprawie rozpoczętej przez żonę. Istniała też uzasadniona obawa ucieczki, czego rodzina dała dowód, przekraczając nielegalnie granicę do Niemiec.

Zdaniem sądu w dniu umieszczenia rodziny w ośrodku nie istniały też okoliczności wskazujące na to, że pobyt może zagrażać życiu i zdrowiu jej członków. Wyszły na jaw później. A Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą nie na zasadzie winy, ale ryzyka.

Sąd uznał, że początkowo zasadne umieszczenie w strzeżonym ośrodku dla uchodźców stało się z biegiem czasu niewątpliwie niesłuszne i rodzące odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa za okres ponad pięciu miesięcy. Suma zadośćuczynienia powinna być odpowiednia i odzwierciedlać rozmiar doznanej krzywdy, tj. stopień cierpień fizycznych i psychicznych, ich intensywność, czas, nieodwracalność następstw i inne okoliczności.

Sąd apelacyjny uznał za kwotę odpowiednią 12 tys. zł. Powołał się na wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę, które od stycznia 2018 r. wynosiło 2100 zł brutto. Wnioskodawca przebywał w ośrodku strzeżonym, który ze swej istoty wprowadza ograniczenia w swobodzie przemieszczania i decydowania o sobie. Wnioskodawca nie został jednak rozłączony z rodziną, a jako obcokrajowiec nie odczuł typowych dla mieszkańca danego kraju negatywnych następstw w postaci utraty statusu społecznego czy ostracyzmu środowiskowego.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Sygnatura akt: II AKa 187/20