Arkadiusz Bereza: Przerażenie ludzi było czuć w powietrzu

Gdyby nie ochotnicy i wolontariusze niesienie pomocy uchodźcom na taką skalę nie byłoby możliwe – relacjonuje prof. Arkadiusz Bereza.

Publikacja: 19.05.2022 18:44

Arkadiusz Bereza: Przerażenie ludzi było czuć w powietrzu

Foto: rp.pl / Paweł Rochowicz

Okręgowa Izba Radców Prawnych w Lublinie zorganizowała nieodpłatną pomoc prawną dla uchodźców. Z jakimi problemami najczęściej zwracają się do państwa obywatele Ukrainy?


Na początku były to sprawy ich statusu i prawa pobytu w Polsce. Przez województwo lubelskie przechodziła pierwsza fala uchodźców. Okręgowa Izba Radców w Lublinie natychmiast zorganizowała pomoc prawną, współpracując z Okręgową Radą Adwokacką.

UMCS, na którym studiowało wówczas około 800 studentów z Ukrainy, nagłośnił naszą akcję.

Czytaj więcej

Uchodźcy z Ukrainy wierzą prawnikom bardziej niż urzędnikom

To, co się działo w tym okresie, było ogromnym zaskoczeniem dla wszystkich. Do wejścia w życie tzw. specustawy, czyli do 12 marca, uchodźcy, którzy przekraczali naszą granicę, nie wiedzieli, czy mogą przebywać u nas legalnie, czy nie zostaną deportowani. Byli przerażeni. Dlatego przy przejściach granicznych i w punktach recepcyjnych uruchomiliśmy punkty informacji prawnej, w których dyżury pełnili radcowie prawni, adwokaci i aplikanci. Z czasem punkty pomocy prawnej zaczęły działać też w większych miastach, np. w Zamościu. Wspólnie organizowano szkolenia dla wolontariuszy z przepisów pobytowych i opracowano ulotki informacyjne w języku polskim 
i ukraińskim.

Już 25 lutego izba lubelska uruchomiła specjalną skrzynkę mailową, na którą uchodźcy mogli przesyłać pytania, oraz całodobową 
i działającą siedem dni w tygodniu infolinię telefoniczną. O tym, że można u nas znaleźć pomoc, informowali już nie tylko studenci, ale też jednostki samorządu terytorialnego i organizacje pozarządowe. Dzwonili więc i pisali do nas obywatele Ukrainy nie tylko przebywający na terenie województwa, lecz z całej Polski. Zgłaszały się do nas z prośbą o pomoc instytucje państwowe, szpitale, jak również miejskie czy gminne ośrodki pomocy społecznej.

Czy takich zgłoszeń było dużo?


Ogrom. Odebraliśmy kilka tysięcy telefonów, wysłaliśmy kilkaset maili 
i ponad 1,2 tys. esemesów. Mam ogromny szacunek dla radców prawnych i aplikantów, którzy poświęcili swój czas, by pomagać pro bono. Byłem na przejściach granicznych i uruchomionych przy nich punktach recepcyjnych, obserwowałem, co się tam działo. Mam nadzieję, że już nigdy nie będzie takich sytuacji. Ludzkie przerażenie było czuć w powietrzu. Gdyby nie ochotnicy i wolontariusze niesienie pomocy na taką skalę nie byłoby możliwe. 


Czy pomoc dotyczyła wyłącznie prawa pobytowego?


Nie. Udostępnialiśmy polsko-ukraińskie formularze umów (np. użyczenia lokalu). Pomagaliśmy pisać i składać wnioski o ustanowienie opiekuna tymczasowego. Sądy zgłosiły się do nas o wskazanie listy osób, które mogłyby zostać kuratorami dla osób nieletnich, by mogły występować w sprawach o ustanowienie opieki. Obywatele Ukrainy prosili i nadal proszą o informacje dotyczące wsparcia socjalnego. Zdarzają się też telefony niezwiązane z przepisami. Uchodźcy pytają, gdzie można się zatrzymać. Trafiają się także pytania o przepisy o zatrudnieniu. Pomagaliśmy w najróżniejszych sprawach, także bardziej złożonych.

Jest pan prorektorem UMCS 
i przewodniczącym zespołu ds. pomocy Ukrainie na UMCS. Jakiego rodzaju wsparcia udzielił uchodźcom uniwersytet?


Na UMCS stworzyliśmy wieloobszarowy system pomocy dla pracowników, studentów oraz doktorantów z naszej uczelni pochodzenia ukraińskiego, a także uchodźców znajdujących schronienie w Lublinie. Uniwersytet jest dużą instytucją. Jego możliwości są więc również bardzo duże. Zespół miał za zadanie koordynować działania w ramach uczelni, a wspierał go specjalny pełnomocnik rektora. Jeden z naszych największych akademików, znajdujący się w centrum miasta, został w ekspresowym tempie przygotowany i przekazany miastu Lublin na potrzeby zakwaterowania w nim uchodźców. Były to kobiety 
i dzieci. W pozostałych domach studenckich UMCS kwaterowaliśmy też rodziny naszych studentów pochodzących z Ukrainy tak, by mogli mieszkać razem. W Lublinie jest ok. 70 tys. osób z Ukrainy, które przybyły do naszego miasta 
po 24 lutego. Wśród studentów i pracowników UMCS zapał niesienia pomocy był ogromny i nie słabnie do tej pory. Ponad 300 członków naszej wspólnoty akademickiej stale angażuje się w te działania, koordynowane nie tylko przez uczelnię, ale również instytucje publiczne, lokalne szpitale czy organizacje pozarządowe.


Jaka to była pomoc?


Wszechstronna. Zarówno nasza infrastruktura, jak i kadra stwarzają duże możliwości. Pracownicy uniwersytetu udzielają m.in. wsparcia językowego. Chodzi zarówno o kursy nauki języka polskiego, jak i usługę tłumacza w urzędzie czy u lekarza. Psychologowie i psychoterapeuci zatrudnieni w jednostkach organizacyjnych uniwersytetu zapewniają wsparcie psychologiczne. Utworzyliśmy strefę dla mam i dzieci ukraińskich w naszym Akademickim Centrum Kultury i Mediów Chatka Żaka, 
w którym organizujemy również animacje, spotkania i koncerty. 
W Centrum Kultury Fizycznej organizowane są także imprezy sportowe dla społeczności ukraińskiej.

Czy UMCS udzielał też wsparcia materialnego?


Tak. Wypłaciliśmy ponad 500 zapomóg i wielu osobom obniżyliśmy opłaty za studia. 
Na terenie uczelni została zorganizowana także zbiórka dla studentów w trudnej sytuacji materialnej. Z zebranej kwoty obywatelom Ukrainy mieszkającym w naszych akademikach kupiliśmy kilkaset paczek żywnościowych. Pomoc ta będzie kontynuowana i zwiększana.


Ponadto, różne zbiórki rzeczowe są stale organizowane na wydziałach. Cały czas przekazujemy je w transportach z pomocą humanitarną do konkretnych miast w Ukrainie. 


Czy zgłosiło się do państwa dużo studentów, którzy uczyli się w Ukrainie, a teraz chcą kontynuować studia 
na UMCS?


Oczywiście, zgłaszają się tacy studenci, zwłaszcza na kierunki biologiczne, ekonomiczne i ścisłe. Pamiętajmy jednak, że większość ukraińskich uczelni prowadzi nauczanie online, dlatego studiami u nas interesują się przeważnie studenci ze wschodniej Ukrainy. 
Rozmowa - ODP - 8.25 L: Zgłaszają się również pracownicy naukowi. Na mocy porozumienia z ukraińskimi uczelniami nie zatrudniamy ich na stałe, ale organizujemy im staże naukowe. 


prof. Arkadiusz Bereza jest prorektorem ds. ogólnych UMCS i dziekanem Okręgowej Izby Radców Prawnych w Lublinie, przewodniczącym zespołu ds. pomocy Ukrainie na UMCS

Sądy i trybunały
Łukasz Piebiak wraca do sądu. Afera hejterska nadal nierozliczona
Zawody prawnicze
Korneluk uchyla polecenie Święczkowskiego ws. owoców zatrutego drzewa
Konsumenci
UOKiK ukarał dwie znane polskie firmy odzieżowe. "Wełna jedynie na etykiecie"
Zdrowie
Mec. Daniłowicz: Zły stan zdrowia myśliwych nie jest przyczyną wypadków na polowaniach
Sądy i trybunały
Rośnie lawina skarg kasacyjnych do Naczelnego Sądu Administracyjnego